Pies kombinator - Psy.pl - mamy nosa!

Pies kombinator

Pies - jak człowiek - musi czasem kombinować, aby się uplasować na wygodnym miejscu w stadzie

Moja nieżyjąca już pekinka Cypka nie chciała zaakceptować swego niskiego wzrostu i mikrej wagi. Duszę odziedziczyła po jakimś ogromnym przodku, może mastifie tybetańskim. Bardzo chciała być wodzem, ale kto zauważy dwa i pół kilo psa pośród trawy? Ledwo przez tę trawę można się przedrzeć, gdy już cała reszta szczeka przy furtce… W malutkiej główce Cypki zrodził się plan. Kiedy psy ruszały z wrzaskiem w stronę domniemanego wroga za płotem, podnosiła alarm: „Ratunku, biją!”. Biegłam więc na ratunek, brałam ją na ręce – i teraz to ona mogła górować nad innymi. Z czasem zaczęła urządzać prowokacje. Zaczepiała któregoś psa, a gdy tylko ten zrobił złą minę, lamentowała wniebogłosy, jakby jej głowę urywano. Znów biegłam na ratunek, brałam na ręce i gniewałam się na gbura, który brzydko przemówił do Cypki.
Kiedy Kajtek trafił do mojego domu, był aniołem. Mały, tłusty kundelek patrzył na wszystkich z pokorą i przewracał wyrazistymi oczami jak wstydliwa panienka. Stracił ukochaną panią i musiał zamieszkać u mnie. Oczywiście było mi go bardzo żal. Dostosowanie się do nowych, nawet najlepszych warunków po stracie dobrego domu jest znacznie trudniejsze niż wtedy, gdy wcześniej była bieda. Kajtek spędzał dotąd wiele czasu, wylegując się na kanapie przed telewizorem w warszawskim mieszkaniu swojej opiekunki. Tu trafił do psio-kociej sfory królującej w domu z dużym ogrodem.
Na początku udawał nieśmiałego mieszczucha, ale już po kilku dniach wyszło szydło z worka. Kajtuś przez całe siedmioletnie warszawskie życie nie był sobą. Musiał się wcielić w rolę miejskiego kanapowca, gdy tymczasem drzemała w nim dusza wiejskiego Burka. Dziś, mimo lichego wzrostu i nienachalnej urody, jest przywódcą psiej sfory. Jeden z jego podwładnych to ważący 80-kg Ciaposław. Kajtuś tak upodobał sobie stróżowanie, że wieczorem muszę prawie siłą ściągać go do domu, aby choć noc spędził na kanapie. Schudł, nabrał muskulatury i z zajadłością godną brytana szarpie siatkę, gdy ktoś odważy się zbliżyć do jego posesji.
Najwymowniejszym jednak przykładem psiego sprytu jest zachowanie kundelka Drapka. Drapcio, znaleziony pięć lat temu na śmietniku jako pięciotygodniowe szczenię, wyrósł na border collie z łapami jamnika. Jego niańką był o rok starszy Ciapek. Z czasem Ciaposław, choćby z racji wielkości, stał się szefem Drapka – ale tylko z pozoru. Ciapek jest głową, a Drapek szyją, która kręci nią w dowolnym kierunku. Ciapek znajduje piękny, mało używany patyk. Układa się na tarasie i z dumą demonstruje znalezisko. Drapkowi bardzo przydałby się właśnie taki patyczek, ale przecież to ciapkowa własność. Leży więc obok i tylko zazdrośnie łypie w kierunku obiektu pożądania. Nagle zrywa się i pędzi w kierunku bramy, wrzeszcząc „Przyjechali!”. Zanim ciężki Ciapek też tam doczłapie, Drapcio, bąkając pod nosem „Tylko mi się zdawało”, umyka z patykiem w najdalszy zakamarek. Ciapek dobrowolnie nigdy nie oddałby patyka…
Podobnie sprawa się ma, gdy chodzi o myszy. Ciapek jest smakoszem o niezwykłym guście. Gdy widzi, że kot wraca z myszą w paszczy, stara się odebrać tę zdobycz. Czasem mu się to udaje, ale zanim połknie mysz jak kluskę, do akcji wkracza Drapek. „Coś tu jest!” wrzeszczy swoim dyszkantem, pozorując polowanie w trawie. Ciaposław podnosi głowę, z wrażenia upuszcza martwą mysz i pędzi w kierunku „polującego” Drapka. Ten tylko na to czeka i zwinnie jak łasica porywa mysz.
Wszystkie moje psy żyją w zgodzie i poza tymi drobnymi incydentami nie ma między nimi do różnicy zdań. Wieczorem zgodnie układają się na kanapie, aby potem – też zgodnie – zmienić miejsce na moje łóżko. Rano tylko czekają, aż otworzę oko. Wtedy, nawet jeśli jest dopiero szósta, przekonują mnie na wyścigi: „Musimy natychmiast wyjść na siusiu! Nie możemy już wytrzymać!!” – a ja zawsze daję się nabrać…

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *