Podaruj starszemu psu swoje serce - Psy.pl - mamy nosa!

Podaruj starszemu psu swoje serce

„Trzymam go za łapkę cały czas i zapewniam o swojej miłości” – napisała Kasia, studentka z Wrocławia do Domu Tymczasowego Psy Mirona, skąd przed rokiem zaadoptowała staruszka, czternastoletniego kundelka po przejściach.

Gabryś jest jednym z trzech psów, które zostały odebrane właścicielom przez inspektorów TOZ-u z Wrocławia w miejscowości Karwiniec 27 lutego 2013 roku. Psy, trzymane na krótkich łańcuchach, były skrajnie wygłodzone, nie miały dostępu do wody, jeden słaniał się na nogach. Wszystkie trafiły do domu tymczasowego Psy Mirona. Gabryś nie był już młodzieniaszkiem, oceniono jego wiek na czternaście lat. Prawdopodobnie całe swoje życie spędził na łańcuchu, karmiony rzadko i byle czym.

– Od początku był traktowany jak rezydent na dożywociu. Nie wierzyłem, że tak stary pies kogokolwiek zainteresuje – wspomina Miron Chmielewski, który prowadzi dom tymczasowy. – Dość szybko powrócił jednak do dobrej formy, a pobyt w domu i spanie na ciepłym legowisku stało się sensem jego życia.

Mimo podeszłego wieku Gabryś trafił jednak na swojego anioła. Przygarnęła go Kasia, studentka z Wrocławia.  Po pierwszych trudnych dniach, kiedy pies wymagał dużo cierpliwości i czasu, od Kasi zaczęły przychodzić dobre wieści. W maju, miesiąc po adopcji, napisała: „ Z dumą ogłaszam, że Gabryś jest już zadomowiony! To mój pies, zdecydowanie pies rzep. Wszędzie ze mną chodzi, nawet do łazienki… Najwięcej radości wyzwalają w nim moje powroty do domu i podawanie mu miski z jedzeniem, wtedy szaleje. Moja babcia wspiera mnie i dodatkowo wyprowadza Gabrysia na spacery, tylko dlatego że, jak mówi, jest taki uroczy i wygląda jak niedźwiadek. Upiera się też, że Gabryś nie może mieć więcej niż pięć lat, bo jest przecież taki energiczny. To bardzo mądry pies i w zasadzie nie sprawia mi żadnych problemów… W ogóle nie widać po nim, że jest w podeszłym wieku i że przeżył piekło. Gabryś wniósł do mojego życia wiele pozytywnych emocji i nie wyobrażam już sobie życia bez niego”.

Teraz, w niespełna rok po adopcji Kasia pisze: „Jeszcze trochę i minie rok od adopcji. Przez ten czas wiele się działo – były święta (masa jedzenia), sylwester (bardzo się bał, więc w przyszłym roku będzie coś na uspokojenie) i zima (łapki marzły, ale skarpetek nosić nie chciał). Gabryś nie boi się już deszczu, spaceruje żwawo niezależnie od pogody i nie trzeba go długo namawiać na wyjście z domu. Już nie rzuca się na jedzenie, miska potrafi stać pełna i dopiero jak zgłodnieje, to je (nie przeszkadza mu, że kotka Balbinka wyjada mu czasem jego porcje). Lubi biegać z kotem Guciem po całym mieszkaniu, a pluszowa piłka z IKEI jest jego ulubioną zabawką. Mniej lubi czesanie, ale inaczej ma masę kołtunów, więc raz na kilka dni ja macham szczotką, a on zębami. Cały czas jest do mnie przyklejony i tak już zostanie mu raczej do końca. I wciąż nie pozwala mi głaskać kotów. Tylko on ma prawo być przeze mnie dotykany. Więc trzymam go za łapkę cały czas i zapewniam o swojej miłości. Gabryś to świetny pies i cieszę się, że go adoptowałam. Teraz wiem, że adopcja piętnastoletniego psa może być równie satysfakcjonująca, jak adopcja szczeniaka, a nawet lepsza”.

Cytujemy list Kasi, mając nadzieję, że upowszechnienie tej pięknej historii zachęci do adoptowania starszych psów. To właśnie one spośród wszystkich mieszkańców schronisk mają najmniejsze szanse na to, że ktoś się nimi zainteresuje. I najczęściej odchodzą za Tęczowy Most samotne i przez nikogo niekochane. Podarowanie psiemu staruszkowi prawdziwego domu, miękkiego legowiska, miłości i troskliwości na ostatnie lata życia, jak widać, nie jest wcale trudne. A tak niewiele ze strony człowieka dla czworonoga może znaczyć tak wiele. PK

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *