Przebadali wołowe penisy

Popularny psi przysmak wzięli pod lupę naukowcy z wydziału weterynarii Uniwersytetu Tufts w Bostonie w Stanach Zjednoczonych i Uniwersytetu w Gulph w Ontario w Kanadzie. Znaleźli w nim różne bakterie i sporo kalorii.

Chodzi o wołowe penisy, które wiele psów zjada z przyjemnością. Psia przekąska wytwarzana jest z niegotowanych, suszonych penisów byków. Naukowcy kupili 26 psich przysmaków od różnych dystrybutorów i producentów. W jednym (4 proc.) znaleźli Clostridium difficile, w jednym Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty odporny na wiele antybiotyków), a w siedmiu (27 proc.) Escherichia coli. Choć próba była mała, naukowcy zalecają jednak, by jeśli podajemy psu penisy wołowe, myć potem dokładnie ręce. Szczególnie zagrożone są dzieci, osoby starsze, kobiety ciężarne i ludzie o obniżonej odporności.

Kolejne badanie dotyczyło zawartości kalorii – okazało się, że średnio jeden penis wołowy zawiera 88 kcal, co stanowi 9 proc. dziennego zapotrzebowania psa, który waży ok. 25 kg, i 30 proc. zwierzaka o wadze 5 kg. To istotna wiadomość w kontekście tego, że coraz więcej czworonogów cierpi na otyłość.

Naukowcy przeprowadzili też trwającą 60 dni internetową ankietę (20 pytań), z której wynikło, że wielu właścicieli psów (a właściwie właścicielek, bo większość odpowiadających na ankietę stanowiły kobiety) nie zdaje sobie sprawy, że karmi podopiecznych surowymi produktami pochodzenia zwierzęcego. MC