Oddałem przyjaciela - Psy.pl - mamy nosa!

Oddałem przyjaciela

Najczęściej pretekstem jest alergia – prawdziwa lub wymyślona, wyjazd za granicę lub przeprowadzka. Niektórzy czują się potem podle, żałują. Ale drugą szansę dostają nieliczni…

Asia stara się usprawiedliwić. Z dnia na dzień zaczęło walić się jej życie. Mąż stracił pracę, a innej w ich miejscowości nie było. Musiał wyjechać i zostawił wszystko na jej głowie: siedmioletnią córkę, niedomagających rodziców, no i Rufiego – rocznego basseta. – Cały dzień bieganie: dom, praca, dom. Rano śniadanie dla dziecka. Potem wyprawić je do szkoły i szybko do roboty. Po powrocie coś ugotować, ogarnąć mieszkanie, zająć się trochę rodzicami i odrobić lekcje z córką. A, i jeszcze Rufi musiał iść na spacer! – wylicza. Może jakoś by to wytrzymała, bo przecież kocha psy. Wcześniej miała dwa cudowne jamniki, które odeszły ze starości. Ale Rufi to co innego.

Bo Rufi siurał
Mieszkają niedaleko lasu. Czasem w niedzielę wyprowadzali go nawet 
siedem razy dziennie. Zdarzało się, że wracali do domu po długim 
spacerze, siadali na kanapie przed telewizorem, a on pośrodku salonu 
noga w górę i siura. – Złośliwiec jeden – denerwuje się Asia i 
tłumaczy: – Wracałam zmęczona z pracy, a tu nasiurane. Wszystko 
trzeba wycierać.
Ustaliła z mężem, że go oddadzą. „Zostałaś z tym wszystkim 
sama. Nie dajesz rady, trudno” – bez oporów poparł decyzję. Asia 
trafiła w internecie na stronę www.forum.bassety.net. „Bassset 
potrzebuje pomocy? Chcesz dać dom bassetowi? Pomożemy!”. 
Zadzwoniła pod podany tam numer telefonu. – Pamiętam, że była 
bardzo zdenerwowana – wspomina Bogumiła Rychwalska z 
forum.bassety.net. – Kilkakrotnie dopytywała się, czy na pewno 
znajdziemy mu dom i czy już do niej nie wróci. Była naprawdę 
zdecydowana go oddać.
Rychwalska podkreśla, że zawsze prosi, aby na forum nie oceniać 
ludzi, którzy chcą znaleźć nowy dom dla swoich psów: – Nie znamy 
ich prawdziwej sytuacji. Czasem kryją się za tym ogromne tragedie. 
Kiedyś starsze schorowane małżeństwo oddawało swojego psa na raty. 
Nie mieli już sił go wyprowadzać. Dzwonili i mówili: „Pani 
Bogusiu, jeszcze nie teraz. Może za miesiąc. Jeszcze trochę damy 
radę z nim być”. Albo para, która zbankrutowała. Kiedy 
pojechaliśmy po ich psy, oboje płakali.

Córka ryczała
Rufi jest piękny. Jak każdy basset ma śliczne, mądre oczy. Sama 
słodycz. Nie czekał długo. Zaopiekowała się nim para z 
Inowrocławia – Bartek i Marta. Wolontariusze pojechali sprawdzić 
nowy dom. Nie minęło wiele czasu, gdy zjawili się u Asi po Rufiego. 
Szybko podpisano umowę. W domu byli wszyscy, łącznie z córką. – 
Gdy go zabierali, czułam się jak zdrajca – opowiada Asia. Stały w 
korytarzu we trzy: Asia, jej mama i córka. Rufi patrzył na nie smutno 
i nie chciał iść z obcymi. – Potem siedziałyśmy zapłakane przy 
oknie – mówi Asia. – Gdy tylko pies wyszedł, już wiedziałam, 
że źle zrobiłam. Bardzo źle. Córka strasznie to przeżyła. Cały 
czas ryczała. Tydzień nie chodziła do szkoły. Tłumaczyłam jej, 
że nie dajemy sobie z nim rady, ale nic to nie dało.
Po kilku dniach zrobili rodzinną naradę. Wszyscy chcieli, żeby pies 
wrócił. Każdy obiecał się zmienić. Córka miała pomagać i 
sprzątać po nim. Mama Asi przyrzekła wychodzić na spacer, kiedy ona 
będzie w pracy. Wszyscy wybaczyli mu nawet ciągłe siuranie.  – 
Powiedziałam: „Pojedźmy po niego” – wspomina Asia. – I wtedy 
się okazało, że nie mogę go odzyskać.

Umowa to umowa
Większość fundacji czy stowarzyszeń zajmujących się wyszukiwaniem 
nowych domów dla psów wymaga podpisania zrzeczenia się zwierzaka. Na 
forach nierzadko pojawiają się dramatyczne wpisy osób, które nie 
przemyślały decyzji i szukają pomocy.
„Miałem pieska boksera. Był ze mną i z moją rodziną od 
szczeniaka, czyli ponad dwa lata. Starsza córka wychowywała się z 
nim. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Rok temu w domu pojawiła się 
druga pociecha. Na początku tego tygodnia mój pies był wobec niej 
agresywny. Niestety zbieg okoliczności sprawił, iż znalazła się 
osoba, która bardzo chciała od razu go wziąć i tak się stało. 
Dzieci cały czas płaczą z tęsknoty, ja także, nie mówiąc już o 
mojej żonie. Dziś rozmawiałem z behawiorystą, który powiedział 
mi, że jego zachowanie w żadnym wypadku nie kwalifikowało się do 
oddania. Wiem, że postąpiłem pochopnie, wiem, że popełniłem 
błąd, ale czy naprawdę już nie mogę odzyskać swojego psa?” – 
pytał jeden z internautów.
– Zrzeczenie się zwierzaka ma formę dokumentu prawnego, który 
praktycznie uniemożliwia dochodzenie roszczeń – tłumaczy Tomasz 
Gulczewski z fundacji Boksery w Potrzebie. – Pies w sytuacjach 
krytycznych od razu trafia pod opiekę fundacji. W innych przypadkach  
szukamy domów poprzez ogłoszenia. Potem podpisujemy umowę adopcyjną 
z nowym właścicielem. Dlatego decyzję o oddaniu psa trzeba 
dokładnie przemyśleć.

O tych, co nie przemyśleli
Po adopcji psa nie podaje się również adresów nowych właścicieli. 
Jedyną formą kontaktu z dawnym pupilem są zdjęcia. Chyba że… – 
Kiedyś znaleźliśmy pieskowi nowy dom – opowiada Małgorzata 
Myszka, prezes Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt 
Ogród św. Franciszka. – Po jakimś czasie przypadkiem spotkali się 
na ulicy jego starzy i nowi właściciele. Dawni opiekunowie zaczęli 
nachodzić nowych, aby im zwrócili psa. Musieliśmy interweniować.
Bywa tak, że ludzie chcą się pozbyć kłopotu, a potem widzą, że 
niechciany psiak ma się dobrze. Komuś się podoba i go cieszy. 
Zaczynają mieć wątpliwości. W tamtym wypadku był to schorowany 
pies, wymagający opieki weterynaryjnej. Kiedy już dobrze wyglądał, 
właściciele chcieli go odzyskać.
Małgorzata Myszka pamięta też inną historię. Mieszkanka Wrzaw 
zdecydowała się przekazać swą bernardynkę przyjaciółce. Po kilku 
dniach zaczęła żałować tej decyzji. Niestety, suczki nie dało 
się już odzyskać. Oskarżyła więc nową właścicielkę o 
trzymanie psa w złych warunkach. Zarzucała jej, że buda jest za 
mała i nie ma on stałego dostępu do wody. Zwróciła się o 
interwencję do Ogrodu św. Franciszka.
– Jeździłam tam osobiście – wspomina Myszka. – Pani, która 
wzięła psa, zrobiła mu porządną budę i bardzo się starała. Nie 
było podstaw do zwrócenia go poprzedniej właścicielce. – I radzi: 
– Czasami, zamiast od razu oddawać psa, można coś zmienić. 
Jeżeli ktoś nie ma pieniędzy na karmę, to możemy go wspomóc.
  – Są trzy główne powody oddawania zwierząt: alergia dziecka 
(prawdziwa lub nie), wyjazdy zarobkowe i kłopoty wychowawcze. Gdy 
ktoś się do nas zwraca i ma problemy z bokserem, to zanim zaczniemy 
szukać psu innego domu, najpierw oferujemy np. pomoc behawiorysty. 
Oddanie psa to ostateczność – mówi Gulczewski.

Rufi, kochamy cię!
Asia zaczęła nękać uczestników forum i nowych właścicieli 
telefonami z prośbą o zwrot zwierzaka. – Powiedzieli, żebyśmy 
dali sobie trochę czasu, bo targają nami za duże emocje – mówi. 
– A jakie miały być, skoro cały czas widziałam zdjęcia Rufika w 
internecie? A gdy przemianowali go na Trufiego, to mi o mało serce nie 
pękło!
Uczestnicy forum się podzielili. Jedni uważali, że psa należy 
oddać, inni, że absolutnie nie.
Asia napisała list: „Jestem tą osobą, która wydała psa, ale 
pragnę go odzyskać. Proszę o wybaczenie, wiem, że umowa umową, ale 
z Martą dogadaliśmy się, że mamy 7 dni na odstąpienie od niej. 
Wiem, że popełniłam błąd. (…) Wszyscy w domu płaczą. Córka 
nie je, śpi ze zdjęciem psa. Dodam, że ja też go wzięłam ze 
strasznych warunków. Proszę, dajcie mi szansę naprawić mój błąd 
(…). Zmieniłam grafik w pracy, mieszkam na działce 900 m, blisko 
lasu. Proszę, wręcz błagam, dajcie mi szansę. Rufi, kochamy cię”.
Nowi właściciele, choć również zdążyli już pokochać psa, 
zrozumieli i zgodzili się go oddać. Forumowicze wciąż jednak 
kontrolują, czy nie dzieje mu się krzywda, i proszą Asię o 
zamieszczanie jego zdjęć.
– Chyba wszyscy nauczyliśmy się czegoś o sobie. Zmieniła się 
moja córka, która mi teraz bardzo pomaga. Rufi też się zmienił – 
mówi z uśmiechem Asia. – Uspokoił się i już nie siura, może 
dlatego, że został wykastrowany. Gdybyśmy nie działali tak 
pochopnie i trochę poczekali, to może by się to wszystko nie 
wydarzyło. Dziękuję wszystkim za drugą szansę…

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *