Pies uratował dziecko - Psy.pl - mamy nosa!

Pies uratował dziecko

Niezwykłe, a może dla psa zwykłe, wydarzenia.

Jakże się cieszę, że piszą o tym gazety i że można zobaczyć telewizyjne reportaże na ten temat, tak jak ostatnio o trzyletniej Julii uratowanej przez psa Czarka czy kilka lat temu o trzyletniej Kasi uratowanej przez suczkę Lorę. Może dzięki temu choć część ludzi zrozumie, kim jest pies. Niejeden czworonóg oddałby życie za swojego przyjaciela – człowieka. Odwrotna możliwość nie wchodzi w grę. Dlaczego? Bo to „tylko pies”. Tak odpowiedziałaby większość przedstawicieli naszego gatunku, ale z pewnością nie ci, którzy psu zawdzięczają życie.

Pisałam już kiedyś o tym niezwykłym, a może dla psa zwykłym, wydarzeniu. Mój nieżyjący już ojciec miał olbrzymią suczkę Drakę. Mieszkał na szczycie sporej i stromej góry. Zimą trudno było się wspinać po oblodzonej drodze do domu. Ojciec był chory na gościec.

Poruszanie się było dla niego trudne i sprawiało mu sporo bólu. Mimo to codziennie obsługiwał swoje liczne zwierzęta. Zawsze towarzyszyła mu Draka.

Tamtego wieczoru było bardzo zimno i ślisko. Gdy wracali od koni, ojciec pośliznął się i upadł. Nie miał szans się podnieść bez czyjejś pomocy. Szukał w kieszeni telefonu komórkowego, by zadzwonić do domu. Już miał wybrać odpowiedni przycisk, gdy aparat wyśliznął się z niesprawnej dłoni i odjechał po lodowej ślizgawce. Gdy ojciec mocował się z nieposłusznym telefonem, Draka biegała w kółko i lizała go po twarzy.

„Zamiast wariować, podciągnęłabyś mnie na równy teren, to bym jakoś wstał” – powiedział, ale nie spodziewał tego, co miało za chwilę nastąpić. Draka złapała ojca za kołnierz kożucha i sprawnie wciągnęła na górę. Wprost pod drzwi domu. Brzmi to jak bajka, ale naprawdę tak było. Myślę, że każdy z nas miałby do opowiedzenia podobną historię. Każdy, kto zna i kocha psy.

Dlaczego psy tak chętnie nam pomagają? To proste, tak jak my są zwierzętami społecznymi i ich życie zależy od współpracy. Tak jak my, a przynajmniej niektórzy z nas, czują radość z udzielenia pomocy. W wypadku dzieci sprawa jest jeszcze prostsza. Przodek psa wilk tworzy watahy – grupy rodzinne, w których wszyscy ich członkowie troszczą się o potomstwo pary alfa. Starsi bracia i siostry, ciocie i wujkowie wiedzą, że największym skarbem jest szczenię. Jeśli watahą jest ludzka rodzina, troska o ludzkie szczenię się nie zmienia. W ogóle szczenię, nawet obce, budzi w większości psów rodzicielskie uczucia. I nie ma tu znaczenia gatunek.

Mój nieżyjący już pies Ciapek (syn Draki) był „ojcem” dla każdego maleństwa. Szczególnie upodobał sobie kocięta. Wychował kilka kotów i nawet wtedy, gdy były już dorosłe, dbał o ich bezpieczeństwo. Jestem pewna, że gdyby spotkał zbłąkane dziecko, przyprowadziłby lub przyniósł je do domu. Dokładnie tak samo robił z kotami. Gdy wieczorem zwoływałam towarzystwo do domu, nie wszystkie koty były zdania, że czas spać. Ciapek potrafił przynieść niesfornego wychowanka tak samo, jak czyni to kotka, przenosząc swoje maluchy. Za kark. O dziwo, dorosłe koty zachowywały się jak noworodki. Zwisały wiotko z psiej paszczy.

Ciapek miał kochający dom i tam szukałby ratunku. Nieszczęsne, wiejskie psy muszą dbać same o siebie. Znają zaciszne miejsca, w których można się skryć przed chłodem. Nie śmiałyby nawet próbować zajrzeć do ludzkiej „budy”. Dlatego udzielały pomocy dzieciom w ramach swojej wiedzy o świecie. Najczęściej, świecie nieprzychylnym psom. Mam nadzieję, że takie wydarzenia zaczną to zmieniać.

Autor: Dorota Sumińska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *