Maria Czubaszek odeszła za Tęczowy Most - Psy.pl

Maria Czubaszek odeszła za Tęczowy Most

„A skoro już o śmierci, jeszcze raz zacytuję naszą noblistkę: „Umrzeć – tego nie robi się kotu”. I znów powiem więcej. Tego pies nie powinien również robić swojej pani. A mój Supron to zrobił. Nie pozostaje mi nic innego, jak wierzyć, że jeśli istnieje niebo, to życie tam też bywa czasem znośne…” - pisała kilka lat temu w felietonie na Psy.pl. Teraz pewnie jest już z Supronem i wszystkimi psami, którymi opiekowała się przez całe życie – od dzieciństwa.

Poznałam Panią Marię 10 lat temu, gdy zaprosiliśmy ją do rubryki „Dlaczego przygarniam bezdomne zwierzęta” w miesięczniku „Mój Pies”. Opowiadała mi wtedy: „Moja miłość do czworonogów (wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem ras mieszanych) zaczęła się we wczesnym dzieciństwie i tak mi zostało. Pierwszego szczeniaka wyprosiłam na swoje ósme urodziny. Szczerze mówiąc, marzył mi się wtedy również rower. Kiedy jednak rodzice powiedzieli: albo, albo, bez namysłu zdecydowałam się na pieska”.

Gdy rozmawiałyśmy wtedy, w 2006 roku, od niedawna miała kundelka Suprona, który był, jak mówiła, nienachalnej urody i rasy Pikuś, jak mawiał jej mąż Wojciech Karolak. Supron odszedł cztery lata temu i to o nim pisała w felietonie, nawiązując do wiersza Wisławy Szymborskiej. Przez lata życia Suprona Pani Maria była z nami: na łamach miesięcznika „Mój Pies” i portalu Psy.pl, od początku akcji „Zerwijmy łańcuchy” i na galach plebiscytu „Serce dla zwierząt” – Pani Maria serce dla zwierząt miała niewyobrażalnie wielkie.

W 2011 roku była do nagrody „Serce dla Zwierząt” nominowana. I ten jeden raz nie była na gali, bo uczestniczyła w kolejnym spotkaniu autorskim promującym jej książkę napisaną wspólnie z Arturem Andrusem. Dyplom odbierał jej mąż, wybitny jazzman Wojciech Karolak – Zając. Bo tak do siebie mówili. Dziś Artur Andrus powiedział, że gdy zadzwonił do Wojciecha Karolaka i zwrócił się do niego Zając, ten powiedział: „Ja nie wiem, czy jeszcze jestem Zając… bo Zające były zawsze dwa.

Pani Maria była ostatni raz z nami w październiku 2015 roku na placu Zamkowym w Warszawie podczas akcji „Zerwijmy łańcuchy”. Jak zwykle w biegu, ale zawsze w tym biegu znajdowała czas, by być tam, gdzie dzieje się coś w sprawie zwierząt, szczególnie psów. Przyjechała wtedy prosto z cmentarza, na którym pochowany jest Supron. Mówiła: „Zawsze, nawet kiedy jestem zajęta, przynajmniej na chwilę tu wpadnę, bo uważam, że jest to świetna akcja. Jestem za wszystkim, co się robi dla zwierzątek, dlatego dziś byłam też na psim cmentarzyku w Koniku Małym, gdzie leży mój piesek Supron. Mnóstwo było tam też rodzin z dziećmi odwiedzających swoich zmarłych podopiecznych. Gdy jestem w takim miejscu i na takich akcjach, zaczynam jednak wierzyć, że może ludzie nie są tak bardzo podli. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku”.

Gdy do niej dzwoniłam z prośbą o tekst, zawsze była już w przedpokoju albo w drzwiach, bo czekała taksówka, by zawieźć ją na dworzec, a z niego pociąg zabierał ją do kolejnego miasta, w którym czekali na nią czytelnicy, by porozmawiać, poprosić o autograf na egzemplarzu książki. Nigdy im nie odmawiała. A w tym biegu zawsze znajdowała czas, by wspomóc zwierzęta. Po odejściu Suprona nie przygarnęła już kolejnego psa, bo uważała, że przy jej obecnym trybie życia nie byłaby już w stanie zaopiekować się nim tak, jak należy. Ale miała w Krakowie pieski, które wspierała i zawsze odwiedzała, gdy była w tym mieście.

Często mówiła: „Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta”, „Twój stosunek do zwierząt miarą twojego człowieczeństwa”, a także „Jeśli ktoś źle traktuje zwierzęta, to ma u mnie przerąbane”. Chcę wierzyć, że tam, gdzie jest teraz Pani Maria, nikt nie traktuje zwierząt źle i że są tam z nią jej psy. I jeszcze jedno… Wiem na pewno, że Pani Maria nie obraziłaby o to, że napisałam o niej, iż odeszła za Tęczowy Most.

Magdalena Ciszewska

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *