Owczarek poselski - Psy.pl

Owczarek poselski

Zyta Gilowska, posłanka Platformy Obywatelskiej w Sejmie cieszy się powszechnym autorytetem. Za to w domu pani profesor musi uznać dominację Kajtka, owczarka niemieckiego

Do domu Gilowskich w Świdniku trafił blisko osiem lat temu. Miał wówczas pięć tygodni. Na świat przyszedł w Święto Niepodległości.
– Zaproponował nam go mój kolega Marek Pomorski, działacz lubelskiego oddziału Związku Kynologicznego, zaraz po tym jak zginął nasz poprzedni pies – opowiada pani poseł.
Przed Kajtkiem w jej domu królował Fax – też owczarek niemiecki, tyle, że mniej rasowy. Do dziś nie wiadomo, co się z nim stało – czy uciekł, czy ktoś go ukradł.
Kajtek był taki maleńki i taki słodki, że prof. Gilowska mówiła do niego Kajtuś. Tak zostało do dziś.

Chorowity jak owczarek
Gilowscy o Kajtka dbają tak, jak o członka rodziny. Podobnie jak inne owczarki niemieckie jest bardzo chorowity. Stale ma problemy z uszami, które trzeba mu czyścić, a on bardzo tego nie lubi. Ma też kłopoty ze skórą, a rok temu był operowany na nowotwór, który wyrósł mu na tylnym udzie.
– Byłam akurat w Warszawie gdy zadzwonił mąż z informacją o chorobie. Przejęłam się potwornie: dlaczego nasz Kajtek ma raka? – wspomina Zyta Gilowska.
Kajtkowi założono 17 szwów. Operację zniósł bardzo dobrze i wszystko ładnie mu się zagoiło.
Całą sprawę posłanka na bieżąco relacjonowała swoim kolegom parlamentarzystom.
– Na codzień nie mamy czasu, aby rozmawiać o swoich pupilach, choć wiem, że wszyscy w klubie mają jakieś zwierzęta.
Kajtek nie lubi podróży i nigdy nie był ze swoją panią w Warszawie.
– W ogóle nie zauważyłam, aby parlamentarzyści przywozili do hotelu sejmowego swoich pupili – mówi profesor Gilowska. Ostatnio widziała psa w parlamencie, a dokładnie w stołówce sejmowej. To był zwierzak właściciela restauracji.
– Wyglądał na speszonego i nie chciał podejść, ale był naprawdę piękny, miał długą, wyczesaną sierść – opowiada posłanka Platformy Obywatelskiej.

Psi wstyd
Kajtek jest psem bardzo wybrednym. Nie jada gotowych potraw z puszki ani suchej karmy. Woli domowe jedzenie, urozmaicone o różne smakołyki.
Kajtek nie był poddawany szkoleniu, ale zna podstawowe komendy. Nie oznacza to, że jest grzecznym psem.
– Postanowiliśmy z mężem, że będziemy go wychowywać w sposób beztresowy i zrozumiałe jest, że teraz nie zawsze nas słucha. Czasem, aby wymusić karność, musimy na niego krzyknąć – mówi pani poseł.
Kajtek ma znakomity słuch i węch, ale ze względu na wiek cierpi na kłopoty ze wzrokiem. Uwielbia chodzić ze swoim państwem na spacery za miasto, bo wie, że będzie mógł sobie pohasać. Ale i tak trzeba na niego uważać. Kilka lat temu, podczas spaceru, gdzieś uciekł. Okazało się, że dopadł innego psa i nie chciał wypuścić. Mąż pani profesor, Andrzej próbował rozdzielić zwierzaki, ale Kajtek tak się opierał, że niechcący skaleczył własnego pana.
– Pies bardzo się tego wstydził i wracał do domu ze spuszczonym łbem – wspomina Zyta Gilowska.
Innym razem Kajtek skaleczył robotnika, który naprawiał coś obok posesji państwa Gilowskich i zbyt blisko przysunął się do ogrodzenia.

Zwierzę też człowiek
Kajtek nie przepada za innymi psami, chyba że chodzi o romans. Często pała uczuciem do różnych suczek – to był jeden z powodów jego kłopotów ze skórą.
– W czasie terapii jeden z lekarzy weterynarii powiedział, że trzeba psa wykastrować. Wówczas powiedziałam do męża: Nie zgadzam się, przecież to też człowiek.
Kajtek zna swoją wartość. Obsikał całe osiedle i uważa się za jego pana.
– Najbardziej jednak zdominował mnie. Nie uważa mnie za swojego pana, ale za swoją podopieczną, część stada – mówi poseł Gilowska.
Pani profesor marzy się kot, ale na razie nie może sobie na niego pozwolić. Kajtek na to nie pozwoli. Jest zaborczy i zazdrosny i mógłby zrobić kotu krzywdę.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *