Moja demolka

Aktorka Anna Powierza, Czesia z "Klanu", marzy o zagraniu sceny ze zwierzętami

Wychowywała się Pani z jamnikami, dlaczego nie pozostała Pani wierna tej rasie?
Musiałam kupić większego psa, żeby nadążył za koniem. Początkowo chciałam rhodesiana ridgebacka, ale spytałam o radę sędziów na wystawie i doradzili mi posokowca. Myślałam, że posokowiec to taki jamnik na dłuższych łapach. No i fakt: i jamnik, i posokowiec to stuprocentowi indywidualiści. Niestety jednak na tym podobieństwa się kończą: jamnik od czasu do czasu zasypia, posokowiec – nie, jamnika da się zmęczyć, mojego posokowca udało mi się zmęczyć raz w życiu…

Czym?!
Gdy miała pół roku, wzięłam ją na 5-godzinny konny teren. Miała wtedy słabszą kondycję po chorobie i po 3 godzinach położyła się na drodze: dalej nie idę. Ale później już nigdy nie udało mi się już tego powtórzyć. Teraz, po ostrym terenie, ja jestem ledwo żywa, koń cały mokry, a Moja mówi: „No dobra, dobra, a teraz pobiegajmy!”

Taki nadmiar energii jest pewnie trudny do okiełznania…
Oj tak, to pies-demolka… Mój salon wciąż stoi prawie pusty, żeby nie prowokować Mojej…

Szkoli ja Pani?
Miała trenera. On mniej uczył ją, a raczej mnie, jak mam z nią postępować. Nie powiedział nic nowego: tylko konsekwencja w działaniu prowadzi do celu. Niestety nie istnieje patent, pozwalający zmienić niegrzecznego posokowca w bardzo grzecznego posokowca…

Ale przy koniu Moja nauczyła się biegać tak, by go nie płoszyć?
Rzadko odbiega w las, a nawet jeśli już to się zdarzy i wyskoczy po chwili z krzaków, to Emil już zna te numery.

Emila wyratowała Pani od rzeźni…
Tak. Bywając u mojej przyjaciółki w Bieszczadach, jeździłam na koniu z pobliskiej stajni. I pewnego dnia ona zadzwoniła do mnie, że właściciel tej stajni chce się pozbyć paru koni. A że tego mojego Emila znałam już wcześniej, więc wsiadłam w samochód i pojechałam go wykupić. Byłam dzień przed rzeźnikiem.

Rzeźnikiem?! Przecież Pani teraz na tym koniu jeździ?
Tak, jak najbardziej! Mało tego, on był zupełnie zdrowy! Mrozi mnie sama myśl, że taki koń miałby stracić życie. Na nim tylko nikt nie lubił jeździć, bo on był taki… niechętny ludziom. Mnie udało się z nim porozumieć, a on odpłacił mi tak wielką miłością, że twierdzę, że to był najlepszy interes, jaki w życiu zrobiłam.

To na Emilu wygrała Pani turniej gwiazd?
Nie, on jeszcze niestety nie umie takich rzeczy. Gdy go przywiozłam, galopował na niecenzuralny okrzyk – i to była jego jedyna umiejętność. Ale teraz jest tak chętny do współpracy, że z tygodnia na tydzień umie coraz więcej.

Pracowała Pani z koniem na planie filmowym?
Nigdy – i to jest moje wielkie niespełnione marzenie aktorskie: chciałabym zagrać scenę, w której galopowałabym na koniu przez las.

A Czesia z „Klanu” zmierza kupić sobie jakieś zwierzę?
Niestety, w takich serialach praca ze zwierzętami jest trudna, Aktorowi łatwiej jest powiedzieć: zrób to czy tamto.

Rozumie Pani ludzi, którzy nie lubią zwierząt?
Oceniam ludzi właśnie według tego kryterium. Jeśli ktoś nie lubi zwierząt, to ja nie mam do tej osoby zaufania.

Czasem jednak to miłośnicy zwierząt w dobrej wierze krzywdzą je, mierząc siły na zamiary…
To prawda. Trzeba kochać racjonalnie. Nie pomogę stu tysiącom psów na świecie, bo mnie na to nie stać. Ale dobrze pomogę – załóżmy – dziesięciu. I do tych dziesięciu powinnam się ograniczyć, bo kiedy będę miała już sto tysięcy, może się okazać, że to jest sto tysięcy nieszczęśliwych piesków.

Wierzy Pani w teorię o podobieństwie właścicieli do swoich psów?
Śmieję się z niej bardzo. Moja ma superfigurę – skoro właściciele upodabniają się do psów, to czekam tylko, aż się to stanie…
Rodzinni myśliwi

Posokowce to grupa psów myśliwskich, których zadaniem było tropienie rannej
zwierzyny. Używana w Polsce nazwa pochodzi od wyrazu posoka, oznaczającego
krew grubego zwierza. Znane są dwie rasy posokowców: bardziej popularny
bawarski i znacznie rzadziej hodowany hanowerski.
Posokowiec bawarski to pies średniej wielkości (44-52 cm w kłębie), o dość lekkiej budowie. Wyhodowano go pod koniec XIX w. krzyżując posokowca hanowerskiego z górskimi psami gończymi nazywanymi der Bracke. Był wykorzystywany do polowania na jelenie i dziki. Odznacza się doskonałym węchem, zapałem do pracy i wytrzymałością. Jest także miłym psem rodzinnym, żywiołowym, wesołym i oddanym właścicielowi. Wymaga starannego wychowania, potrzebuje przestrzeni i dużo ruchu. Posokowiec hanowerski jest cięższy i nieco większy od bawarskiego (52-57 cm w kłębie), o mocniejszej budowie. Jego przodkami były psy gończe z Jaegerhof, Harzu i Solingen. Polował w sforze lub pojedynczo na grubą zwierzynę. Ma bardzo czuły węch, jest spokojny i wytrwały. (JT)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *