Oprawcy psa Promyka pójdą do więzienia

Promyk był spokojnym, młodym pieskiem. Niezasłużenie spotkała go tragedia, jaką trudno sobie wyobrazić. Jego własny opiekun zlecił znajomemu pozbycie się psa. Kiedy przypadkowi przechodnie znaleźli pobitego i zakopanego żywcem w worku zwierzaka, byli przerażeni tym, co ujrzeli.

„Gdy w asyście weterynarza wydobyto ledwie żyjącego już, walczącego o życie czworonoga, oczom zebranych ukazał się dramatyczny widok. Promyk, bo tak go nazwali wolontariusze w Przytulisku dla Zwierząt w Głownie, gdzie psiak dochodził do siebie, był silniejszy od swojego kata, przeżył. Pies był uderzany w głowę tak mocno, że wypadła mu gałka oczna. Miał połamane żebra, złamany prawy łuk jarzmowy, a także rozległe stłuczenia w prawym mięśniu skroniowym i żwaczu”  czytamy w notatce wolontariuszy z Głowna. 

Weterynarzowi, do którego trafił nieszczęśnik, udało się włożyć gałkę oczną na miejsce, ale oka nie udało się niestety uratować. Liczne darowizny, jakie napływały do Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt „Arkadia” w Głownie od poruszonych historią Promyka ludzi z całej Polski, pozwoliły na sfinansowanie leczenia psa w specjalistycznej klinice we Wrocławiu.

Podczas gdy Promyk dochodził do siebie, trwała procedura dochodzeniowa. Znaleziono oprawców i przedstawiono im zarzuty znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem. W sprawę, w charakterze pełnomocnika procesowego, zaangażował się nieodpłatnie, czyli na zasadach pro publico bono, mecenas Mateusz Łątkowski z Kancelarii Adwokackiej Kancelarii Prawa Kanonicznego w Poznaniu. Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt „Arkadia” w Głownie występowało w charakterze oskarżyciela posiłkowego.

30 lipca sąd ogłosił wyrok, niestety niższy niż ten, o jaki wnioskował mecenas Łątkowski. Na mocy orzeczenia sądu dotychczasowy opiekun psa Jerzy R. został skazany na 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd zdecydował również o przepadku zwierzęcia. Drugi z oskarżonych, Ryszard B., oskarżony o skatowanie i zakopanie żywcem Promyka, został skazany na 1 rok bezwzględnego pozbawienia wolności. Obaj skazani mają zapłacić po 1500 zł nawiązki na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt „Arkadia” w Głownie. Sąd orzekł również 10-letni zakaz posiadania zwierząt przez obydwu skazanych.

Promyk jest na razie pod dobrą opieką w domu tymczasowym. Kiedy tylko wyrok się uprawomocni, będzie mógł zostać adoptowany. PK