Psy wracają do Ogrodu Krasińskich

Ogród Krasińskich położony w śródmieściu Warszawy zaczęto rewitalizować w 2012 roku. Mieszkańcy stolicy byli zaniepokojeni wycinką wielu drzew i krzewów, jednak uspokajano ich, że jest to zgodne z koncepcją nowego zagospodarowania tego miejsca. Wówczas nie było jeszcze mowy o wyproszeniu stąd psów, trwały konsultacje społeczne na temat sposobów wykorzystywania terenu, jednak ich wynik nie został podany do publicznej wiadomości.

W lipcu 2014 roku okolicznych psiarzy zaskoczyła wiadomość, że władze miasta opracowały regulamin, zgodnie z którym do parku nie wolno wchodzić z psami. Na osłodę przekazano warszawskim właścicielom psów niewielki i mało funkcjonalny wybieg wysypany nieprzyjemnym dla psich łap żwirem. Dyskryminujący psiarzy zakaz władze parku motywowały zniszczeniami zieleni (głównie drzew, krzewów i bylin), jakich miały się dopuszczać  psy. Co ciekawe, wizja lokalna dotycząca tych zniszczeń odbyła się kilka dni po zorganizowaniu w parku wielotysięcznej imprezy masowej, w czasie której teren został zupełnie zadeptany. Wygląda na to, że wszelkie szkody dokonane w czasie tego pikniku zostały przypisane… psom.

Właściciele psów zorganizowali się i zaczęli przesyłać do władz miasta petycje z prośbą o ponowne rozważenie kwestii wpuszczenia psów do parku, ale bez rezultatu. W końcu jedna z mieszkanek Muranowa – dzielnicy w której położony jest Ogród Krasińskich – założyła sprawę w sądzie administracyjnym. Ten uchylił zakaz, uznając że jest on niezgodny z prawem. Sąd podkreślił, że istnieją sposoby ochrony zieleni parkowej nie wymagające tak restrykcyjnego regulaminu prowadzącego w rezultacie do dyskryminacji części mieszkańców miasta.

W połowie sierpnia wyrok sądu się uprawomocnił i dopiero wtedy wpuszczono psy do parku. Jednak tabliczki na bramach informujące o zakazie wprowadzania psów nie zostały zdjęte ani zamalowane, a jedynie zaklejone łatwą do zdjęcia taśmą budowlaną. Podobno władze szykują się do kontrataku. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że któryś z urzędników warszawskiego ratusza po prostu bardzo nie lubi psów. PŁ