Miłość do zwierząt wynosi się z domu - wywiad z Klaudią Halejcio - Psy.pl - mamy nosa!

Miłość do zwierząt wynosi się z domu – wywiad z Klaudią Halejcio

O małym psie z wielkim charakterem, który rządzi dużymi psami i zrywa plan zdjęciowy, opowiada Klaudia Halejcio.

Takie zdarzenia na długo pozostają w pamięci. Wtedy myślałam, że straciłam swojego ukochanego psa Tysona. Podczas jednego ze spacerów na Ursynowie (dzielnica Warszawy), gdzie mieszkałam, spuszczony ze smyczy wskoczył za jakimś psem do autobusu i odjechał. Wsiadłam do samochodu i pojechałam za tym autobusem aż na Starówkę. Ale psa w autobusie nie było. Kierowca poinformował mnie, że gapowicz wysiadł w Wilanowie. Wracałam do domu zapłakana, bez nadziei na odnalezienie Tysona. A tu, nie do wiary – mądrala czekał na mnie w naszym ogródku.

Tyson to mieszaniec jamnika z odrobiną basseta, u którego boku spędziłam całe dzieciństwo. To rodzice nauczyli mnie szacunku do zwierząt i odpowiedzialności za nie. Dbałam o Tysona, wyprowadzałam na spacery, karmiłam. Od kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, widujemy się tylko od czasu do czasu.

W moim nowym mieszkaniu brakowało mi zwierzaka. Pustkę wypełniła Chloe, maleńka, ale charakterna suczka rasy chihuahua, którą dostałam od rodziców na 21. urodziny.

Zagorzała przeciwniczka dawania zwierząt w prezencie dostaje od rodziców psa na urodziny?
Wiele razy rozmawiałam z rodzicami o tym, że chciałabym mieć psa, którego będę mogła zabierać na plan, swobodnie przewozić w samochodzie i który nie wymaga długich spacerów. Opowiadałam im o shih-tzu, maltańczykach, ale też o psach rasy chihuahua, które są najbardziej charakterne. Rodzice znali moje podejście do zwierząt, wiedzieli, że jestem odpowiedzialna i potrafię doskonale się opiekować psem. Tak więc była to niespodzianka, ale przemyślana. Nadal uważam, że darowanie komuś zwierzęcia bez wcześniejszego sprawdzenia, czy obdarowana osoba będzie mogła poświęcić mu czas, jest złym pomysłem. Serce mi się kroi, kiedy słyszę o dziesiątkach porzucanych czworonogów, szczególnie po świętach Bożego Narodzenia. Moim zdaniem takie postępowanie wynika z braku odpowiedzialności, ale także z wychowania. Ja miłość i szacunek do zwierząt wyniosłam z domu i to rodzicom zawdzięczam, że nie potrafię przejść obojętnie, kiedy widzę krzywdę zwierzaków.

Chihuahua Chloe jest z tobą już ponad dwa lata. Co zmieniła w twoim codziennym życiu?
Lubię się kimś opiekować, więc wszystkie swoje uczucia przelewam na Chloe. Tak organizuję sobie dzień, aby mieć czas dla psa, który musi być nakarmiony, wyprowadzony i ma potrzebę wybiegania się. Kiedy wyjeżdżam, mogę liczyć na pomoc rodziców. U nich Chloe czuje się świetnie, bo w ogródku może sobie pobiegać, a poza tym ma tam kumpla Tysona, z którym bardzo się lubią. Ze wzruszeniem obserwuję, jak Tyson przynosi jej w pysku jedzenie, jak śpią w siebie wtuleni. On jest dziesięć razy większy, więc Chloe po nim chodzi, podgryza go, a on jej na wszystko pozwala.

Czyli Chloe rządzi?
To dość typowe dla piesków tej rasy, że mimo malutkiego ciałka mają mocny charakter. Bywa, że Chloe terroryzuje Tysona, nie pozwalając mu wyjść spod stołu. A on, 14-letni staruszek, cierpliwie czeka. Podobnie było, kiedy brałam pod opiekę psy swoich znajomych – Chloe ustawiała i maltańczyka, i jack russell terriera. Od szczeniaka pod okiem behawiorystów cierpliwie z nią ćwiczyłam, by opanować tę chęć
rządzenia, ale instynkt bywa silniejszy od najlepszego wychowania.

Prowadzisz blog kulinarny. Czy twoje zdolności kulinarne przydają się w karmieniu psa?
Chloe nie jest zbyt wymagająca i zjada bardzo mało – po łyżce jedzenia trzy razy dziennie. Dostaje dobrą suchą karmę, ale w porze obiadowej coś jej dodaję. Ugotowanie żołądków czy serduszek drobiowych z warzywami nie wymaga specjalnych umiejętności. Może jak kiedyś będę miała doga niemieckiego, o którym marzę, zacznę komponować dania dla psów.

Często zabierasz Chloe na plan zdjęciowy?
Jeśli podczas planu są przewidziane przerwy, mam swoją garderobę i wiem, że jest to miejsce dla psa przyjazne, wtedy ją zabieram. Chihuahuy są dość absorbujące i nie lubią, kiedy długo nikt się nimi nie zajmuje. Na szczęście na planie z reguły każdy chce się nią zaopiekować. Ale Chloe dzielnie broni terenu i potrafi głośno obszczekać nawet wielokrotnie większego psa. Na jednym z planów przysporzyło mi to trochę wstydu. Kręciliśmy w plenerze i ktoś z nią wyszedł na spacer. Zobaczyła przechodzącego tamtędy psa, zerwała się ze smyczy i pogoniła intruza, po czym rozemocjonowana wbiegła na plan. Na szczęście urok Chloe sprawił, ze wszyscy byli tylko rozbawieni.

Podobno łatwo zgubić takiego małego psa.
Chloe waży niecałe 1,5 kg. W domu nieustannie jej szukam. Zakopuje się w łóżku, w szafie, w posortowanej do prania bieliźnie. Zanim włożę pranie do pralki, muszę sprawdzać, czy jej tam nie ma. Zdarza się, ze wchodzę do garażu, patrzę, a pies siedzi w mojej dużej torbie. I to tak cichutko, jakby jej nie było, bo wie, że wtedy pojedzie ze mną.

Jesteś jedną z ambasadorek akcji „Zmień życie zwierzaka” organizowanej przez portal Schroniska.pl, brałaś udział w akcji „Pies to nie rzecz, nie dawaj go na prezent”. Mimo wielu zajęć znajdujesz czas, by się angażować w pomoc zwierzętom.
Postanowiłam sobie, że będę pomagać małym schroniskom, do których rzadko dociera lub wcale nie trafia pomoc. Zwykle zwraca się do mnie jakaś fundacja i prosi o wsparcie. Jako wolontariuszka odwiedzam wskazane miejsca i wyprowadzam bezdomne psy na spacery. Udało mi się też kilka razy zdobyć od firmy Pedigree większą ilość karmy, która trafiła właśnie do takich niewielkich przytulisk. Niedawno koleżanka opowiedziała mi o zaniedbanym schronisku w Busku-Zdroju. Brakuje tam wszystkiego, więc chcę zorganizować transport karmy, ale też wraz z innymi aktorkami planujemy zbiórkę koców. Kiedy uda mi się to wszystko zebrać, pojadę tam, aby na miejscu ocenić,
co jeszcze mogłabym zrobić dla tego schroniska.

Nie pokazujesz się jednak ze swoim psem, jak robi to wiele gwiazd. Dlaczego?
Często jestem zapraszana z psem na różne akcje związane z pomocą dla zwierząt. Uważam, ze obce miejsce, wielu nieznanych ludzi, czasem innych psów, a do tego błyski fleszy stresują psa. Nie raz byłam świadkiem, jak gwiazdy na siłę ustawiały swoje zwierzaki do zdjęć, a one najczęściej tylko się denerwowały. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, żeby narażać Chloe na taki stres. Co innego kiedy chodzimy razem na Pole Mokotowskie. Chloe w grupie psów niewielkich gabarytów może bezpiecznie się bawić. Widzę, jaka to dla niej frajda. Obydwie jesteśmy wtedy najszczęśliwsze na świecie!

 

Klaudia Halejcio, aktorka teatralna i filmowa, występuje od czwartego roku życia. Znana m.in. z seriali „Złotopolscy”, „Pierwsza miłość”,
„Hotel 52”. Gra w warszawskim Teatrze Komedia
.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *