Nigdy nie będę miał ostrego psa - Psy.pl

Nigdy nie będę miał ostrego psa

Pierwszy pies w życiu, i to taki duży, a jak wspaniale wychowany! - Cezary Żak udowodnił wszystkim, że chcieć to móc

Jak się dochodzi od zamiłowania do rybek do psa?
Odkąd pamiętam, ojciec robił mnie i bratu akwaria – najpierw dość siermiężne, zespawane z kątowników. Mieszkałem w małym miasteczku Brzeg Dolny – tam akwarium to było coś, po rybki trzeba się było wyprawiać do Wrocławia. Gdy poszedłem na swoje, nie wyobrażałem sobie domu bez nich. Teraz zamiast akwarium mam karasie w oczku wodnym i… pierwszego w życiu psa, bo moi rodzice sprawili sobie czworonoga dopiero, gdy wyjechałem na studia. Z kolei moja żona została kiedyś pogryziona i generalnie się psów boi – Berta jest pierwszym, któremu bez obawy wkłada rękę do pyska. Ale ostatecznym impulsem do postarania się o czworonoga było włamanie do domu.

Niektórzy zakładają w takiej sytuacji alarm…
Alarm też mam, ale uważam, że nie zastąpi on czujności psa. Początkowo myśleliśmy o bernardynie, zasięgnęliśmy jednak opinii fachowca od szkolenia psów Agnieszki Boczuli i ona nam odradziła tę rasę. Powiedziała, że z tymi psami trzeba uważać, bo czasami potrafią być groźne.

Berneńczyki widywaliśmy na ulicy, w lesie, w czasopismach – i bardzo się nam podobały. Wiedzieliśmy, że sprawiają wrażenie nie do końca łagodnych, ale tylko wtedy, gdy są za płotem – a my właśnie takiego psa szukaliśmy. Nie chcieliśmy walczyć ze zwierzakiem, którego musielibyśmy zamykać, gdy przychodzą goście. Bywałem w kilku domach, w których psy trzeba było wiązać, bo pogryzą. Mówiłem wtedy do żony: Nigdy w życiu nie będę miał ostrego psa!

Poza tym musieliśmy wybrać takiego czworonoga, który może mieszkać w ogrodzie, bo nasza młodsza córka miała alergię. Teraz już jej to przeszło i Berta nieraz spędza noc w domu. Ale zdarzało się, że spała nawet nie w budzie, lecz przysypana śniegiem na środku podjazdu – wyglądała jak fragment bałwana! W ogóle nie przeszkadza jej mróz.

Nic dziwnego – sierść ma imponującą! Wygląda na psa z dobrej hodowli…
Bo z takiej pochodzi – jechałem po nią do Ciechanowa. Jest źle wybarwiona na pysku i hodowca miał opory, żeby sprzedać znanemu aktorowi takiego niekompletnego psa – że niby jak ja ją wystawię. „Pan sobie wyobraża, że ja będę na wystawy biegał? Przecież ludzie ocenialiby mnie, a nie psa” – w końcu jakoś go przekonałem. Potem jednak pojechaliśmy z Bertą raz na wystawę – z ciekawości – i hodowcy chwalili ją, że jest proporcjonalnie zbudowana.

Co by Pan poradził początkującym psiarzom?
Przede wszystkim, żeby się dobrze zastanowili, czy w ogóle chcą mieć psa. My już kilka razy przymierzaliśmy się do tego, ale powstrzymywała nas obawa przed odpowiedzialnością – i rzeczywiście okazała się ona gigantyczna. W naszym zawodzie mieć psa – to nie jest proste. Ogród nie rozwiązuje problemu, bo zwierzak nie może ciągle w nim siedzieć – a raczej leżeć, bo Berta jest leniwa i do pobiegania trzeba ją sprowokować. Rano wychodzimy z nią dzień w dzień, po południu, jeśli jesteśmy, też – żona albo ja. Bywa, że nie możemy, bo mamy zdjęcia do wieczora – ale to się zdarza tylko czasami.

Córki nie zajmują się wymarzonym psem?
Zuza i Ola zachowują się jak większość dzieci – chciały psa, lubią się nim chwalić przed koleżankami, ale niech zajmuje się nim tatuś.

A co z wyjazdami?
Mamy zaprzyjaźniony hotel w Otwocku, który polecił nam lekarz weterynarii. Na początku baliśmy się tych rozstań, ale Berta całkiem dobrze je znosi. Zresztą nigdy nie trwały one dłużej niż dziesięć dni. Nie zaobserwowałem żadnych negatywnych zmian w jej zachowaniu. Psy mają tam wielki wybieg, nie są skazane na siedzenie cały czas w boksach. Dla Berty to jest pewnie nawet atrakcja, bo mało ma okazji do kontaktów z innymi psami. Wprawdzie czasami jeździmy na Pola Mokotowskie, żeby mogła pohasać z pobratymcami, ale na co dzień, spacerując głównie po lesie, nieczęsto spotykamy kandydatów do wspólnych zabaw.

Co trzeba zrobić, aby nie mając doświadczenia, wychować szczeniaka na takiego posłusznego psa jak Berta?
Wiele dało wczesne szkolenie. Wystarczyły trzy miesiące pracy z fachowcem, aby zwierzak stał się karny. Inna sprawa, że Berta jest mądra – albo ta rasa jest mądra, albo nam się tak trafiło. Wielu rzeczy w ogóle nie musiałem jej uczyć – np. jazdy samochodem. Otwieram drzwi – i ona po prostu wskakuje. Często zdumiewa mnie też swoimi reakcjami – przewiduje, co za chwilę zrobię, wyczuwa, kiedy ma przy mnie zostać, a kiedy odejść, czemu poświęcić uwagę, a co zignorować.

Przydaje się Panu to obserwowanie psa w pracy aktora?
Przyda się, jeśli dostanę propozycję, dajmy na to, zdubbingowania jakiegoś Burka czy Azora – pewnie wtedy zagram swojego psa. Berta na przykład często wzdycha. Ostatnio zdubbingowałem mysz i najwięcej problemów sprawiły mi właśnie odgłosy związane z fizjologią. Ale dostaję sygnały, że film się podoba, więc chyba wybrnąłem z tego pomyślnie…

W wychowaniu Berty pomógł fachowiec – a kto doradzał Panu w kwestii pielęgnacji?
Weterynarz pokazał mi, jak sprawdzać, czy pies nie jest za gruby. Z audycji Doroty Sumińskiej dowiedziałem się, że nie należy bez potrzeby czyścić mu uszu – i dobrze, w ogóle tam Bercie nie zaglądam. Czasem się radzę kolegów aktorów – niektórzy mogą się pochwalić sporym doświadczeniem, mieli już na przykład osiem psów… Ostatnio spytałem Kazimierza Kaczora, czy psa mieszkającego w budzie można kąpać, bo są różne teorie na ten temat. On uważa, że od czasu do czasu trzeba. A z kolei inny kolega, Szymek Bobrowski, twierdzi, że nie należy, bo ze skóry zmywa się warstwa ochronna. Trzymanie się tej drugiej teorii byłoby wygodniejsze, bo kąpanie Berty to całe przedsięwzięcie, ona przecież z trudem mieści się w wannie! Na razie funduję jej chłodny prysznic z ogrodowego węża, co bardzo lubi. Wkrótce przekonamy się też, czy przypadnie jej do gustu pływanie, bo zamierzamy zabrać ją tego lata nad morze.

Słuchając Pana i patrząc na Was, nabieram przekonania, że był to słuszny wybór…
Ale do mnie pasowałby jeszcze jeden pies: basset – leżałby tu i nic więcej…

CEZARY ŻAK
aktor teatralny i filmowy, absolwent PWST we Wrocławiu, laureat nagrody Towarzystwa Przyjaciół Teatru we Wrocławiu, otrzymał wyróżnienia za „Kontrabasistę” i Trofeum od Prezydenta Miasta na XXVIII Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Jednego Aktora w Toruniu. Popularność przyniosły mu role w serialach telewizyjnych „Miodowe lata” i „Ranczo”. Można go też oglądać na scenie Teatru Powszechnego w Warszawie.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *