Po latach wiernej służby Sinda może liczyć tylko na swojego przewodnika - Psy.pl

Po latach wiernej służby Sinda może liczyć tylko na swojego przewodnika

Suczka Sinda przez kilka lat ciężko pracowała na lotnisku Orlando na Florydzie w USA – przeszukiwała bagaże pasażerów w poszukiwaniu ukrytych materiałów wybuchowych. Kiedy dotknęła ją ciężka choroba, władze lotniska czym prędzej przeniosły ją na emeryturę i zrzekły się wszelkiej odpowiedzialności.

Energiczna Sinda, mieszanka owczarka niemieckiego z belgijskim, specjalizująca się w poszukiwaniu materiałów wybuchowych na lotnisku Orlando, przez kilka lat pracowała pod kierunkiem swojego przewodnika i przyjaciela Paulo Maurtua. Zgrany zespół miał znakomite wyniki i wyglądało na to, że czeka na nich jeszcze wiele lat takiego życia. A jednak los zadecydował inaczej…

Paulo zauważył, że od pewnego czasu kochająca zabawy piłeczką Sinda unika chwytania zabawki, jakby coś jej w tym przeszkadzało. Było to coś tak dziwnego, że czym prędzej zawiózł sukę do weterynarza. Diagnoza go zaszokowała: okazało się że Sinda cierpi na złośliwy nowotwór usytuowany w pysku, ale rozrastający się stopniowo w przewodzie słuchowym. Lekarze ocenili, że stan psa jest dość poważny, ale przy wykorzystaniu nowoczesnych technik i intensywnym leczeniu (operacja i naświetlania ) istnieje możliwość podleczenia Sindy na tyle, żeby znacznie spowolnić postępy choroby i poprawić jej komfort życia.

Paulo zgłosił ten fakt swoim zwierzchnikom. I oto nagle okazało się, że kilka lat wiernej służby nie liczy się w finansowych kalkulacjach właścicieli lotniska. Oficjalnie skreślono Sindę z ewidencji psów służbowych, aby nie płacić za jej leczenie. Przeniesiono ją na emeryturę, sugerując uśpienie. Paulo jako przewodnik suczki miał pierwszeństwo w decydowaniu o jej losach. Nie wahając się ani chwili, wyraził chęć jej prawnej adopcji. Sytuacja nie wyglądała jednak różowo: nasz bohater dowiedział się, jakie będą koszty operacji i rehabilitacji, i się przeraził. Kwota dwudziestu tysięcy dolarów – i to tylko na początek! – wydała mu się zawrotna. Jednak nie załamał się. Stwierdził: „Jeśli będzie trzeba, opróżnię do zera swoje konto i zaciągnę pożyczkę albo… nie wiem… napadnę na bank? Pieniądze muszą się znaleźć!”.

Z pomocą Paulo przyszedł jego kolega, Ricardo Garcia. Założył na portalu GoFundMe specjalne konto i rozpoczął zbiórkę pieniędzy na leczenie Sindy. Do dnia dzisiejszego udało się zebrać ponad 11 tysięcy dolarów, a wpłaty ciągle trwają. Dotąd suczkę wspomogło 250 osób. Rocardo powiedział: „Dzięki Sindzie i innym służbowym psom pasażerowie lotniska Orlando czują się bezpiecznie. Czas realnie wyrazić za to wdzięczność!”.

W tej chwili Sinda jest już po operacji. Lekarze są umiarkowanie optymistyczni: wygląda na to, że zabieg się udał, a suczka wraca do formy. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *