Pudel - absolutnie - Psy.pl - mamy nosa!

Pudel – absolutnie

Trudno o bardziej różne psy niż te, które wybrały aktorka Joanna Żółkowska, właścicielka pudla miniaturowego, i jej córka - również aktorka - Paulina Holtz, posiadaczka amstafa. Czy ten wybór odzwierciedla różnice charakteru?

Pierwszy był dalmatyńczyk – niezbyt trafiony wybór. – To rasa inteligentna, ale trudna do ułożenia. A ja jestem ostatnią osobą, która umiałaby układać psy, więc to była udręka – opowiada aktorka Joanna Żółkowska. Dziś już wie, że wybierając psa, trzeba wiedzieć, czego się oczekuje i jaki on jest, bo nawet w obrębie rasy zdarzają się duże różnice. – Funia mi się trafiła podobna do mnie. Obie mamy takie swoje własne nastroje… Niby jest miła, ale nagle nie słyszy, gdy ją wołam. Nawet jej ucho nie drgnie. Wołam, wołam i z jednej strony to mnie denerwuje, a z drugiej mi się podoba. Myślę sobie: ja też taka bywam. Może dlatego od razu się polubiłyśmy.
Opis pudla, który Joanna Żółkowska znalazła w internecie, był prawie idealny: „Jeśli nie chcesz, żeby pies był w ciebie wpatrzony jak w obraz i chodził za tobą krok w krok, nie bierz pudla". – Właśnie tego chcę! Szukałam ciepłego pieska, który łatwo się uczy, bo wiedziałam, że w przeciwieństwie do mojej córki nie jestem zbyt konsekwentna – opowiada aktorka. Paulina jeszcze jako dziecko sama wyszkoliła swojego ratlerka – intuicyjnie, nie znając zasad. Mimi dawała głos, chodziła przy nodze, potrafiła robić kółka na komendę… Funia natomiast podobno niczego nie umie. – Zrobiła siad? Zdumiewające!

Wot kakaja krasawica
Funia podoba się ludziom. Pewna Rosjanka wykrzyknęła na jej widok: Wot kakaja krasawica! Jednak dla jej pani najważniejsze jest to, że pudle uwielbiają ludzi. – Pomyślałam o przyjaznym i małym psie, bo wiedziałam, że będę musiała go z sobą zabierać w wiele miejsc, na przykład do teatru. Dlatego też zdecydowałam się na zwierzaka rasowego, choć w moim rodzinnym domu zawsze były kundelki. Kiedyś zaczęłyśmy się z Pauliną zastanawiać, jaką rasę wybrać, i w pewnym momencie na wokandzie stanął pudel. Sprawdziłyśmy, jaki jest: przyjacielski, kontaktowy, inteligentny, a na dodatek zdrowy i długo żyje.
Nieprzypadkowo rozpatrywały właśnie tę rasę. Już pierwsze zetknięcie z pudlem wywarło na Joannie Żółkowskiej duże wrażenie. – Byłam w kościele na nabożeństwie. W pewnym momencie jakiś pan się odwrócił, a zza pazuchy wychynęła psia główka. To był pudelek toy. Zachwyciło mnie, że można pójść z nim wszędzie.
Funię wzięła kiedyś z sobą nawet do kina. Suczka była wtedy jeszcze malutka i wszyscy myśleli, że to zabawka. Dopiero gdy ktoś wyszedł na chwilę i wrócił, zaczęła „bronić kina” i szczekać. Na żaden więcej film już z panią nie poszła – ale to wyjątek od reguły. – Rzadko pytam wcześniej, czy mogę gdzieś przyjechać z psem, zwykle jadę i już. Nie zdarzyło się jeszcze, żebym musiała z powodu Funi się wyprowadzić albo zrezygnować z wyjazdu.

Patologicznie się o nią boję
– Funia jest niewychowana i nieposłuszna, dlatego patologicznie – jak powiedziała pewna pani na Polu Mokotowskim – się o nią boję. Na widok dużego psa natychmiast biorę ją pod pachę, bo się obawiam, że ją pacnie, a ona jest strasznie krucha, ma łapki jak patyczki. Muszę jednak przyznać, że właściciele psów bardziej teraz na nie uważają i na widok Funi zapinają swoje brytany na smycz – może mobilizuje ich mój przerażony wzrok…
Spotkania z amstafką córki też bardzo się bała. Ale Paulina, która wie wszystko o psach, powiedziała: Topa musi pójść do Funi, nie odwrotnie. Poza tym wielkie niebezpieczeństwo nie groziło, bo amstafka była już wtedy dorosła, a Funia jeszcze nie. – Miałam świadomość, że gdyby Topa zrobiła chaaap!, to… Funi nie ma. Tymczasem już po chwili amstafka leżała, bardzo się starając nie przydusić małej, z otwartą paszczą i tymi swoimi wielkimi zębiskami, a Funia wkładała jej tam głowę i lizała ją po podniebieniu… A potem poszłyśmy z wizytą do Topy.
Joanna Żółkowska przyznaje, że często korzysta z wiedzy córki, która ubolewa nad tym, jak wychowana jest Funia. – Paulina dorastała wśród małych psów i chciała mieć takiego, z którym nie bałaby się wszędzie pójść. Poza tym chyba chciała psa ułożyć, z Topą chodziła na lekcje, czytała książki. Ma podejście, cierpliwość, mogłaby być szkoleniowcem – tłumaczy jej wybór.

Przywróciłabym modę na pudle
– Lubię suczki, bo bardziej się trzymają domu. Cieczka nie jest wcale taka uciążliwa, jak niektórzy myślą – zapewnia aktorka. Jednak tak naprawdę dotąd suczki trafiały do niej przypadkowo. Mała Paulinka dostała Mimi w prezencie, a z Funią było tak: – Pewnego dnia Paulina zadzwoniła do mnie z pytaniem: A co byś powiedziała na białego pudelka? A ja krzyknęłam: Tak! Tak! Tak! I ani przez chwilę tego nie żałowałam. Gdyby to ode mnie zależało, przywróciłabym modę na pudle!
Ubolewa, że o psach tej rasy krąży krzywdząca opinia, jakoby były głupie i cudaczne. Dlatego stara się, by Funia nie sprawiała takiego wrażenia. – Właściwie dopiero ostatnio ostrzygłam ją bardziej pudlowato. Do tej pory zostawiałam jej więcej sierści na pyszczku, miała szerszą buźkę i była podobna raczej do bichona. Nigdy jej nie wystrzygłam pomponików, w końcu nie poluje na kaczki.
Z innymi atrybutami piesków ozdobnych też nie przesadza. – Gdy Funia była mała, nosiła niebieską obróżkę z „diamentami”, ale teraz stawiamy na wygodę. Ma też czerwony sweterek z golfem po Mimi, lecz rzadko jej go wkładam, bo inaczej niż ratlerkowi, zwykle jest jej gorąco.
Za to system nerwowy ma Funia o wiele wrażliwszy niż Mimi, łatwo reaguje paniką na niektóre dźwięki. Wprawdzie burza ani petardy nie robią na niej wrażenia, za to motor – kolosalne. Nie lubi też szczekających psów – od razu podkula ogon i zawraca.
Na koniec próbuję się dowiedzieć, czy ten ideał psa nie ma żadnych wad? – Raz na mnie warknęła przy misce – szpera w pamięci pani Joanna. – Lekko ciapnęłam ją po pyszczku, a ona spojrzała na mnie zdumiona, przerwała jedzenie i trzy godziny spędziła pod łóżkiem. Tłumaczyłam jej potem: Funia, to było nieporozumienie…

Absolwentka stołecznej PWST, od lat 70. związana z warszawskim Teatrem Powszechnym. Na szklanym ekranie gości prawie codziennie jako Anna Surmacz w serialu „Klan”. Wydała autobiografię pt. „Układanka”.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *