Masza wierna jak Dżok i Hachiko - Psy.pl - mamy nosa!

Masza wierna jak Dżok i Hachiko

Jamnikowata, o siwym pyszczku suczka czeka na swego właściciela w szpitalu w Nowosybirsku na Syberii. Wciąż wierzy, że jeszcze go kiedyś spotka. Została w miejscu, w którym towarzyszyła mu w chorobie - relacjonuje "The Sieberian Times".

„Zobaczcie, jakie ma smutne oczy – to nie są błyszczące oczy szczęśliwego psa. Taki smutek ujrzycie tak samo w oczach zwierząt, jak i ludzi. Mamy nadzieję, że pewnego dnia Masza znajdzie nowego właściciela. I bardzo chcemy, by dzień, w którym Masza komuś zaufa, nadszedł jak najszybciej” – mówił w nowosybirskiej telewizji Władimir Biespałow, dyrektor szpitala, w którym rok temu zmarł opiekun Maszy.

Wierny jak pies – są ludzie, którzy mówią tak często z nutką złośliwości i pogardy w głosie. A przecież nie ma chyba wierniejszej miłości niż ta psia. Ona jest naprawdę bezinteresowna i nigdy się nie kończy. Historii o zwierzakach, które nie ruszyły się z miejsca, w którym ostatni raz widziały swego opiekuna, lub takich, które na to miejsce, stale wracały, jest mnóstwo (zobacz poniżej).

Dołączyła do nich jamnikowata suczka Masza z dalekiej Syberii. Gdy jej opiekun trafił do szpitala, ona wiernie mu towarzyszyła i była jego jedynym gościem. Niestety człowiek ten zmarł i od tego czasu Masza wciąż czeka. Na szczęście zarówno pracownicy szpitala, jak i pacjenci pomagają jej przetrwać, karmią ją i poją. Ma nawet specjalne ciepłe legowisko przy rejestracji. Rzecz pewnie nie do pomyślenia w europejskim szpitalu, ale przecież, jeśli zadba się o higienę, można zawsze znaleźć rozwiązanie.

Niestety na razie nie spełniło się marzenie dyrektora szpitala. Jak mówiła jednej ze stacji telewizyjnych pielęgniarka Ałła Woronczowa, ktoś chciał już Maszę przygarnąć. Zabrano ją w piątek do nowego domu, a w sobotę była już z powrotem pod szpitalem. Nic jej nie zmusi do zmiany planów. Wciąż czeka. Pozostaje tylko się cieszyć, że ludzie na Syberii mają dla niej serce i to okazują.

A oto inne wierne psy:

Dżok (czarny mieszaniec) – przez rok (1990-1991) oczekiwał na rondzie Grunwaldzkim w Krakowie swojego pana, który zmarł w tym miejscu na atak serca; postawiono mu pomnik na Bulwarach Wiślanych.
Bobby (skye terrier) – przez 14 lat przychodził na grób Johna Graya, zmarłego w 1858 roku; ma pomnik na cmentarzu w Edynburgu.
Hachiko (akita) – 10 lat czekał na stacji metra Shibuya w Tokio na prof. Eisaburo Ueno, zmarłego w czasie wykładów na Uniwersytecie Tokijskim; jego pomnik, zburzony podczas wojny, odbudowano i dziś dotykają go nowożeńcy – aby pomógł im wytrwać w wierności.
Clid (owczarek niemiecki) – przez dziewięć lat przychodził na grób swojego pana Alfreda Berniniego, w wiosce Catena, niedaleko San Miniato. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *