Niewidoma Poly dostaje szansę od losu - Psy.pl - mamy nosa!

Niewidoma Poly dostaje szansę od losu

Niewidomą pitbulkę Poly znaleziono przywiązaną do ławki w parku miejskim w Santa Barbara w okręgu Los Angeles w Stanach Zjednoczonych. Chora i przestraszona suczka przestała być potrzebna, choć dotąd ją eksploatowano – weterynarze stwierdzili, że w swoim krótkim życiu kilkakrotnie rodziła! Dzięki zaangażowaniu ludzi dobrej woli Poly dostała szansę na lepszy los.

Pitbulka o zamglonych oczach przywiązana do parkowej ławki nie próbowała się uwolnić: była zbyt przerażona. Przypadkowi spacerowicze wezwali służby ochrony zwierząt i tak suczka trafiła do miejscowego schroniska. Nie przebywała w nim jednak długo dzięki wolontariuszom organizacji Foreverhome Pet Rescue z Los Angeles, którzy zorganizowali akcję wyciągnięcia jej z przytuliska i dokładnego przebadania.

Okazało się, że Poly – bo takie imię nadano nieszczęśliwej pitbulce – cierpi na kilka poważnych schorzeń, między innymi chorobę skóry. Lekarze szczególnie martwią się jednak o jej serce, podejrzewając genetycznie uwarunkowaną wadę. Tym smutniejszy wydaje się fakt, że trzyletnia Poly urodziła już kilka miotów szczeniąt, zapewne przekazując swoim dzieciom chorobę. Bezmyślny i okrutny właściciel suczki nie przejmował się tym.

Niestety medycyna nie przywróci też pitbulce wzroku. Cierpi ona na wrodzoną jaskrę, oczopląs i wtórne uszkodzenie soczewek. Mimo tych przypadłości Poly cieszy się życiem takim, jakie jest. Uwielbia smakołyki (zwłaszcza kurczaka), powoli odzyskuje też zaufanie do ludzi. Po dokładnym zdiagnozowaniu jej przypadłości i ustaleniu sposobów dalszego leczenia opiekunowie z Foreverhome zaczną szukać dla niej domu stałego. Historia Poly zainteresowała wiele osób z całego świata, zorganizowano zbiórkę pieniędzy na jej leczenie, dlatego jej nowi właściciele nie będą musieli martwić się o finanse. Jak zwykle internauci okazali się niezawodni! PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *