Megakundelki Muńka - Psy.pl

Megakundelki Muńka

Misia szczek ma mocny i ładną buzię. Ale Zygmunt Staszczyk z zespołu T-Love nie od razu docenił zalety kundelka

Skąd się bierze owczarka kieleckiego?
Półtora roku temu rodzina była na weekendzie listopadowym, mieszkali u leśnika. On miał kundelka, który się strasznie mojej córce spodobał. Chłop twardy, swojego psa nie odda, ale mówi: tam na przystanku jest bezdomny piesek, można go obejrzeć i ewentualnie wziąć. Córka z żoną poszły. To był taki wiejski przystanek przy lesie, suka strasznie wychudzona, a ten leśnik mówi: – Tylko niech się panie szybko decydują, bo jak nie, to kula w łeb! Córka się popłakała: – Mamo, bierzemy! I przywiozły.

Spodobała ci się?
No – nie za pierwszym razem. Skóra i kości. Na początku nie zauważyłem jej urody – tego, co później: oczu, buzi. Złapałem się za głowę: Jezu, jaki megakundel! Chciałem mieć kundelka – no problem – ale… Taka przestraszona była, żal mi się jej zrobiło. No i zacząłem z nią wychodzić, wszyscy się nią zajmowali.

Poza kotem…
Był problem, bo choć kot mieszkał w domu od ośmiu lat, Miśka go zestresowała. Długo trwało, zanim nastąpiła między nimi symbioza. Kot zdołowany łaził gdzieś z boku, a ona spokojna, wesoła, bach, bach do michy i żarła mu ten jego whiskas.

Wcześniej dzieci nie prosiły o pieska? Byliście bardziej kociarzami?
Moja żona ma charakter psiarski i miała psów kilka. Ale jak dzieciaki były małe, to były takie kwestie jak świnka morska – która zresztą do dziś jest. A potem koleżanka mi doradziła: psa nie, bo ciebie często w domu nie ma, dla ciebie to kot. OK – wziąłem kota, przyniosłem takiego gówniarza, w którym się wszyscy zakochali. Ale córka – która jest bardziej do zwierząt niż syn – myślała o psie i gdy budowaliśmy ten dom, koncepcja psa już była.

Konkretnego psa?
Miałem wtedy takie swoje samcze teorie o dużym psie…

Bo facet z yorkiem głupio wygląda?
No, no – coś takiego. Kolega miał owczarka niemieckiego, napaliłem się troszeczkę, zacząłem szukać kontaktu do hodowców… Może dlatego, że jestem z generacji chłopaków ’63 – Szarik, „Przygody psa Cywila”, po prostu wilk. Ale potem przyjechała Misia i temat się skończył… I jestem zadowolony. Pies jest nieduży, ale powiem ci: szczek ma mocny. Jak coś się dzieje – konkret. Potem ludzie się pytali: – O, jaki śliczny piesek – a co to za rasa? To mówiłem: owczarek kielecki. I tak zostało.

Ale jak przyszłam, wyskoczył jakiś inny pies, którego nie znałam ze zdjęć.
No tak. Niedawno ciocia, wiekowa pani, zmarła. A jej kundelek Klusek doskonale znał moją żonę, która się nim podczas choroby cioci zajmowała. Marta stwierdziła, że Klusek zostanie u nas. Ona w swoim rodzinnym domu w Sulejówku zawsze miała kundle. Jednego dobrze pamiętam, też go bardzo kochałem. Jako dzieciak nie miałem psa i przez nią się zainteresowałem, złapałem kontakt.

Teraz widać, że psy lubisz, nie stanowi dla Ciebie problemu postawienie szczeniaka na stole… Ale nie skreślasz ludzi, którzy nie przepadają za zwierzętami?
Wydaje mi się to dziwne, ale nie rzutuje na mój stosunek do nich. Tyle że choć nie mam mentalności gościa, który używa przemocy, to gdybym widział, jak ktoś się znęca, to z pewnością bym się na kolesia rzucił. Czegoś takiego to w ogóle nie kumam i nie toleruję. Ale i bez jakiegoś faszyzmu w drugą stronę, bo to chore też jest. Zresztą żeby poznać, trzeba mieć.

A Ty w dzieciństwie nie miałeś psa?
Może i marudziłem rodzicom, żeby mi kupili pieska. W odpowiedzi słyszałem: no co ty, Zygmusiu, w bloku? Były lata 70., byliśmy przeciętną, peerelowską rodziną, mama – praca, tata – praca. Wtedy psy w mojej okolicy mieli głównie menele.

Co się stało, że nie mając wcześniej zwierząt ani potrzeby ich posiadania, a potem mając w krótkim czasie kota i dwa psy, zrobiłeś sobie jeszcze cztery szczeniaki?
Trochę egoizm zadziałał, chęć popatrzenia na takie maluchy.

Nie mogłeś sobie włączyć Animal Planet?
No wiesz – live to jest live… Poza tym rozmowa z weterynarzem zadziałała.

Co Ci powiedział?
Że dobrze dla suki, żeby miała pierwszą ciążę załatwioną, że tak jest lepiej, że nie wariuje.

Bzdur Ci nagadał. A człowiek weterynarzowi ufa…
No tak! I na początku stycznia urodziła te cztery maluchy.

Co teraz z nimi zrobisz?
Znajdę im domy. Między innymi po to jest ten wywiad, żeby trafiły w dobre ręce.

Choć masz znane nazwisko, nie idzie tak sprawnie, jak się spodziewałeś?
No nie. Na razie są chętni na trzy.

To może byś ostrzegł innych, żeby nie robili takich eksperymentów, bo mogą mieć problem.
Dla mnie jest to nauczka, na pewno tego nie powtórzę. I nie mówię tak tylko ze względu na linię waszego pisma. Różne były zdania na ten temat w internecie. Najpierw się wkurzałem, gdy czytałem: „To Muniek nie miał kasy na sterylizację?!”. Myślałem: Co ci ludzie tacy zawistni? Dopiero musiałem pogadać z fachowcami, żeby zrozumieć, o co im chodzi. Trzeba wejść głębiej, aby zobaczyć problem.

I jakie wyciągnąłeś wnioski?
Wykastruję Misię.

Możesz ewentualnie kupić rodowodową sukę i założyć hodowlę z błogosławieństwem wszystkich psiarzy…
Ale ja naprawdę lubię kundelki… Poza tym takiemu owczarkowi to już trzeba poświęcać megaczasu na szkolenie, a ja nie mam mentalu dowódcy.

Jako wielbiciel Szarika – jak zareagowałeś na zdjęcie go z ekranu?
No nieee, to głupota, mieszać do tego politykę – ośmieszają się ci faceci. Ja uważam, że wiele rzeczy z PRL ma sens socjologiczny. A poza tym ludzie zawsze swoją młodość wspominają, w tej chwili to nie jest już sprawa propagandowa.

Przy innych okazjach też przenosiłeś się w czasie dzięki zwierzętom?
Pamiętam jeden z moich pierwszych pobytów za granicą, w połowie lat 80. Wtedy jeszcze nie mieliśmy żadnej kasy, spaliśmy gdzieś pokątnie i oszczędzaliśmy szmal, żeby obejrzeć Pompeje, bo bilet drogo kosztował. Najpierw chodziliśmy trochę po ulicach i dużo tam było bezpańskich psów. Miały specyficzną urodę: chude, długie szyje. Widocznie ten miks musiał być utrwalony przez tysiące lat, bo na tych zastygłych w lawie szkieletach zobaczyłem ten sam typ psa – to było niesamowite!

Zygmunt Staszczyk – powszechnie zwany Muńkiem, współzałożyciel, wokalista i autor tekstów zespołu T-Love oraz współtwórca grupy Szwagierkolaska, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, autor książki „Dzieci rewolucji” i tomiku poezji „Gandża”

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *