Podbiegające psy bez smyczy – jak sobie z nimi radzić?


Podbiegające psy to ogromny problem dla wielu opiekunów psów. Jak uchronić naszego czworonoga przed natrętem spotkanym na spacerze?

Każdy opiekun psa spotkał się choć raz z sytuacją, w której jego pupil był narażony na niechciane spotkanie z puszczonym luzem, obcym psem. Wpatrzony w telefon właściciel takiego podbiegacza najczęściej nie ma żadnej kontroli nad biegającym wolno czworonogiem. Czujący wolność psiak nie słyszy ani przywołania, ani nie reaguje na swoje imię. Co robić w sytuacji, kiedy musimy uchronić naszego pupila przed nagłym spotkaniem z obcym psem? Jak zniechęcić podbiegające psy do podejścia do nas?

Czemu podbiegające psy stanowią problem?

Nie każdy psiak musi lubić kontakt z innymi czworonogami. Istnieje wiele psów, które – wyprowadzane nawet bez smyczy – idą spokojnie, zawąchane w trawie i nikomu nie wadzą. Jednak potrafią bardzo źle reagować na niechciane zaczepki ze strony innych psiaków. Po prostu nie mają na nie ochoty i potrafią dobitnie to pokazać. Opiekunowie takich zwierzaków często są świadomi niechęci swoich pupili do innych czworonogów. Z uwagi na dobro swojego, jak i innych psów omijają inne psiaki na spacerach. Często również podejmują próby zmiany zachowania swoich psów na różnych szkoleniach. Nawet jednorazowy, przypadkowy kontakt z podbiegającym psem może zniszczyć wiele miesięcy ciężkiej pracy i zaprzepaścić sporo pieniędzy wydanych na terapię takiego psiaka.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku starszych lub chorych psów. Czworonogi, które z różnych względów mogą odczuwać ból (wywołany chorobą zwyrodnieniową kręgosłupa, niedawną kastracją czy złamaniem łapy), w spotkaniu z innymi psami mogą zachować się agresywnie. Takie zachowanie będzie z ich strony zupełnie naturalne i będzie wynikało z odczuwanej przez psa konieczności obrony własnego ciała przed bólem.

podbiegacz
fot. Shutterstock

Inną grupą psów, które wolałyby uniknąć tego typu spotkań z obcymi psami, są psy po przejściach (na przykład odratowane z bardzo złych warunków). Opiekunowie takich psów mogą poświęcać wiele miesięcy na ciężką pracę z pupilem, który panicznie boi się innych psów lub samego wychodzenia na dwór. Jednak nawet jedno nagłe spotkanie z rozemocjonowanym, nachalnym czworonogiem, który będzie zaczepiał straumatyzowanego zwierzaka, może zepsuć całą dotychczasową pracę włożoną w poprawę komfortu życia odratowanego pupila.

Podbiegające psy nie umieją czytać

Psów, które nie lubią przypadkowych spotkań z innymi psiakami, jest wiele. Ich opiekunowie wkładają często dużo wysiłku w unikanie takich sytuacji. Wybierają mało uczęszczane trasy, wychodzą na spacer w bezpiecznych godzinach, a nawet ozdabiają swoje psy żółtymi wstążkami. Jednak żółte ozdobniki i wyszyte na szelkach psiaka „NIE PODCHODZIĆ” nie działają na podbiegające psy ani na ich zapatrzonych w telefon właścicieli. Puszczone luzem czworonogi często nie zachowują się poprawnie. Potrafią gwałtownie i w podskokach podbiegać do innych psów, powarkując przy tym groźnie i strasząc drugiego psa i jego opiekuna. Nachalnie wsadzają nos między nogi swojej „ofiary”, by po krótkim obwąchaniu zacząć nieprzyjemną przepychankę. Od poproszonego o zabranie psa właściciela można usłyszeć wyłącznie to, że psiak chce się tylko pobawić… Opiekun atakowanego psa jest więc zdany tylko na siebie.

Jak uchronić pupila przed podbiegającym do niego psem?

Opiekun psa to osoba, która jest przede wszystkim odpowiedzialna za bezpieczeństwo swojego zwierzaka. Jeśli więc wiemy, że nasz psiak nie ma ochoty na kontakty z innymi czworonogami, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by uchronić go przed podbiegającymi psami.

pies za nogami opiekuna
fot. Shutterstock

Reaguj, jeszcze zanim pies podejdzie!

Najlepiej reagować, zanim jeszcze puszczony luzem pies podejdzie do naszego. Już z daleka możemy spróbować złapać kontakt wzrokowy z obcym czworonogiem. Dłuższe, twarde spojrzenie prosto w oczy obcego psa będzie przez niego najprawdopodobniej odebrane jako ostrzeżenie – „podejdź, a będziesz miał ze mną do czynienia”. Nieprzyjazny przekaz możemy wzmocnić, ustawiając się frontalnie do psa. Pozycja ciała wskazująca na zdecydowanie i pewność siebie zmniejszy chęć obcego psa do podejścia do nas. Zmusi go także do zastanowienia się, czy na pewno chce narażać się na konfrontację z człowiekiem. Duża część psów już w tym momencie zrezygnuje z podbiegnięcia do naszego pupila.

Na wyjątkowo uparte psy też jest sposób

Jeśli jednak trafimy na wyjątkowo upartą jednostkę, która mimo takiej groźby zdecyduje się ruszyć w stronę naszego psa, możemy spróbować zagrodzić jej drogę. Wyrastająca przed nosem psa przeszkoda w postaci naszej łydki często wybija psa ze skupienia na „ofierze” i powoduje, że psiak podnosi wzrok na stojącego przed nim człowieka. Ponownie więc możemy spojrzeć mu twardo w oczy, przekazując tym samym, że nie życzymy sobie takiego towarzystwa. Zagrodzenie psu drogi możemy także zintensyfikować poprzez tupnięcie lub głośne „EJ!”. W przypadku niektórych psów takie zagrodzenie drogi trzeba kilkukrotnie powtórzyć – uparcie podbiegające psy będą próbowały ominąć nas i dostać się do naszego pupila.

Kiedy obcy psiak zrezygnuje z kontaktu i zatrzyma się lub odejdzie, możemy kontynuować spacer. Warto jednak dalej kątem oka obserwować odgonionego właśnie podbiegacza, na wypadek, gdyby zdecydował się podjąć kolejną próbę, myśląc, że straciliśmy czujność. Gwałtowny zwrot w jego stronę z lekkim tupnięciem powinien skutecznie odstraszyć natręta.

Czego nigdy nie robić?

Unikaj przytrzymywania obcego psa za szelki lub obrożę! Podbiegające psy mogą odebrać to jako atak, przed którym niektóre zechcą obronić się zębami. Szczególnie niewskazane jest to w sytuacji, kiedy już dojdzie do kontaktu dwóch psów. W razie awantury nie należy wkładać rąk między kotłujące się psy. W takiej sytuacji również staraj się zasłonić swojego czworonoga nogami, stając frontalnie do obcego psa, jeśli to tylko możliwe.

kłótnia psów
fot. Shutterstock

Jak rozpoznać, że pies może być niemiły dla naszego czworonoga?

W większości wypadków już z daleka widać, jakie zamiary ma przyglądający się nam pies. Nachalnego zachowania oczekiwać można szczególnie od tych psów, które na widok naszego pupila przypadają do ziemi. Obniżenie głowy w pozycji leżącej i intensywne wpatrywanie się to jednoznaczny sygnał – ten pies właśnie poluje na naszego czworonoga, obserwując go jak „ofiarę”. Takie psy najczęściej czekają, aż drugi pies zbliży się na wystarczającą odległość i nagle zrywają się, by z powarkiwaniem lub w podskokach do niego podbiec. Najczęściej nie pomoże tu zmiana trasy – ten psiak już namierza naszego pupila i najprawdopodobniej sam się nie rozmyśli. Takie psiaki w szczególności powinny wyraźnie zobaczyć, że nie życzymy sobie ich towarzystwa!

Warto również zwracać uwagę na zachowanie naszego psa. Jeśli widzimy wyraźnie, że nasz pies nie ma najmniejszej ochoty na kontakt z podchodzącym do nas psem, również możemy sami zareagować. Nie tylko skulone uszy i ogon będą dla nas takimi sygnałami. Również nagłe spowolnienie kroku, spojrzenie na opiekuna lub odejście naszego psa na bok mogą świadczyć o niechęci pupila. Przy spokojnych, podchodzących psach wystarczyć może samo wejście między psy i posłanie drugiemu czworonogowi zniechęcającego spojrzenia.

przyczajony labek
fot. Shutterstock

W jakich przypadkach nie stosować tych metod?

Pomaganie psu uniknięcia niechcianych kontaktów może być pomocne w wielu sytuacjach. Przede wszystkim buduje w naszym psie przekonanie, że jesteśmy w stanie pomóc mu w trudnej sytuacji. Istnieją jednak przypadki, w których taka pomoc nie będzie wskazana.

Niektóre psy w takich sytuacjach wyczują zaistniały konflikt i będą chciały bronić swojego opiekuna przed drugim zwierzakiem. Mogą także odebrać nagłe zwrócenie się w stronę obcego psa jako zaproszenie do wspólnego ataku (w zespole pies + człowiek) i wyskoczą zza nóg opiekuna z groźnym szczekaniem. Jeśli nasz psiak w ten sposób reaguje na nasze próby odgonienia podbiegających psów, nie należy stosować tych metod!

Również wśród obcych psów mogą zdarzyć się jednostki, które będą chciały odpowiedzieć agresją wobec stawiającego się im człowieka. Jest to rzadkie, jednak zawsze trzeba brać pod uwagę taką możliwość. Szczególnie gdy do spotkania dochodzi w bardzo odludnym miejscu, w którym właściciel agresywnego wobec ludzi psa może zdecydować się na spuszczenie swojego pupila ze smyczy.

Autor: Aleksandra Prochocka