Okruszek umierał w budzie z guzem pełnym robaków - Psy.pl

Okruszek umierał w budzie z guzem pełnym robaków

Patrol Pogotowia dla Zwierząt w Tomaszowie Mazowieckim odebrał właścicielce psa, który konał w budzie. Zwierzę miało na brzuchu guz wielkości pomarańczy, który był pełen robaków. Pies trafił natychmiast do lekarza i choć jego stan był ciężki, będzie żył. Właścicielce czworonoga prawdopodobnie zostanie postawiony zarzut drastycznego znęcania się nad zwierzęciem.

Do Pogotowia dla Zwierząt w Tomaszowie Mazowieckim trafiło anonimowe zgłoszenie, że na jednej z posesji w budzie znajduje się pies, który nie daje znaków życia. To, co zastali przedstawiciele organizacji ratującej zwierzęta, przeszło ich oczekiwania. Pies konał w cierpieniach z guzem na brzuchu wielkości pomarańczy, pozbawiony jakiejkolwiek pomocy. Wokół rozchodził się smród gnijącego mięsa, ponieważ zwierzę było zjadane żywcem przez robaki. – To, co zobaczyliśmy, przeraziło nas, choć z cierpieniem zwierząt mamy do czynienia na co dzień i niejedno już widzieliśmy –mówi Beata Żółkiewska z organizacji, która odbierała psa.

Czworonóg cierpiał tak prawdopodobnie już od pół roku. Kiedy inspektorzy przybyli na miejsce właścicielka psa próbowała odwieść ich od interwencji mówiąc, że „On już chyba nie żyje”. Okruszek jednak żył, choć jego stan był bardzo ciężki. Od razu trafił do lecznicy, gdzie po skomplikowanym zabiegu usunięcia guza dochodzi do siebie. Na portalu Facebook utworzono wydarzenie „Ratujmy Okruszka”, gdzie można się dowiedzieć się, jak można pomóc w zebraniu środków na długą i kosztowną rehabilitację.

Sprawa została zgłoszona na policję. – Złożyliśmy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi do trzech lat pozbawienia wolności, jeśli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem – mówi Grzegorz Bielawski prezes Pogotowia dla Zwierząt, nominowany w tym roku do nagrody „Serce dla Zwierząt”. Bielawski nie ma wątpliwości, że w tym przypadku zostanie postawiony zarzut drastycznego znęcania się nad zwierzęciem. PK

 

Wiadomość z ostatniej chwili zamieszczona na Facebooku przez tymczasową opiekunkę Okruszka, inspektora OTOZ Animals Beatę Żółkiewską:

„Kochani moi……jest mi bardzo ciężko pisać o tym, co przeżyliśmy. Okrunio był dziś bardzo słaby. W zasadzie od wczoraj nawet nie podnosił główki. Miałam wrażenie ,że się poddał. Troszeczkę się polepszył na widok Misia. Oczka zareagowały…. próbował podnosić główkę. Rano było ciężko….. Po umyciu Go i próbie nakarmienia wyjechaliśmy do weta. Droga była dla Niego ciężka. W gabinecie bardzo mocno wymiotował. Dostał kontynuacje leków…. leki wzmacniające ,ale wszyscy wiedzieliśmy ,że stan jest bardzo ciężki. Liczyliśmy na cud. Cud jednak się nie zdarzył. Okruszka po pięciu minutach drogi zaczęły męczyć wymioty. Po kilku sekundach stanęło serduszko. Zrobiłam Mu masaż serca….akcja wróciła. Niestety nie na długo….. Nie muszę Wam chyba mówić, jak to przeżyłam. Proszę o nie ocenianie pracy doktora, ponieważ zrobił wszystko co w jego mocy. Walczył z nami do końca. …my musimy wygrać sprawę w sądzie o działanie ze szczególnym okrucieństwem i ukarać byłą właścicielkę Okruszka…… musimy to zrobić dla Niego. Dla naszego maluszka, który zjednoczył tyle ludzkich serc….. Śpij Maluszku….kiedyś się spotkamy.”

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *