Porzucili schorowanego psa w lesie. Kamera nagrała samochód - Psy.pl - mamy nosa!
Chory, porzucony pies na śniegu

Porzucili schorowanego psa w lesie. Kamera nagrała samochód

Kilka dni temu wolontariusz schroniska w Celestynowie znalazł w lesie, tuż obok schroniskowego ogrodzenia, wycieńczonego psa. Od razu rozpoczęła się walka o jego życie, a równocześnie pracownicy schroniska odkryli, że ich kamera nagrała odjeżdżający samochód sprawcy.

Wszystko zaczęło się w czwartek. Wolontariusz zauważył w lesie, na tyłach schroniska, psa. Zwierzak był wyziębiony, otępiały, wychudzony i wyniszczony, nie miał siły stać. Nie reagował na żadne bodźce. Leżał na zielonym kocyku, który ktoś – może z litości (?) – mu zostawił.

Wyrzucił psa z samochodu

Chwilę wcześniej pracownik schroniska widział, jak nieznany czerwony samochód wjechał do lasu i po chwili szybko z niego wyjechał – dokładnie w miejscu, w którym znaleziono wycieńczoną suczkę. Kamera monitorująca drogę przy schronisku nagrała pojazd bardzo dokładnie – było również widać wyraźnie tablicę rejestracyjną. Wszyscy mieli prawie pewność, że kierowca czerwonej mazdy jest sprawcą porzucenia suczki.

Odjeżdżający samochód nagrany przez kamery monitoringu
fot. Facebook / Schronisko w Celestynowie

Sunia w schronisku otrzymała imię Asti i natychmiast trafiła pod opiekę weterynarza. Była w hipotermii, mimo że w lesie leżała może z 10 minut. Przez cały dzień lekarze ją ogrzewali i nawadniali, co przyniosło niewielką, ale jednak poprawę – suczka zaczęła się ruszać i nawet zamachała ogonem.

W międzyczasie schronisko uruchomiło zbiórkę pieniędzy na leczenie Asti, które z godziny na godzinę stawało się coraz droższe. Niestety gmina nie chciała finansować leczenia psa, ponieważ do schroniska nie przywiózł go… gminny hycel, tylko schronisko samo wzięło go pod opiekę na swój koszt. Tylko czy było inne wyjście?

Pies na śniegu
fot. Facebook / Schronisko w Celestynowie

Dzięki temu, że kamera zarejestrowała numery mazdy, dyrektor schroniska w Celestynowie mógł podać je policji i zgłosić im sprawę.

Cukrzyca, niedoczynność tarczycy, zapalenie…

W tym czasie lekarze walczyli o zdrowie Asti (której prawdziwe imię to Tequilla). Okazało się, że sunia ma cukrzycę – bardzo zaawansowaną – do tego niedoczynność tarczycy. Gdy wydawało się, że jest lepiej, bo oddawała już mocz i kał, równocześnie zaczęła wymiotować. Pojawiło się również krwotoczne zapalenie przewodu pokarmowego.

W weekend policja namierzyła właściciela samochodu, a więc i sprawcę porzucenia. Okazało się, że to nie właściciel psa, ale jego sąsiad. Właściciela psa też namierzono od razu.

Asti przykryta kocem
fot. Facebook / Schronisko w Celestynowie

W niedzielę Asti odeszła – niestety mimo wielkiej woli życia i wytrwałej pracy lekarzy, jej stan był zbyt ciężki, by udało się ją uratować.

Policja prowadzi postępowanie przeciwko sprawcy porzucenia suczki.

Autor: Aleksandra Więcławska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *