Pies postrzelony w toruńskim lesie. Czy można było temu zapobiec? - Psy.pl

Pies postrzelony w toruńskim lesie. Czy można było temu zapobiec?

Przeraźliwy pisk doga niemieckiego biegającego po lesie, a potem kulenie na zranioną łapę – tak zakończył się spacer dwóch psów, z którymi właściciel wybrał się do niewielkiego lasu w toruńskiej dzielnicy Czerniewice. Kto strzelał do psa? Czy można było coś zrobić, by do wypadku nie doszło?

Na filmie nagranym w pięknych okolicznościach przyrody widać, jak dwa dogi niemieckie bawią się ze sobą, radośnie biegając między drzewami. Każdy z psów jest luzem. Nagle tę sielankę przerywa pisk jednego ze zwierzaków i film się urywa.

Całą sytuację opisał na Facebooku autor nagrania i zarazem właściciel dogów, Łukasz Skroś. Na szczęście psiakowi o imieniu Obi nic poważnego się nie stało. Dog kulał przez kilkanaście minut, ale potem czuł już się dobrze.

Obawa Łukasza Skrosia dotyczyła przede wszystkim tego, kto i dlaczego użył broni w niewielkim lasku, w którym często spacerują ludzie z psami i z dziećmi?

Niestety, nie ma odpowiedzi na to pytanie. Pierwsza myśl, jaka się pojawiła również u osób komentujących to nagranie w internecie, była: „myśliwi”. Ale od takiej interpretacji odcina się sam właściciel dogów, który pisze na Facebooku: „Nikogo nie wskazuję jako winnego”.

   

O komentarz poprosiliśmy rzecznika prasowego Polskiego Związku Łowieckiego Dianę Piotrowską, która zapewnia, że sprawą zajęła się zaraz po zdarzeniu. PZŁ ustalił dokładne miejsce wypadku i sprawdził, że w tym miejscu tego dnia nie odbywało się żadne polowanie.

Co więcej, zasady PZŁ są takie, że gdy jakiś myśliwy jest oskarżany o postrzelenie psa, PZŁ wszczyna wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Jeśli zarzuty się potwierdzą, myśliwy może być nawet wykluczony z szeregów PZŁ.

Myśliwi są również pasjonatami psów, wielu z nas jest właścicielami, a także hodowcami tych zwierząt. Pies jest dla nas przyjacielem, ale także partnerem łowów, z którym często rozumiemy się bez słów – mówi Diana Piotrowska, rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego.

Ale czy myśliwi mogą w ogóle strzelać do psów? Kiedyś słyszało się o bardzo wielu takich przypadkach, ale od 2012 roku, gdy weszła w życie nowelizacja Ustawy o ochronie zwierząt i zmieniły się przepisy, o postrzeleniach słyszy się nieco rzadziej. Wprowadzono bowiem zapisy, które zakazują myśliwym strzelania do wałęsających się zwierząt – psów i kotów.

Jedyny wyjątek, gdy myśliwi mogą odstrzelić psa, jest wtedy, gdy „zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym gospodarki łowieckiej” (Ustawa o ochronie zwierząt, art. 33A).

Ten zapis dopuszcza odstrzał psa, który zagraża innemu zwierzęciu lub człowiekowi. Sam fakt przebywania psa w lesie nie jest przesłanką do odstrzelenia go – inną sprawą jest puszczanie psa luzem, ale to już zagadnienie regulowane przez Ustawę o lasach – mówi nam Diana Piotrowska, rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego.

Sprawdźmy więc, jakie przepisy obowiązują w kwestii spacerowania z psem po lesie. Ustawa  jednoznacznie mówi, że „w lasach zabrania się puszczania psów luzem” (Ustawa o lasach, art. 30). Z kolei Kodeks wykroczeń przewiduje kary za niestosowanie się do tego zapisu:

Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany (Kodeks wykroczeń, art. 166).

Zastanówmy się teraz – czy zawsze trzymamy psa na smyczy lub lince, gdy spacerujemy po lesie? Przepisy mówią jasno: powinniśmy to robić. W przeciwnym razie nie tylko łamiemy prawo, ale też narażamy naszego psa na niebezpieczeństwo. Po pierwsze, psiak może po prostu pobiec za uciekającą sarną i zgubić drogę powrotną. Po drugie, narażamy go na bliskie spotkanie z dzikim zwierzęciem (np. dzikiem), które może być po prostu dla naszego pupila bardzo groźne. A po trzecie, istnieje ryzyko, że ktoś, jak na nagraniu z Torunia, naszego psa postrzeli.

Gdy więc spacerujecie ze swoimi pupilami po lesie, pamiętajcie o tym, by trzymać je na uwięzi. Nie musi to być krótka smycz – na długich spacerach świetnie sprawdza się kilkumetrowa linka albo amortyzujący pas, który możemy przyczepić sobie do ubrania, by mieć wolne ręce. Wtedy dla wszystkich będzie bezpieczniej!

Autor: Aleksandra Więcławska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *