Pies miesiąca - Bino - Psy.pl

Pies miesiąca – Bino

Dwumiesięczna dziewczynka została uprowadzona w nocy przez swojego ojca - owczarek niemiecki Bino z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej odnalazł ją w 10 minut

Pies tropiący Bino od dwóch lat pracuje w grupie pościgowej plutonu odwodowo-specjalnego Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Jego głównym zadaniem jest ściganie i odnajdywanie osób, które nielegalnie przekroczyły granicę. Często jednak przewodnik czworonoga chorąży Michał Piątkowski jest proszony o pomoc w poszukiwaniach prowadzonych przez policję. Tak też było w połowie lipca.

Zdążył przed chłodem
W środku nocy 45 funkcjonariuszy przemyskiej straży granicznej, straży pożarnej, żandarmerii wojskowej i policji zostało postawionych na nogi. Otrzymali zgłoszenie, że ojciec dwumiesięcznej dziewczynki porwał ją z domu jej matki i uciekł w stronę rzeki San. Do działań zaangażowano również psy, wśród nich Bina. Noc była ciemna, że oko wykol, dlatego w poszukiwaniach dziecka brali też udział specjaliści z kamerami noktowizyjnymi.

– Gdy przyjechaliśmy, wskazano nam miejsce, w którym ostatnio widziano mężczyznę z dzieckiem – opowiada chorąży Michał Piątkowski. – Bino podjął trop i poszedł wzdłuż Sanu w stronę mostu. Po 10 minutach i pokonaniu kilometra drogi zasygnalizował, że poszukiwany znajduje się w kępie krzewów. Wtedy wkroczyli do akcji koledzy z noktowizorami i odnaleźli mężczyznę, który trzymał na rękach dziecko owinięte w sweter. Dobrze, że wszystko trwało tak krótko, bo inaczej mogłoby się ono wychłodzić.

Pieszczoty w nagrodę
Po wskazaniu miejsca ukrycia poszukiwanych Bino otrzymał porcję pieszczot. – Długo próbowałem znaleźć odpowiedni sposób nagradzania go. Zabawka nie zdawała egzaminu, a smakołyki go rozpraszały. Zdarzało się, że podczas szkolenia nie zjadał zostawionego na końcu śladu przysmaku, tylko podchodził do mnie, bym go poklepał – i tak zostało. Najlepsza nagroda to pogłaskanie lub podrapanie za uchem. Skoro dla Bina jest to istotniejsze niż najlepsza piłeczka czy smakołyk, to niech tak będzie – tłumaczy Michał Piątkowski, który przez wiele lat był instruktorem jazdy konnej, a kilka lat temu – jak sam mówi – zszedł na psy.

Gdy przed dwoma laty stracił swego poprzedniego psa patrolowo-obronnego Jarda, który cierpiał na wadę serca, został skierowany na szkolenie dla przewodników psów tropiących. Potem mógł sobie wybrać czworonoga w Ośrodku Tresury Psów Służbowych Straży Granicznej w Lubaniu Śląskim. – Przyznaję, że szukałem takiego psa, który przypominałby Jarda, a Bino miał podobne umaszczenie. I choć posturą zdecydowanie się od niego różnił – Jard ważył ok. 50 kg, a Bino 30-kg – to wybrałem go bez wahania – opowiada przewodnik.

Radość na czterech łapach
W ciągu minionych dwóch lat pies i chorąży Piątkowski odbyli wiele wspólnych akcji. Bino, gdy tylko zobaczy, że jego pan wyciąga szorki i resztę sprzętu, szaleje z radości. Natychmiast zaczyna szukać samochodu, którym jeżdżą na wezwania. – W wolnym czasie często chodzę z nim na spacery. Kiedy zakładam mu obrożę i smycz, wie, że nie idziemy do pracy, i zachowuje się spokojniej – mówi Michał Piątkowski.

Bino ma na swoim koncie doprowadzenie do zatrzymania osób, które nielegalnie przekroczyły granicę w Korczowej. Często wskazuje policji miejsca, z których przestępcy odjechali samochodem. Tropił też tzw. ślady wsteczne, czyli przeszedł odcinek od miejsca znalezienia osoby zamordowanej do miejsca, w którym została ona wcześniej pobita.

Dwa razy w tygodniu przez pięć godzin przewodnik szkoli psa. Raz w miesiącu odbywają się szkolenia wyjazdowe w poszczególnych strażnicach. Co dwa lata psy podlegają tzw. atestacji w ośrodku w Lubaniu. Wtedy decyduje się, czy zwierzak pozostaje w służbie, czy z niej odchodzi.

Michał Piątkowski nie może się nachwalić swojego podopiecznego, choć czasem jest to śmiech przez łzy, spowodowany jego szczenięcymi zachowaniami: – Bino załatwił mi 30 dni zwolnienia. Ze szczęścia wpadł mi pod nogi i skończyło się to złamaniem ręki. Pewnie chciał mi pokazać, jak wygląda świat z jego poziomu. Ale poza tym to najlepszy funkcjonariusz – na pewno niczego nikomu nie wypapla.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *