Porwany szczeniak wrócił do domu - Psy.pl - mamy nosa!

Porwany szczeniak wrócił do domu

Po burzliwej kłótni, do jakiej doszło podczas zerwania z partnerem, czteromiesięczna amstafka Furia została porwana przez wściekłego mężczyznę i wywieziona w nieznanym kierunku. Kilka dni pełnych obaw o los suczki ma swój happy end – amstafka powróciła do swojej pani i jej kilkuletniej córeczki.

Kiedy mieszkająca pod Lublinem właścicielka uroczej białej amstafki o imieniu Furia zdecydowała się na poważną rozmowę na temat rozstania ze swoim partnerem, nie przeczuwała, że sprawy przybiorą tak dramatyczny obrót. Rozwścieczony mężczyzna – po awanturze jaką urządził – wybiegł z domu i tu natknął się na szczeniaka biegającego po ogrodzie. W jednej chwili złapał zwierzątko na ręce i, wyrywające się, zabrał do samochodu, po czym odjechał z piskiem opon.

Świadkowie zdarzenia natychmiast wezwali policję, która poważnie potraktowała sprawę. Po kilku godzinach udało się zatrzymać mężczyznę, jednak pieska przy nim nie było. Przesłuchiwany plątał się w zeznaniach, zmieniał wersje wydarzeń, w końcu stwierdził, że w złości wyrzucił szczeniaka z samochodu na jednej z ulic Lublina. Jednak podejrzane było, że sprawca nie potrafił pokazać miejsca, w którym jakoby wyrzucił Furię z auta. Zarówno policjanci, jak i właścicielka suczki przypuszczali, że amstafka jest raczej gdzieś przetrzymywana. Wkrótce okazało się, że suczka była widziana pod jednym z lubelskich bloków z parą młodych ludzi, którzy wołali ją po imieniu. Informacja była na tyle wiarygodna, że można się było przynajmniej nie obawiać o to, czy suczka w ogóle jeszcze żyje.

Szeroko zakrojona akcja poszukiwań, prowadzona między innymi za pośrednictwem mediów społecznościowych, przyniosła rezultaty. Niespełna tydzień po zniknięciu Furii właścicielka odebrała anonimowy telefon informujący ją, że suczka znajduje się na pobliskich działkach. Natychmiast wyruszyła z domu we wskazanym kierunku. Jednak z drogi zawrócił ją ojciec z radosną informacją, że Furia nagle znalazła się na posesji i właśnie drapie w drzwi. Jak widać osoby, które przetrzymywały suczkę, chcąc uniknąć rozpoznania, zadbały o to, żeby kobiety nie było w pobliżu w momencie podrzucania jej do domu.

I tak po kilku dniach szczęśliwie zakończyła się nieprzyjemna przygoda Furii. Jak widać, domowa przemoc przybiera niekiedy nietypowe formy, a jej skutki odbijają się niestety także na zwierzętach. PŁ


 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *