Polityka schodzi na psy

Zwierzak raczej nie zamieszka w domu ministra, bo przeciwna jest temu żona polityka. Powód? Owczarek kaukaski figuruje w wykazie psów agresywnych. Orion (tak wabi się gruziński prezent) trafi najprawdopodobniej do którejś z jednostek policyjnych. Większym sukcesem zakończyła się natomiast dyplomatyczna misja innego psa. Tytus, ośmioletni terier szkocki należący do polskiej pary prezydenckiej, towarzyszył podczas piątkowego spaceru w Juracie pierwszym damom Polski i Stanów Zjednoczonych. Podobno bardzo ociepliło to spotkanie, bo Laura Bush jest właścicielką dwóch psów tej rasy: siedmioletniego Barneya i dwuletniej Beazley. Inny pies, Saba, nie przestaje natomiast sprawiać kłopotów Ludwikowi Dornowi. Media udokumentowały wyprowadzanie sznaucera marszałka Sejmu przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, co wywołało ostrą krytykę opozycji. (wprost.pl, DARTH)