Jak się czuje pies, który występuje na deskach teatru?

fot. Shutterstock

Aktorzy zachwyceni, zwłaszcza ci najmłodsi, część widowni także. A psi aktor? Jak odnajduje się na deskach teatru? Czy występ w musicalu jest dla psa trudny?

Ten artykuł subskrybenci newslettera Psy.pl mogli przeczytać już miesiąc wcześniej. Też miej wcześniejszy dostęp do treści! Zapisz się: www.psy.pl/newsletter.

Choć pierwszy odcinek kultowego serialu został wyemitowany niemal pół wieku temu, to wciąż wszyscy wspominają Szarika z „Czterej pancerni i pies”. I to do tego stopnia, że stał się on historycznym fenomenem, a sam owczarek niemiecki legendą, którą każdy chciał mieć w swoim domu. Ale nie tylko Szarik ma swoich wielbicieli – Reksio, Lessie czy Łajka również. Psy nie występują jedynie w filmach, serialach czy reklamach. Coraz częściej można je bowiem spotkać na deskach teatru, także muzycznego. Psy gościły już między innymi w Teatrze Muzycznym w Gdyni w musicalu „Piotruś Pan” czy „Mistrz i Małgorzata” reżyserowanym przez Janusza Józefowicza. Praca przy spektaklach różni się jednak od tej na planie filmowym – tu nie ma dubli, nie da się też niczego cofnąć. Z jednej strony czyni to każdy spektakl wyjątkowym, z drugiej zaś nakłada większą presją. Scenografia, choreografia, liczna grupa aktorów, dźwięki, efekty świetlne – mówiąc wprost, dzieje się dużo. Łatwo więc o dekoncentrację. Jak zatem radzą sobie z tym wszystkim czworonożni aktorzy? Zwłaszcza gdy, tak jak w przypadku Thiago czy Pesto, są to pierwsze tego typu doświadczenia.

Casting na aktora

Obecnie powstaje coraz więcej agencji castingowych dla zwierząt. Obsadzane są w różnych rolach – od pierwszoplanowych na epizodycznych kończąc. Niektóre z nich wymagają od psów konkretnych umiejętności, na przykład dwuletni Thiago, który wystąpił w musicalu „Piotruś Pan”, musiał zaszczekać na zawołanie i pozostać na miejscu. Są również i takie, w których czworonożny aktor ma po prostu odpowiednio się prezentować.  

Wybór odpowiedniego zwierzęcia jest bardzo ważny. Nie każdy pies odnajdzie się bowiem na planie filmowym czy deskach teatru. Towarzyskość, otwartość, odporność na stresogenne czynniki, umiejętność szybkiego uczenia się czy pewność siebie – to kompetencje, które powinien posiadać każdy psi aktor. Im bardziej pies jest wyszkolony, tym lepiej. Dlatego też większość psów, które biorą udział w castingach, szczyci się nie tylko znajomością wielu sztuczek, ale też, jak w przypadku doga niemieckiego, który w musicalu „Mistrz i Małgorzata” wcielił się w Bangę (psa Piłata), regularnie uczęszcza na szkolenia lub różnego rodzaju zajęcia. Znacząco ułatwia to takiemu psu odnalezienie się w niemal każdych warunkach. Trenerka i psycholożka zwierząt Miriam Gołębiewska zwraca również uwagę na to, że taki psi aktor musi mieć stabilną psychikę – nie może być ani agresywny, ani się bać. 

Thiago
fot. Małgosia Zakrzewska

Próby i czas poza spektaklem

Kompetencje psa to jedno. Istotne jest również zadbanie o dobrostan psychiczny psiego aktora. Dlatego obecność i angażowanie się opiekuna nie są mniej ważne niż obecność osoby, która jest doskonale zaznajomiona zarówno ze specyfiką pracy w teatrze, jak i psychiką zwierzęcia. Jak podkreśla szkoła dla psów „Psi ekspert”, która ma również agencję castingową, w takich sytuacjach behawiorysta występuje między innymi w roli tłumacza – wyjaśnia zwierzęciu oczekiwania reżysera czy kierownika produkcji.  

Nie bez znaczenia ma także relacja psa z opiekunem – to on w psich oczach jest jego przewodnikiem. Pies odczytuje jego mowę ciała i odwrotnie. Nie każdy pies jest przecież chętny do podjęcia współpracy z obcą mu osobą – nawet jeśli jest bardzo towarzyski i otwarty. I tak na przykład razem z Thiago, który zagrał w musicalu „Piotruś Pan”, wystąpiła jego 13-letnia opiekunka, która w przebraniu policjanta cicho wydawała psu komendy, a następnie zabierała go ze sceny. Częstotliwość i czas trwania prób uzależniony jest przede wszystkim od roli, jaką pies musi zagrać. W przypadku Thiago były one krótkie i odbywały się przed samym spektaklem. 

Musicale odbywały się przez około 3-4 dni w miesiącu po 2 spektakle dziennie. Zazwyczaj przyjeżdżaliśmy godzinę przed spektaklem. Aktorzy (dzieci i dorośli), którzy brali udział w musicalu, musieli psa poznać, a on ich. Główna bohaterka musiała nauczyć się chodzić z nim na smyczy. Pandemia zamknęła teatry na kilka miesięcy i pies miał przerwę – wspomina pani Małgosia Zakrzewska, opiekunka Thiago.

Warto wspomnieć o tym, że przed pandemią teatry funkcjonowały normalnie. Stąd też liczba zaplanowanych spektakli, a tym samym pracy i prób było znacznie więcej. Jak podaje gazeta „Fakt” – Tolek i Zula, psy rasy golden retriever, które w 2016 roku występowały w musicalu „Piotruś Pan” również reżyserowanym przez Janusza Józefowicza, miały próby codziennie przez 5 tygodni od godziny 10 do 14 i od 18 do 22. Nie można też zapomnieć o ważnym aspekcie, jakim jest zapoznanie aktorów z psem i zbudowanie wzajemnej relacji. Ma to ogromny wpływ na jakość i przebieg przedstawienia.  

Jeśli chodzi o czas pracy w stosunku do obowiązków, jakie miał do spełnienia Pesto, w większości polegało to na zabawie w okolicy sceny, a w przerwach na scenie z aktorem, który mu przewodzi podczas spektakli. Dbaliśmy o to, by zbudowali więź, żeby Pesto nie czuł się źle, pracując z innym człowiekiem niż ja – podkreśla pani Justyna Januszak, opiekunka Pesto.

 

Na scenie i poza nią

Jeszcze na próbach sprawdza się, czy wyjście na scenę nie powoduje u psa dyskomfortu, a na przykład efekty świetlne, muzyka czy ilość osób nie wzbudzają w nim niepokoju. Pies musi bowiem czuć się swobodnie i traktować to w kategoriach świetnej zabawy.  

Nie mieliśmy sytuacji, która byłaby dla Pesto niekomfortowa. Może też dzięki temu, że wprowadzaliśmy go stopniowo w sytuacje stricte sceniczne. W przerwach, zanim wyszedł na scenę, włączaliśmy cicho nagłośnienie, żeby mógł się przyzwyczaić, robiliśmy ćwiczenia związane z zabawą w miejscach, gdzie miał przebywać podczas spektaklu. Przy jego naturalnej otwartości okazało się to zbędne. Uznaliśmy jednak, że lepiej zabezpieczyć ewentualny czynnik stresogenny, by psiak czuł się dobrze – mówi pani Justyna.  

Mimo że zwierzę spełnia wszystkie wymogi, czasami może okazać się, że jakaś scena go przerasta bądź ilość nowych bodźców rozprasza – jak było to w przypadku Thiago. Choć jak zapewnia jego opiekunka, pobyt na scenie go nie stresował, a wręcz przeciwnie – czuł się na niej świetnie, to pewne modyfikacje scenariusza okazały się niezbędne.  

fot. Małgosia Zakrzewska

Musieliśmy go przywiązywać na smyczy, bo nie chciał zostawać na miejscu (takie posłanie z aksamitnej poduchy). Chodził po scenie, a raz sobie wyszedł. Aktorzy nauczyli się płynnie i niewidocznie przyczepiać i odczepiać jego smycz do specjalnych uchwytów w podłodze. Dodatkowo aktorzy, którzy mieli z nim bezpośredni kontakt, mieli w kieszeniach smaczki dla niego i dawali mu je podczas spektaklu – mówi pani Małgosia.  

Psy w musicalach występują przeważnie krótko – Pesto wychodzi na scenę dwa razy, ale tylko na chwilkę, Thiago na scenie przebywał około 30 minut i to na samym początku spektaklu. Później wychodził dopiero na ukłony. Nie da się ukryć, że w odniesieniu do całego przedstawienia muzycznego, które trwa zazwyczaj około dwóch godzin, to niewiele. Thiago w czasie wolnym odpoczywał na zapleczu lub podczas spaceru w pobliskim parku. Pesto zaś, jak mówi jego opiekunka, miał do dyspozycji osobny pokój, gdzie mógł odpocząć i „był traktowany jak pies króla ze wszystkimi przywilejami”. 

Musical – czy to odpowiednie miejsce dla psa?

Efekty świetlne, muzyka, taniec, śpiew, dialogi i blisko setka aktorów – podczas musicalu dzieje się sporo nawet dla człowieka. Trudno nie zgodzić się z trenerką i psycholożką zwierząt Miriam Gołębiewską, która podkreśla, że praca w teatrze, gdzie nie ma powtórek, a różne nieprzewidywalne zdarzenia mogą zakłócić spektakl, jest dla psa o wiele trudniejsza niż praca na planie filmowym. W związku z tym u wielu osób pojawiają się i pytania, i wątpliwości. Czy musical to miejsce odpowiednie dla psa? Czy nawet dla najbardziej towarzyskiego psa występ na deskach muzycznego teatru nie jest przypadkiem stresujący? Czy występ, który trwa chwilę, jest tego wart? Zapytaliśmy o to opiekunki, których psy mają za sobą debiut na deskach teatru muzycznego.

Thiago nie okazywał lęku ani na głośne dźwięki, ani na biegających ludzi. Dla niego to była wycieczka w inne miejsce niż dom, gdzie spotykał innych ludzi. Zachowywał się naturalnie. Trzeba mieć smaczki i dużo głaskać. Na początku był bardzo rozkojarzony, ale to normalne w nowym miejscu. Z drugiej strony to, że nie okazywał stresu, nie znaczy, że nie czuł jakiegoś dyskomfortu z powodu hałasu. Myślę, że gdyby dłużej przebywał na scenie, nie bardzo by mu się to podobało. Nie jest to na pewno miejsce dla psów lękliwych, źle ułożonych, słabo znoszących hałas, bez szkolenia podstawowego. Wtedy wszelkie próby będą bardzo stresujące dla psa – powiedziała pani Małgosia, opiekunka Thiago.  

Ja mam na ten temat zdanie, iż nie każdy pies nadaje się, by pracować na scenie, w GOPR, dogoterapii czy policji, jak i nie każdy człowiek może zostać aktorem, ratownikiem czy pracować w służbach. Jeśli okazuje się, że predyspozycje zwierzęcia są wystarczające do zadań, jakie stoją przed nim i nie forsują go, to jest to dla nas bardzo miła przygoda i za każdym razem dbamy o to, by tak zostało – podkreśla pani Justyna Januszak, opiekunka Pesto.

Tutaj na scenie są warunki absolutnie dla psów dziwne, chociażby efekty 3D. Kiedy pierwszy raz zobaczyły wyświetlaną tuż obok gigantyczną orkę, wszystkie migiem ukryły się pod krzesełkami. Wielkie oczy zrobiły też na ogromną paszczę krokodyla, obce były również dźwięki bębnów. Ale wszystko to jakoś pokonaliśmy – wypowiedziała się dla gazety „Fakt” pani Barbara Blacharska, której dwa psy wystąpiły w musicalu „Piotruś Pan” w 2016 roku.

Pod jednym z postów na Facebooku promujących musical „Mistrz i Małgorzata” swoje zdanie na temat psów w przedstawieniach muzycznych wyraziła jedna z internautek.

Widziałam już „Mistrza i Małgorzatę” i uważam, że udział psa w spektaklu jest niepotrzebny. Jest to stres dla zwierzaka i nic nie wnosi do sztuki, a wręcz przeciwnie, odwraca uwagę widza. Nigdy nie naraziłabym mojego psa na taki stres – skomentowała jedna z internautek na Facebooku Teatru Muzycznego w Gdyni.

Czy to na pewno konieczne?

Trzeba jasno powiedzieć – nie każdy pies odnajdzie się w takim miejscu. Na pewno nie jest to miejsce dla psów bojaźliwych, które nerwowo reagują na każdy szelest. Nie jest to też odpowiednie miejsce dla psów, które nie współpracują ze swoim opiekunem – przewodnikiem. Szeroko pojęte umiejętności, w tym także skupienie uwagi w rozpraszających i nieustannie zmiennych warunkach, a przede wszystkim odporność na stres, chęć do nauki i prawidłowe odczytywanie mowy ciała człowieka i zwierzęcia są bardzo cenne i pomocne podczas odgrywania psich ról. Każde takie wystąpienie powinno być dla psa formą rozrywki. Mówi się też, że za głaskanie i garść pysznych przysmaków pies jest w stanie wcielić się niemal w każdą rolę.

Jesteśmy ciekawi, co wy o tym sądzicie. Czy dla takiego psa udział w musicalu to niepotrzebny stres, a może największa przygoda życia? Rozrywka dla ludzi kosztem zwierzęcia, a może to właśnie dla psiego aktora wybralibyście się na spektakl?

Tekst na podstawie wypowiedzi Małgorzaty Zakrzewskiej – opiekunki Thiago i Justyny Januszak – opiekunki Pesto, a także plus.echodnia.eu, psi-ekspert.pl, www.fakt.pl

Autor: Magdalena Olesińska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments