One żyją już tylko w naszej pamięci - Psy.pl - mamy nosa!

One żyją już tylko w naszej pamięci

Dean Koontz: „Jedna ze znajomych przyznała, że była zakłopotana, ponieważ bardziej rozpaczała po śmierci swojego psa niż po śmierci krewnych czy przyjaciół. Powiedziałem jej, że nie ma się czego wstydzić. Nieważne, jak blisko jesteśmy z kimś związani, niewiele relacji między ludźmi jest wolnych od napięć, konfliktów i frustracji – w przeciwieństwie do relacji, jaką ma się zwykle z dobrym psem. Ludzie rzadko dają z siebie innym tyle, ile daje nam pies.”

W tych dniach nie musimy się wstydzić myśli o psach, które zajmują w naszych sercach szczególne miejsce. Prezentujemy kilka wspomnień o znanych psach, których już nie ma z nami…

Daddy, ulubieniec Cesara Milana, zmarł na raka w lutym 2010 roku. Pitbull był „prawą ręką” trenera. Służył za dobry przykład pokoleniom psów, których wychowaniem zajmował się Cesar oraz przyczynił się do poprawy wizerunku rasy uważanej często za niezwykle agresywną i niebezpieczną. Pamięć o czworonogu przetrwa także dzięki zdjęciom, obrazom czy rzeźbom, na których uwiecznili pit bulla wielbiciele Zaklinacza Psów.

Ira, znana również jako Irasiad, odeszła 19 lipca 2010 roku po ciężkiej chorobie. Suczka pracowała z gdańskimi strażakami i wielokrotnie ratowała ludzkie życie – w Polsce, ale także w Algierii czy Pakistanie. Na emeryturze została patronką fundacji Irasiad zagubionym pomagającej znaleźć domy porzuconym i niechcianym psom.

Dog niemiecki Gibson zapisany był w Księdze Rekordów Guinessa jako najwyższy pies na świecie (107 cm), przegrał walkę z rakiem w sierpniu 2009 roku. Gibson za życia był prawdziwą gwiazdą – gościł m.in. w programie The Oprah Winfrey Show oraz tańczył z Paris Hilton.

W tym samym czasie zmarła także Chanel, kolejna psia rekordzistka. W dniu śmierci w 2009 roku jamniczka liczyła sobie 21 lat. Suczka nie miała łatwego życia; do swojej pani trafiła ze schroniska, jej nowy dom spłonął wkrótce po tym, jak w nim zamieszkała, a właścicielka straciła pracę. Przez pewien czas wspólnie klepały prawdziwą biedę, ale mimo to, sunia dożyła sędziwego wieku, w czym duży udział miała zapewne wielka miłość, jaką była otoczona przez swoją ludzką rodzinę.

Endal, główny bohater książki Allena Partona, odszedł w marcu 2009 roku. Jeszcze przed ukazaniem się powieści, labrador zasłynął umiejętnością posługiwania się bankomatem. Ta i inne czynności, które ten niezwykły pies wykonywał dla swojego niepełnosprawnego pana uczyniły z Endala psiego bohatera nagrodzonego wieloma medalami. Endal uczestniczył także w wielu pokazach psów asystujących, pomagał w zbiórkach funduszy na rzecz potrzebujących zwierząt i ludzi, oraz wywoływał uśmiech na twarzach wielu nieuleczalnie chorych dzieci.

Trixie, bohaterka książki „Wielkie małe życie. Wspomnienia o radosnym psie” autorstwa cytowanego wcześniej Deana Koontza, odeszła w czerwcu 2007 roku. Goldenka była nie tylko prawdziwą przyjaciółką, ale tez inspiracją dla słynnego pisarza. Jako współautorka kilku książek pomagała zbierać pieniądze na opiekę weterynaryjną dla potrzebujących psów – przewodników osób niepełnosprawnych.

Marley, bohater opowieści Johna Grogana, zmarł w 2003 roku. To właśnie dzięki niemu nastąpił wielki powrót psich bohaterów książkowych. Ale przede wszystkim, Marley był psem takim, jak wiele innych czworonogów, które towarzyszą nam w codziennym życiu – trochę szalonym rozbójnikiem, który podbił serce całej swojej rodziny, a później także milionów innych ludzi na całym świecie.

A Wy o jakim czworonogu chcecie pamiętać tego dnia?

ZOBACZ KĄCIK WSPOMNIEŃ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *