Pies wyrzucony z samochodu przygarnięty przez Kubę Strzyczkowskiego - Psy.pl

Pies wyrzucony z samochodu przygarnięty przez Kubę Strzyczkowskiego

Kuba Strzyczkowski, dziennikarz radiowej „Trójki”, od kilku dni ma pod opieką trzymiesięcznego szczeniaka. Lucky vel Lucka ktoś wyrzucił z samochodu w parcianym worku.

Kto wie, jaki byłby los trzymiesięcznego szczeniaka w typie owczarka niemieckiego, gdyby nie dobrzy ludzie. Gdy zobaczyli, że ktoś wyrzuca z jadącego przed nimi samochodu worek, zatrzymali się, aby sprawdzić, dlaczego worek się rusza. W środku był szczeniaczek. Nie zastanawiając się długo, zabrali go ze sobą. Nazwali go Lucky, bo trzeba przyznać, że czworonóg miał dużo szczęścia. Niestety, nie mogli psa zatrzymać u siebie, ale natychmiast rozpuścili wici wśród znajomych, że poszukują dla niego domu.

Na zdjęcie Lucky’iego natrafił dziennikarz radiowej „Trójki” Kuba Strzyczkowski. Był wtedy z żoną za granicą. Słodki pyszczek owczarka od razu skradł ich serca, a jego poruszająca historia przypieczętowała decyzję o adopcji. – Kiedy byłem małym dzieckiem, mama miała dużego pudla, po śmierci teściowej zaopiekowaliśmy się jej yorkiem, suczką o imieniu Patyk, która żeglowała ze mną po Mazurach, ale odeszła dwa lata temu. Lucek jest właściwie pierwszym moim psem – mówi Kuba Strzyczkowski.

– Nie jest rasowym owczarkiem niemieckim – dodaje – ale mnie to cieszy, bo uważam, że kundelki są wspaniałe i bardzo mądre. Już po paru dniach widzimy, jak nasz Lucek szybko się uczy. Kiedy chce się załatwić, staje przy wyjściu do ogródka i piszczy. Od razu się zorientował, gdzie jest jego leżanka, chociaż lubi też kłaść się przy łóżku po mojej stronie. Najbardziej zadziwiło nas, jak szybko rozpracował zabawkę typu kong. W kilka minut zorientował się, że kiedy spróbuje go podrzucić, wypadają ciasteczka. Na razie waży 8 kg, ale lekarz weterynarii uprzedził mnie lojalnie, że kiedy dorośnie, może osiągnąć nawet 40 kg, co widać po jego dużych łapach. Podczas pierwszej wizyty w lecznicy strasznie się trząsł, wiec lekarz uspokajał go, mówiąc, żeby się nie bał. Ja też mu powiedziałem, żeby się nie bał, bo za parę miesięcy, to lekarz będzie się bał jego – dodaje żartobliwie Kuba.

Lucek, bo tak teraz ma na imię przygarnięty przez dziennikarza owczarek, uwielbia zabawy i ma w sobie niespożytą energię. Trochę też rozrabia, jak to szczeniak. Szczególnie lubi podkradać jeden z butów od pary w czasie, gdy jego opiekun je zakłada. Na antenie „Trójki” Kuba zażartował, że ma na nogach buty nie do pary, bo dwa gwałtownie zaginęły. Lucek odmienił też codzienne zwyczaje dziennikarza, który dotąd lubił sobie pospać dłużej, ale dla psa jest gotowy wstawać skoro świt. A po pracy w radiu Kuba pędzi do domu, bo nie może się doczekać spotkania z pupilem. Szczęściarz ten Lucky vel Lucek, prawda? PK

5 na 5 na podstawie 1 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Atos10
    Atos10 10 grudnia 2017 o 16:11

    Kto mógł wyrzucić takiego słodziaka ?!

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *