Na stresy feromony - Psy.pl

Na stresy feromony

Twój pies boi się weterynarza lub samotnego pozostawania w domu, a twój kot robi ci "na złość"? W zwalczaniu wszelkich lęków i zaburzeń zachowania pomogą feromony

Odkąd pojawiły się pierwsze doniesienia o feromonach – substancjach chemicznych służących zwierzętom i ludziom do wymiany informacji między przedstawicielami tego samego gatunku – wierzymy, że to one decydują o tym, iż wybieramy tego, a nie innego chłopaka, albo tę, a nie inną dziewczynę. Tymczasem występowanie tych związków u ludzi jest wciąż kwestią kontrowersyjną. Za to feromony zwierzęce od kilku lat skutecznie wykorzystuje się w leczeniu zaburzeń zachowania kotów i psów. Zwierzęta te odbierają feromony za pomocą narządu znajdującego się nad podniebieniem twardym. Gruczoły błony śluzowej tego narządu wydzielają białka wiążące feromony i w ten sposób umożliwiają im dotarcie do receptorów wysyłających impulsy do układu limbicznego, który bierze udział w regulacji zachowań emocjonalnych.

Bezpieczeństwo od psiej mamy
Gruczoły łojowe suki znajdujące się w okolicach jej sutek produkują w pierwszych dniach po urodzeniu szczeniąt psi feromon zwany Dog Apeasing Pheromone (DAP). Działa on na szczeniaki uspokajająco, zapewnia im poczucie bezpieczeństwa.

Po przeprowadzeniu badań okazało się, że jeśli rozpyli się cząsteczki psiego feromonu w powietrzu, to oddziałuje on w podobny sposób również na dorosłe psy. Można go więc zastosować w leczeniu zaburzeń zachowania o podłożu lękowym. Sztuczny odpowiednik psiego feromonu kojącego DAP wspomaga leczenie stosunkowo częstego lęku przed zostawaniem samemu w domu, objawiającego się zwykle niszczeniem przedmiotów, wyciem lub szczekaniem. Sprawdza się także w wypadku fobii dźwiękowych, z których najczęstszą jest lęk przed burzą.

DAP pozwala psom lękliwym znacznie łatwiej przystosować się do wszelkich zmian, takich jak adopcja, przeprowadzka, pobyt na nieznanym terenie podczas wakacji czy utrata kontaktu z dotychczasowym opiekunem. Feromon wytwarzany przez suki może też pomóc sukom ciężarnym. Zastosowanie go na kilka tygodni przed porodem poprawia samopoczucie przyszłej matki, dzięki czemu łatwiej znosi ona poród.

Tajemnica kocich policzków
W wypadku kotów ważną rolę w komunikacji odgrywają feromony policzkowe – nazwane tak, ponieważ wydzielane są przez gruczoły zlokalizowane głównie na policzkach. Feromony te służą kotom do oznaczania tej części terenu, na której czują się bezpiecznie. Dlatego właśnie nasz miauczący przyjaciel systematycznie ociera się bokiem pyszczka o meble i inne sprzęty, a także o nogi właścicieli.

Kocie terytorium składa się z miejsc odosobnienia, aktywności, w których kot poluje, bawi się i kontaktuje ze znanymi mu ludźmi i zwierzętami, oraz łączących je korytarzy. Koty oznaczają terytorium na trzy sposoby: za pomocą wspomnianych już feromonów policzkowych – strefy komfortu; potu z opuszek łap i wydzieliny z okolic odbytu – strefy alarmowe, w których spotkała je jakaś przykrość i których należy unikać w przyszłości; natomiast za pomocą drapania i moczu – granice swego terytorium i teren, na którym występuje obcy, wrogi zapach. Ten ostatni rodzaj oznaczania bywa często dokuczliwy dla opiekunów zwierzaka. Każde rzeczywiste lub wyimaginowane zagrożenie terytorium skłania kota do oznaczenia go moczem. U wrażliwszych albo lękliwych zwierząt ten nawyk się utrwala, a wraz z nim – przykry zapach w mieszkaniu.

W szczególnie uciążliwych przypadkach stosuje się leki obniżające napięcie. Od niedawna nieocenioną pomocą jest także feromonoterapia. Syntetyczny odpowiednik kocich feromonów policzkowych Feliway przywraca kotu poczucie bezpieczeństwa i odbudowuje jego zaufanie do otoczenia. Jest skuteczny także we wszystkich innych sytuacjach wywołujących lęk lub stres, takich jak zmiana otoczenia (np. podróż, adopcja, wakacyjny wyjazd), pojawienie się w domu innego zwierzaka, badania w lecznicy, rekonwalescencja. Poprawa samopoczucia na skutek działania feromonów powoduje, że kot chętniej się bawi i ma lepszy apetyt.

W sprayu lub w dyfuzorze
Feromony można kupić w postaci sprayu, którym spryskuje się samochód, transporter lub ręce lekarza badającego zwierzę, albo dyfuzora podłączanego do prądu (podobnego do tych, których używamy jako odświeżaczy powietrza). Włączony na stałe zapewnia obecność feromonów w powietrzu na powierzchni 50-70-mkw. przez miesiąc i kosztuje ok. 100 zł.

Feromony są bezpieczne, nie pachną i nie działają na inne zwierzęta i ludzi. Można je stosować także wtedy, gdy podajemy zwierzęciu leki. Stosowanie feromonoterapii w większości przypadków wymaga jednak dokładnego rozeznania sytuacji zwierzęcia, w tym czynników wywołujących lęk, i przyczyn takiej reakcji. Dlatego przed zastosowaniem feromonów konieczne jest zasięgnięcie opinii specjalisty od zachowań zwierząt lub lekarza weterynarii.

 

Mokka przestała się bać
Mokka, delikatna i lękliwa suczka, towarzyszyła opiekunom jak cień. Nie było mowy o zamknięciu przed nią nawet drzwi łazienki, bo drapała w nie i skomliła. Pozostawiona sama w domu, stawała się istnym tornado niszczącym buty, książki, piloty do sprzętu elektronicznego, a nawet… futryny i meble. Stres spowodowany utratą poczucia bezpieczeństwa znajdował ujście w gryzieniu przedmiotów, co jest naturalnym psim sposobem rozładowania napięcia.
Problem Mokki polegał na braku zaufania do otoczenia, a poczucie bezpieczeństwa dawał jej tylko nieustanny kontakt z
e znanymi jej osobami. Trzeba więc było nauczyć ją radzić sobie również wtedy, gdy nie ma ich w pobliżu. Pierwszym krokiem było zapewnienie jej poczucia bezpieczeństwa. W pierwszym miesiącu terapii zastosowano dyfuzor feromonów DAP (patrz s. 62) – został on włączony na stałe. Jednocześnie rodzina miała przestać reagować na próby kontaktu podejmowane przez suczkę – początkowo przez kilka minut, potem przez dłuższy czas. Mokka dostawała wtedy do gryzienia kong wypełniony smakołykami lub bawełniany sznur. Na środku pokoju ustawiano stołeczek, który miał być dla niej znakiem, że teraz jest „czas bez pani”.
W ciągu dwóch pierwszych tygodni nie można było zostawić suczki samej, bo w wypadku tak utrwalonego lęku mogło to zniweczyć efekty. Uporządkowano też jej plan dnia, by wiedziała, kiedy czego może się spodziewać i poczuła się bezpieczniej. Po tygodniu, kiedy nauczyła się zajmować sama sobą nawet przez kilkanaście minut, przystąpiono do właściwego treningu, polegającego na zostawianiu jej za zamkniętymi drzwiami.
Domownicy pracowali też nad tym, aby suczka przestała się lękać ich przygotowań do wyjścia z domu – dotąd bowiem biegała wtedy nerwowo i skomliła. Udawali więc, że wychodzą: zakładali kurtkę, brali do ręki klucze, otwierali drzwi, a nawet faktycznie wychodzili – na kilka sekund. Wykonując te wszystkie czynności, nie zwracali uwagi na psa.
Zastosowanie feromonoterapii znacznie przyspieszyło naukę nowych zachowań. Już po tygodniu widać było, że Mokka reaguje spokojniej, częściej pozostaje na swoim miejscu i rzadziej rozgląda się z niepokojem za wychodzącą do innego pokoju panią. Po dwóch miesiącach można ją było zostawić bezpiecznie samą na kilkanaście minut, a po pół roku – nawet na kilka godzin.

 

Muffik już nie umacnia granic
Muffik – zdrowy, wykastrowany, trzyletni kocur, który całe swoje dotychczasowe życie spędził w mieszkaniu, przeprowadził się z opiekunami na obrzeża miasta i… zaczął znaczyć teren. Co gorsza, nie tylko w ogrodzie, ale również w domu. Najwyraźniej obecność w pobliżu obcych kotów stanowiła wyzwanie dla kocura, wychowanego bez kontaktu z współplemieńcami.
Aby poradzić sobie z tym problemem, należało przede wszystkim przywrócić kotu poczucie bezpieczeństwa i emocjonalną równowagę poprzez zamknięcie na pewien czas – mimo ciepłej wiosennej pory – okien i drzwi. Jednocześnie włączono na stałe dyfuzor kocich feromonów. Opiekunowie karmili Muffika w pobliżu drzwi (to miejsce znaczył ze szczególnym upodobaniem) i dbali o zaspokojenie jego emocjonalnych potrzeb, takich jak zabawa czy pieszczoty.
Po dwóch tygodniach kot przestał znaczyć teren i można było przystąpić do drugiego etapu modyfikacji zachowania, polegającego na oswajaniu go z nowym, rozszerzonym terytorium. Zaczęto otwierać drzwi wejściowe na czas karmienia i bezpośrednio po nim, kiedy najedzony zwierzak czuje się szczególnie dobrze. Jedną z kocich budek opiekunowie przenieśli stopniowo w pobliże drzwi. W efekcie kot rozszerzył swoje terytorium, uznając dom za strefę całkowicie bezpieczną, a obyczaje znaczenia granic zaczął praktykować w ogrodzie.
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *