Mniejsze zło? - Psy.pl

Mniejsze zło?

Czy specjalne miejsca, w których można zostawić niechciane zwierzę, zapobiegną porzuceniom na ulicach?

W kilku niemieckich miastach można anonimowo zostawić niechciane zwierzę. Jedno z pierwszych takich miejsc powstało przed trzema laty w Aurichu we Fryzji. Państwo Römerowie utworzyli „klapę” (niem. Klappe, odpowiednik „kołyski szansy” dla niechcianych niemowląt) w swoim gabinecie weterynaryjnym po tym, jak ktoś zostawił przed wejściem kosz z pięcioma szczeniakami.

WPYCHANE NA SIŁĘ
Teraz przed gabinetem państwa Römerów można znaleźć wyściełany kosz z niewielkim otworem, pomyślany dla szczeniąt w wieku do sześciu miesięcy. – Czasem ludzie próbują zostawić w nim dorosłe psy, które nie mieszczą się w otworze – opowiada Matthias Römer. – Trafiają tam również króliki, świnki morskie, koty. Tylko podczas ubiegłorocznych świąt Bożego Narodzenia znaleźliśmy 13 zwierząt. Porzucone zwierzęta zostają gruntownie zbadane i przechodzą niezbędne zabiegi. Jeśli są zdrowe, po mniej więcej dwóch tygodniach trafiają do adopcji. Römerowie szukają nowych właścicieli przez swoją stronę internetową lub ogłoszenia prasowe. Sami ponoszą wszystkie koszty. – Pobieramy opłaty za zwierzęta od nowych właścicieli (średnio 100-150 euro) i w ten sposób finansujemy „klapę” – tłumaczy Römer.

OSZCZĘDZIĆ CIERPIENIA
Na początku lipca tego roku „klapę” dla niechcianych zwierząt utworzyło schronisko w Detmoldzie w Północnej Nadrenii-Westfalii. – Podczas wakacji wiele zwierząt jest porzucanych w lesie lub przy autostradzie. Chcemy im oszczędzić cierpienia – tłumaczy profesor Lothar Albertin, przewodniczący stowarzyszenia Tierschutz der Tat, właściciela schroniska. – Wiele osób ma powody, dla których nie może się dalej zajmować zwierzęciem (np. rozpad rodziny czy choroba). Często nie chcą o tym mówić. „Klapa” w Detmoldzie to niewielki drewniany domek, wyposażony w klatki, karmę i wodę, w którym można anonimowo zostawić zwierzę. Niektórzy dołączają notatkę z jego imieniem, wiekiem, szczepieniami. Czasem podają też na niej powody, dla których musieli się go pozbyć.

ZBYT ŁATWO?
Obecnie pracownicy schroniska w Detmoldzie znajdują w domku około dziesięciu zwierząt tygodniowo. To o wiele mniej niż na początku istnienia „klapy”. – Niektórzy jej nadużywają, bo to wygodny sposób porzucenia zwierzęcia – przyznaje profesor Albertin. Niemiecki Związek Towarzystw Ochrony Zwierząt niezbyt entuzjastycznie przyjmuje rozwiązania tego typu. – „Klapy” nie przyczyniają się do zmniejszenia liczby porzucanych bezprawnie zwierząt – ocenia Norbert Weidner, rzecznik prasowy Związku TOZ w Bonn. – Istnieje niebezpieczeństwo, że ludzie, którzy oddaliby zwierzę do schroniska, wybiorą tę łatwiejszą, anonimową drogę.
 

Nie przenoście nam „klap” do Polski

Zofia Białoszewska, szefowa wrocławskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt:
Nie sądzę, by takie rozwiązanie było w Polsce potrzebne. Wystarczy, że schroniska przyjmują niechciane czworonogi. Oddawanie zwierząt należy raczej obrzydzać, a nie ułatwiać.

Cezary Wyszyński, ekolog, prezes fundacji Niedźwiedź opiekującej się schroniskiem dla zwierząt w Korabiewicach:
Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł. Wielu mógłby on posłużyć do uspokojenia sumienia. Z drugiej strony – lepiej, by takie osoby mogły oddać nam zwierzę w bezpieczny sposób. Gdyby nasze społeczeństwo było uświadomione w kwestii poprawnej opieki nad zwierzętami, gdyby działały programy sterylizacyjne oraz identyfikacyjne – byłbym za „klapami”.

Ewa Pacanowska, szefowa lecznicy weterynaryjnej Sfora w Łodzi:
Pomysł taki sobie. Przecież i tak każdy może pojechać do schroniska i pozbyć się zwierzaka. Takie „klapy” – choć w innej formie – już teraz działają w Polsce. W naszej poczekalni regularnie znajdujemy porzucone zwierzęta. Ludziom, którzy podrzucają nam zwierzęta, a w Niemczech zostawiają je w „klapach”, zapewne wydaje się, że nie będzie im źle. A przecież w większości wypadków i tak czeka je ten sam smutny, schroniskowy los.

Piotr Mostowski, członek ekopatrolu straży miejskiej w Warszawie:
To zły pomysł. Jeśli już ktoś musi oddać zwierzę, znacznie lepiej, by osobiście zaniósł je do schroniska. Wtedy można porozmawiać, zrobić wywiad dotyczący psa. W wypadku podrzucenia nowy opiekun nic o zwierzęciu nie wie, a gdy pies jest np. chory, staje się to poważnym problemem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *