Pies, który przeszedł ponad 4000 km, by wrócić do rodziny - Psy.pl - mamy nosa!

Pies, który przeszedł ponad 4000 km, by wrócić do rodziny

Miał na imię Bobbie i był dwuletnim mieszańcem collie. W 1923 roku pojechał ze swoimi opiekunami z Oregonu do Indiany (w Stanach Zjednoczonych) i tam się zgubił. Po pół roku wrócił do rodzinnego Silverton.

„Jedyny całkowicie pozbawiony egoizmu przyjaciel, jakiego może mieć człowiek na tym egoistycznym świecie, jedyny, który nigdy go nie opuści, jedyny, który nigdy nie okaże mu niewdzięczności i nigdy go nie zdradzi – to jego pies. Towarzyszy mu w dostatku i w biedzie, w zdrowiu i w chorobie. Będzie spał na gołej ziemi, przy zimnym wietrze i zacinającym śniegu, jeśli tylko obok będzie jego pan. Poliże dłoń, która nie da jedzenia, i wyliże rany, które opiekun odniósł w zetknięciu z okrutnym światem. Jest stały w swej miłości, jak słońce w swej podróży po nieboskłonie” – tak zaczyna się niemy film o psie, który pokonał 2551 mil (ponad 4000 km), by znów znaleźć się u boku swych opiekunów.

Bobbie, dwuletni mieszaniec collie, trafił do rodziny Franka Braziera jako sześciotygodniowe szczenię, gdy mieszkali na farmie Abiqua. Towarzyszył im już foksterier Toodles. Oba psy bardzo się zaprzyjaźniły. Bobbie lubił gonić koty, konie i ludzi. Jego żywiołowa natura sprawiła, że został kiedyś kopnięty przez konia, a w bliskim kontakcie z susłem ułamał dwa zęby.

Pewnego razu po przeprowadzce do Silverton rodzina udała się w podróż ze stanu Oregon, w którym mieszkała, do Indiany. Zabrali z sobą Bobbiego. Podczas tankowania na stacji benzynowej, Bobbie pobiegł za kilkoma kundelkami i zniknął. Właściciele mieli nadzieję, że jak zawsze wróci. Gdy po godzinie go nie było, zaczęły się poszukiwania. Frank Brazier objeżdżał okolice, dał też ogłoszenie do gazety. Niestety psa nie udało się odnaleźć i niepocieszona rodzina wróciła do domu.

Po pół roku Nova, pasierbica Braziera, spacerując z przyjaciółką ulicami Silverton w stanie Oregon, zauważyła wychudzonego, ubłoconego psa. Zawołała: Oh, to chyba Bobbie. Na te słowa pies odwrócił głowę i podszedł do niej. Zaczął lizać jej twarz i wydawać przypominające łkanie dźwięki. Radości nie było końca. Zwierzak długo leczył rany i dochodził do siebie.

A potem zdarzyło się coś równie niewiarygodnego, jak pokonanie 4000 km, by wrócić do domu. Państwo Brazierowie odwiedzili farmę, na której kiedyś mieszkali i na której    pochowali foksteriera Toodlesa, który został sparaliżowany i zmarł, gdy Bobbie skończył rok. Bobbie obwąchiwał znajome miejsca i nagle zatrzymał się, jakby sobie coś przypomniał. Zaczął gwałtownie kopać ziemię w miejscu, gdzie pochowany był Toddles. Frankowi Brazierowi łzy stanęły w oczach.

Trwająca pół roku wędrówka odbiła się na zdrowiu Bobbiego i po trzech latach odszedł. Nim to jednak nastąpiło, napisano o nim wiele artykułów i książek, a nawet nakręcono niemy film „The Call of the West” (zobacz poniżej), w którym zagrał samego siebie. Stał się też lokalnym celebrytą, nazywano go „Bobbie, the Wonder Dog”, a w Silverton pamięć o nim trwa do dziś. MC

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *