Pitbule zastępczymi rodzicami niewidomych kotów

Kotka Helen ma siedem lat i 10-tygodniowe kocięta Bruce’a i Willisa. Ich losy opisuje portal „The Huffington Post”. Koty trafiły do schroniska dla zwierząt prowadzonego przez Faithfil Friends Society. Wszystkie miały poważne problemy z oczami. Helen cierpiała na jaskrę, a oczy kociąt były owrzodzone i zainfekowane. Lekarze zdecydowali, że należy je amputować, by koty mogły żyć bez bólu. Niestety po zabiegu zwierzakom trudno było się przystosować do życia w ciemności.

Sherry Stewart, jedna ze schroniskowych wolontariuszek, przez której dom tymczasowy przeszło ponad 80 zwierząt, postanowiła wziąć Helen do siebie, by ta w przyjaznych domowych, a nie schroniskowych warunkach mogła się nauczyć na nowo funkcjonować. – Kotka jest taka słodka, a równocześnie bardzo zestresowana – powiedziała Sherry Stewart. Gdy dowiedziała się o kociętach, zdecydowała, że je też zabierze. Kupiła więc duży kojec i zabrała koty do domu, w którym mieszają też dwa psy w typie pitbula.

Alfie został znaleziony cztery lata temu. Był zamknięty w szopie i zagłodzony prawie na śmierć. Ze względu na jego stan miał być uśpiony, ale Sherry zdecydowała się go adoptować. Dziś Alfie jest psem terapeutą i pomaga ludziom, którzy są chorzy. Drugi pies, Frankie, też jest adoptowany.

Dwa pitbule i trzy koty – z tego nic dobrego nie może wyniknąć, pomyślało pewnie wiele osób. Jednak opiekuńcza natura obu psów pomogła już wielu zwierzętom, które przeszły przez dom Sherry. Tak też się stało w wypadku niewidomych kotów. Od momentu, gdy znalazły się w nowym domu, rozkwitły. Bruce, mniejszy z kotków, najbardziej lubi wylegiwać się na brzuchu Alfie, a Willis zaczął się sprawniej poruszać i wskakuje już nawet na łóżko Sherry. Helen, mama kociąt, nauczyła się poruszać po schodach. Za sprawą pitbuli, swoich zastępczych rodziców, koty wróciły do życia. MC