Nie taki pies straszny - Psy.pl - mamy nosa!

Nie taki pies straszny

To na nas, właścicielach psów, ciąży obowiązek udowadniania, że psie ataki na ludzi nie są regułą, lecz wyjątkiem. Musimy zmienić wizerunek psów na plus. Jak się do tego zabrać?

Nie taki pies straszny, jak go malują, a trzeba przyznać, że obraz psa był ostatnio malowany w ciemnych barwach. Każdy tragiczny przypadek pogryzienia komentowany jest tak, jakby psy celowo i świadomie chciały wyrządzać krzywdę. „Krwiożercze bestie nie dały człowiekowi żadnych szans” – relacjonowano w wielkim materiale na łamach jednej z gazet dramatyczny przypadek śmierci mężczyzny, który wszedł na ogrodzony teren, pilnowany przez trzy psy. Po tych szokujących opisach i zdjęciach mało kto zwrócił chyba uwagę na lakoniczną informację ukrytą w środku gazety – poprzedniego dnia psy ratownicze pomagały odnaleźć ludzi pod gruzami zawalonej hali sportowej. Ten fakt nie został już w żaden sposób skomentowany.

Czy zatem spotykany na ulicy pies jest najlepszym przyjacielem i pomocnikiem człowieka czy niebezpieczną bestią? Żaden pies nie ratuje ludzi z miłości, żaden nie zagryza z nienawiści. Nie ma w Polsce żyjących wolno dzikich psów – są jedynie zdziczałe, wyrzucone przez ludzi.

Za to, co robi pies, odpowiedzialny jest człowiek, bo to on decyduje o warunkach życia psa i świadomie uczy go zachowań, z których może mieć pożytek. A pies postępuje zgodnie z wrodzonymi popędami, doświadczeniami i owymi wyuczonymi zachowaniami. Niestety, w świadomości silniej utrwala się obraz niebezpiecznej bestii niż zwierzęcia wytrwale przeszukującego gruzowisko za zapachem człowieka. To my, właściciele psów, możemy zmienić na plus ich wizerunek.

DAJ POGŁASKAĆ SZCZENIAKA
Już w okresie kwarantanny, kiedy zakazane są spotkania z przypadkowymi psami, kontakty z nieznanymi ludźmi są jak najbardziej wskazane. Puchate, zdziwione światem szczenię niesione w plecaku, trzymane na rękach czy na kolanach, budzi sympatię, nie strach. Ludzie odruchowo uśmiechają się do niego, pytają, czy można pogłaskać. Oczywiście, można! Szczeniaka nie ubędzie, za to bez dodatkowego wysiłku z naszej strony malec nauczy się nie bać ludzkich rąk, a pewność siebie i brak strachu to cechy najbardziej przydatne na co dzień u dorosłego psa.

POZWÓL PODAĆ SMAKOŁYK
Osoby, które mają ochotę nawiązać kontakt ze szczeniakiem, poprośmy o podanie mu wyjętego z naszej kieszeni ciasteczka dla psów. Ktoś, kto włoży smakołyk w łakomą psią mordkę, pogłaszcze miękkie futerko – poczuje się lepiej. Miłe doznania pozostają w pamięci – a szczeniak i tak nas będzie kochał najbardziej! Gdy nieco starszy piesek radośnie merda ogonem na widok przechodniów, nie wstrzymujmy go ze złością. Szczenięce zaufanie szybko mija, przerodzi się w życzliwą obojętność albo w reakcje agresywno-lękowe – na nasze własne życzenie. Jeśli podczas pierwszych spacerów szczenię przestraszy się nagle otwieranego parasola czy łopaty odgarniającej śnieg, bez wahania poprośmy właściciela parasola lub łopaty, by przykucając przed szczeniakiem, podał mu smakołyk (bez smakołyków nie wychodźmy z domu!). Wytłumaczmy, że to tylko małe i głupiutkie, jeszcze przestraszone zwierzątko… Wykorzystajmy bez skrupułów wdzięk szczeniaka, by jeszcze jeden przechodzień mógł nawiązać z malcem bezpośredni, dobry kontakt. Nie obawiajmy się, że coś psu grozi – smakołyki pochodzą z naszej kieszeni, szczeniaka nie zostawiamy samego, a do dorosłego psa nikt tak chętnie ręki nie wyciąga.

POPROŚ SĄSIADÓW O POMOC
Warto zaprosić najbliższych sąsiadów, by poznali nowego domownika, gdy jeszcze jest rozczulający i akceptuje cały świat – obu stronom wyjdzie to na dobre. Szczenię ma szansę zapamiętać zapach i chód sąsiada, a my możemy się spodziewać, że gdy dorośnie, nie będzie ujadać na odgłos znajomych kroków. Spytajmy też sąsiadów, czy szczeniak nie płacze, gdy zostaje sam, i obiecajmy jak najszybszą naukę pozostawania w ciszy. Dobra opinia w bloku, w najbliższym otoczeniu, nie zaszkodzi żadnemu psu!

NAUCZ PSA SZTUCZEK
Zwykle z sympatią patrzymy na owczarki podhalańskie kręcące się przy stadzie owiec, przyglądamy się psu prowadzącemu niewidomego. Pies policyjny potrafi być groźny – a jednak potężny owczarek, idący spokojnie przy nodze policjanta, częściej budzi respekt niż niechęć. Wiemy, że pies pracujący jest pod kontrolą. Nasz zwierzak nie musi być drugim Cywilem czy Szarikiem. Na początek wystarczy, by maszerował obok nas, trzymając w zębach reklamówkę pełną bułek czy gazetę. To nie jest takie trudne, pamiętajmy tylko o zabezpieczeniu gazety opaską z czystego papieru, co jednocześnie uchroni psa kolportera przed kontaktem z drukarską farbą.

Nie trzeba zwierzaka męczyć, każąc mu nieść zakupy przez całe miasto – wystarczy, jeśli zrobi to przed większą widownią, zgromadzoną choćby na przystanku tramwajowym…

Zaraz za przystankiem siatkę czy gazetę odbierzemy, ale obraz psa pracującego, mądrego, posłusznego – już został czytelnie przekazany. Zima za oknem? – pies zaprzężony do sanek natychmiast przestaje w oczach przechodnia być krwiożerczą bestią. Zwłaszcza gdy na tych sankach siedzi uśmiechnięte dziecko. Oczywiście prowadzimy psa na smyczy – inaczej sanki pomkną w śnieżną dal. Najgłupsze z możliwych ćwiczeń – podaj łapę – nie przekracza możliwości żadnego psa. Nikomu na nic nie jest potrzebne, a już psu najmniej, ale skoro tak wielu ludzi uważa podanie łapy za dowód przyjaznych uczuć, niechże psisko podaje łapę do znudzenia, choćby miało dostać odcisków na poduszkach!

OPERUJ SŁOWAMI
Co można zrobić, jeśli pies nie ma żadnych umiejętności, a chcemy przedstawić go w korzystnym świetle? Pozostaje wtedy staranne operowanie słowami. Jak łatwo wykorzystać to, że pies nie rozumie znaczenia słów i że nie wszyscy ludzie o tym wiedzą!

Po zaśnieżonym chodniku idzie starszy człowiek, naprzeciw – duży pies trzymany na smyczy. W momencie mijania starszy pan słyszy ostro wypowiedziane słowa: „Nie rusz, fe!”. Niby wszystko w porządku, pies nie zaszczekał, nie zawarczał – ale pozostało niemiłe wrażenie, że bez tej komendy gotów byłby staruszka zjeść.

Jeśli jednak z uśmiechem ustąpi się z drogi i spokojnie powie: „Poczekaj, nie ma witania” – co najmniej dwie pieczenie upiecze się przy tym ogniu. Przechodzień na pewno nie popatrzy spode łba, być może nawet odpowie uśmiechem. Pies, nie wyczuwając napięcia, znacznie spokojniej – teraz i w przyszłości – będzie omijał ludzi. Jemu jest przecież obojętne, czy zignoruje kogoś na hasło: „Nie ma witania”, czy na groźnie brzmiące: „Nie rusz!”… A przechodzień na pewno poczuje się bezpieczniej, gdy usłyszy tę pierwszą komendę. Nie musimy na co dzień przepraszać, że mamy psa – ale to na nas, miłośnikach zwierząt, ciąży obowiązek udowadniania, że psie ataki na ludzi nie są regułą, lecz wyjątkiem. I że nie wolno stosować wobec zwierząt odpowiedzialności zbiorowej – podobnie jak po najbardziej koszmarnych wypadkach samochodowych nie podejmuje się decyzji o wszyciu wszystkim kierowcom esperalu. Pozwalanie na przyjazne gesty wobec szczeniaka, demonstrowanie wyszkolenia, odrobina uprzejmej dyplomacji i uśmiech przy każdej okazji – to tak niewiele, a przecież może rozjaśnić ponure barwy, w jakich ostatnio malowany jest obraz psów. Tylko od nas zależy, czy potrafimy powiększyć krąg ludzi życzliwych zwierzętom – a przez to i sobie nawzajem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *