Pies kontra bezduszne przepisy

Sęk w tym, że Cunningham cztery lata temu kupował psiaka jako… mieszańca dozwolonego staffordshire bull terriera. Dopiero teraz, po przeprowadzeniu testów DNA okazało się, że pies ma inne pochodzenie. – Nie zliczę, ile razy zaczepiali mnie ludzie (również policjanci), mówiąc: "Jaki piękny piesek". Mieszkam sam, to mój jedyny przyjaciel, nie wyobrażam sobie życia bez niego – mówi Cunningham. Po jego stronie stają również sąsiedzi, którzy zapewniają, że Leo jest fantastycznym psem, bawi się z dziećmi i w żadnym wypadku nie jest niebezpieczny.

Ustawa Dangerous Dogs Act obowiązuje w Wielkiej Brytanii od 1991 r. Po serii pogryzień zakazano wówczas hodowania psów następujących ras: pit bull terrier, tosa, dog argentyński i fila brasileiro. – Współczuję rodzinom, które ucierpiały z powodu psów. Ale to wszystko sprawa wychowania. Leo jest szkolony – mówi Cunningham.
Teoretycznie oprócz straty psa właściciel może też zostać ukarany grzywną w wysokości 5 tys. funtów, a nawet pozbawieniem wolności na sześć miesięcy.

Tymczasem miłośnicy psów zwierają szyki. Zebrali już 1500 podpisów pod petycją domagającą się darowania psu życia. Wyrok w ma zapaść w przyszłym miesiącu.