NIeudana adopcja - Psy.pl - mamy nosa!

NIeudana adopcja

Ecia to stosunkowo młody pies w typie rasy Cane Corso, ma bowiem dopiero 4 lata. Od chwili narodzin jej życie było koszmarem, niewiele pozytywnych zdarzeń miało miejsce, niewiele okazji do merdania ogonem. Urodziła się bowiem w pseudohodowli, u człowieka bardzo okrutnego dla którego zwierze jest rzeczą. Prawdopodobnie miała być maszyna do robienia pieniędzy- podobnie jak jej matka.

W porę jednak przyszedł ratunek. Psy zostały odebrane temu człowiekowi i trafiły do schroniska. Sprawa sadowa o odebranie praw do zwierząt ciągnęła się aż 3 lata. 3 lata życia w schroniskowym boksie, bez bliskości człowieka, bez spacerów. 3 lata bez prawa do adopcji.
Ale któregoś dnia dostaliśmy informacje ze można szukać jej domu. Cóż to za radość była dla wszystkich, i dla nas osób zaangażowanych w pomoc bezdomnym zwierzakom jak i dla kierownictwa i pracowników schroniska. Suka dostojna, piękna wiec nic dziwnego ze szybko zgłosiła się osoba chętna by adoptować Ecie. Pani Agnieszka- bardzo ciepła, mila osoba.

Przed adopcja zadawała setki pytań, opowiadała jak przygotowuje się na przyjecie nowego domownika, jak bardzo się nie może doczekać. Tuz przed świętami Ecia opuściła schronisko i wyruszyła w długa drogę do nowego domu, do Bytomia. Codziennie dostawaliśmy relacje jak to nasza dziewczynka aklimatyzuje się
w nowym otoczeniu, jaka jest cudowna, grzeczna, jak świetnie bawi się z mała dziewczynka.Byliśmy tacy szczęśliwi.
W poniedziałek 10.03 dostaliśmy bardzo niepokojące informacje- Ecia uciekła!. Właścicielka była zrozpaczona, błagała o pomoc. Co dziwne zawiadomiła nas o zaginięciu psa dopiero po tygodniu.

Dzięki dużemu zaangażowaniu ludzi praktycznie z całej Polski udało się Ecie odnaleźć jeszcze tego samego dnia. Suka blakala sie po soedlu na ktorym mieszka wlascicielka, ta mogla praktycznie przez okno obserwowac jak pies umiera z glodu i wyczerpania. Ale do dzisiaj nie możemy uwierzyć ze to ta "nasza" Ecia. Pies na skraju śmierci głodowej, w stanie tragicznym. Wykończona, odwodniona,zarobaczona, z zapaleniem jelit, problemami skórnymi. Nie możliwe jest aby z normalnego, zadbanego domowego psa zrobił się taki wrak w ciągu tygodnia. Proces zaniedbania musiał trwać już długo. Właścicielka psa jak dowiedziała się ze Ecia odnaleziona urwała kontakt, nie odpowiadała na telefony, maile smsy, nie zgłosiła się po psa choć w pierwszej chwili mówiła ze już po nią jedzie. Psa zabraliśmy następnego dnia- był to ostatni dzwonek bowiem suka w stanie krytycznym, bez opieki weterynaryjnej prawdopodobnie nie przeżyłaby
następnych dni.

Ecia jest kolejnym dowodem ludzkiego okrucieństwa.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *