Niebiański spokój bernardyna - Lawia Michała Wiśniewskiego - Psy.pl

Niebiański spokój bernardyna – Lawia Michała Wiśniewskiego

W telewizyjnym domu Michała Wiśniewskiego w Józefowie zastaję Lawię buszującą wśród realizatorów programu "Jestem, jaki jestem". Nie ma osoby, która nie chciałaby wytargać futerka uroczej bernardynki. Suczka z wdziękiem to wykorzystuje

Lawia asystuje właśnie przy obiedzie swojego pana i nie zamierza pozwalać się głaskać bezinteresownie. Jest strasznym łakomczuchem, nad psią dietę przedkłada ludzkie przysmaki. Widać jednak, że zdołała już zawładnąć sercami całej ekipy. Ze mną zaprzyjaźnia się w jednej chwili.
– Co prawda daleko jej jeszcze do powagi i godności tak typowej dla bernardynów, ale właśnie przyjacielskie nastawienie do ludzi, życzliwość i kompletny brak agresji zdecydował o wyborze tej rasy – mówi lider „Ich Troje”. – Dla nas było szczególnie ważne, że jest to pies, który nigdy nie zrobi krzywdy dziecku. Pomimo swoich niemałych gabarytów to idealny towarzysz dla maluchów, a w domu jest przecież Xavier i niedługo rodzina znowu się nam powiększy.

Co bernardyny lubią najbardziej
Opiekuńcze instynkty Lawia przejawia już teraz. Xavier bawi się z nią bez najmniejszego lęku, nie zdając sobie sprawy z czym ma do czynienia, a suczka wykazuje niebiańską cierpliwość i spokój.
– Pomyśleliśmy, że suczka w odróżnieniu od psa będzie lepszą niańką. W naszym domu będzie miała do ogarnięcia całkiem duże stadko – podkreśla Michał Wiśniewski. – Bernardyny, tak jak inne duże rasy, dojrzewają około 18 miesięcy, a więc Lawii szykuje się wspólne dzieciństwo z moimi dziećmi. Będą razem dorastać, a opiekowanie się innymi to jest to, co bernardyny lubią najbardziej. Uważam, że obecność czworonoga w domu świetnie wpływa na rozwój emocjonalny dzieci, uczy odpowiedzialności i obowiązkowości. Dlatego mam nadzieję, że po jakimś czasie role odwrócą się i to dzieciaki będą opiekować się naszą suczką.
Michał opowiada o Lawii z wielkim zapałem. O kupnie psa musiały chyba zdecydować jeszcze jakieś inne względy.
– To marzenie jeszcze z dzieciństwa – przyznaje lider „Ich Troje”. – Będąc nastolatkiem miałem bernardyna i zakochałem się w tej rasie chyba do końca życia. Wciąż mówiono nam, że żyjąc w ciągłym biegu nie możemy pozwolić sobie na psa, tym bardziej tak dużego, który nie nadaje się do życia w bloku. Mamy wprawdzie bardzo duże mieszkanie, ale tylko mieszkanie. Wyszedłem jednak z założenia, że skoro zdarzyło mi się spotkać Lawię, to nawet najmniejsze mieszkanie będzie lepsze od klatki hodowcy, skąd ją zabrałem.

Przyjaciel z Łodzi
Michał Wiśniewski chce zapewnić Lawii jak najwięcej ruchu.
– Już cieszę się na myśl, że będę miał wreszcie powód, aby wyjść od czasu do czasu na świeże powietrze. W domu nastąpi nowy podział obowiązków, ale chętnych na pewno nie zabraknie, bo przy tak pięknej dziewczynie nie będzie to dla nikogo przykre. Na czas ewentualnych wyjazdów też mamy już wszystko zorganizowane. Lawia ma zapewnioną opiekę, do dyspozycji ogród. Mam nadzieję, że nie będzie narzekała, że nie będziemy z nią przez cały czas.
Gdy Michał patrzy na Lawię przypomina mu się jeszcze jeden czworonożny przyjaciel.
– Mieszkając w Łodzi dostałem zwykłego kundelka. Teraz niestety nie bywam tam często, ale on wciąż dzielnie pilnuje domu. Gdy przyjeżdżam poznaje mnie i wita z daleka. Gdyby nie on, nie wracałbym do Łodzi z taką przyjemnością. Przyznam się, że takich powrotów brakowało mi tu w Warszawie.

Pana już wybrała
Zastanawiam się kogo, w tak pełnym ludzi domu, Lawia wybierze sobie na swojego pana. Odpowiedź otrzymuję natychmiast. Nie ma chwili, żeby suczka nie wodziła oczami za Michałem. On z kolei nie zostaje na te spojrzenia obojętny. Trudno się zresztą temu dziwić – jej wzrok jest szalenie uwodzicielski. Lawia jest zaprzyjaźniona ze wszystkimi, ale pana już sobie wybrała. Wygląda na to, że przypadło jej również do gustu imię wymyślone przez Michała. Kątem oka zauważam jak pozornie śpiąca bernardynka strzyże uszami na każde zawołanie.

Właściciel jak pies
Bernardyny to bardzo inteligentne i łatwe do szkolenia psy, pod warunkiem że szkolenie zacznie się odpowiednio wcześnie.
– Na razie nie myślę o tresurze. Lawia ma jeszcze dużo czasu, a ponadto nie podoba mi się cały ten cyrk z wystawami, medalami i championami. Z tego również powodu Lawia nie jest psem rodowodowym. Idealnie byłoby, gdyby zachowała swoje instynkty. Na pewno w odpowiednim czasie posłucham kilku rad, zaproszę kogoś, kto pomoże mi w ułożeniu Lawii. Chciałbym jednak, żeby była przede wszystkim maskotką domu Wiśniewskich, rozpieszczaną, kochaną, dobrze wychowaną.
Michał śmieje się gdy mówię o podobieństwie właścicieli do swych pupilów.
– W naszym przypadku to raczej nieprawdopodobne.
Po chwili jednak dodaje:
– Istnieje pewne podobieństwo, ja też uwielbiam być opiekuńczy.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *