Opowieść wyróżniona w konkursie "Spacer po szczęście" - I - Psy.pl - mamy nosa!

Opowieść wyróżniona w konkursie „Spacer po szczęście” – I

Mój piesek przyniósł mi ogromne szczęście. Swojego czasu borykałam się z depresją. Nie chciało mi się nawet z domu wychodzić. Ciągle tylko rozmyślałam i ubolewałam nad swoją dolą.

Pewnego dnia, będąc z wymuszoną przez moich przyjaciół wizytą u nich w domu, wyszłam z ich psem na spacer. Była końcówka lata, spacerowałam po lesie, przyglądając się zadowolonemu psu. Podczas spaceru, zaczepiali mnie inni właściciele czworonogów, z którymi o dziwo, bardzo miło mi się rozmawiało. Dotąd nie odczuwałam potrzeby rozmowy z kimkolwiek i wzbraniałam się przed kontaktami, nawet z bliskimi mi osobami. Po spacerze opowiedziałam przyjaciółce o moich przyjemnych doznaniach. Ta, jako że zbliżały się moje urodziny, zaproponowała szczeniaka, jako prezent. Uznałam, że to kiepski pomysł tłumacząc, że pies to przecież obowiązek, uwiązanie, wydatek. Na moje urodziny, przyjaciółka przygotowała dla mnie kameralną uroczystość. Na drugi dzień, jako dodatek do urodzinowego prezentu, zabrała mnie na wycieczkę „niespodziankę”. Ową niespodzianką okazał się być szczeniak z matki sznaucerki i ojca kundelka, który czekał na mnie u pewnej rodziny, która ogłosiła się jako chętna do oddania psiaka. Maluch był cudowny, taki nieporadny, wymagający opieki, ciepła, poświęcenia, uwagi. Przyjaciółka z obawą oczekiwała mojej reakcji. Ja jednak, zauroczona psinką, nie wahałam się. Wspólną decyzją, piesek został ochrzczony Kaprys i dziś ma już 1,5 roku. Zobowiązana nowymi obowiązkami, zaczęłam wychodzić z domu. Nie mogłam już sobie pozwolić na spanie całymi dniami. Wstawałam raniutko, by nauczyć malucha toalety. Biegałam na zakupy, by przyrządzać mu jego ulubione serduszka z kurczaka i mięsko z ćwiartek. Zaczęłam się znów malować, gdyż na spacerach spotykałam wielu ludzi. Nawet do fryzjera się wybrałam i kilka nowych ciuszków zakupiłam. Nauczyłam pieska chodzenia na smyczy, podawania łapki, proszenia, siadania, dawania głosu, po czym z radością obserwowałam, jak z apetytem zjada zasłużone smakołyki. Dziś jestem pełna życia, poznałam wielu nowych ludzi, głównie psiarzy, z którymi spotykam się na spacerach. Kaprysek jest najcudowniejszym pieskiem na świecie. Jest moim darem od losu, moim szczęściem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *