Pyszczkiem na świat - Psy.pl

Pyszczkiem na świat

Nie lubię statystyki, ale tu będzie mi pomocna. Myślę, że prawdziwe problemy porodowe dotykają nie więcej niż pięć procent psiej - a raczej suczej - populacji

Problemy związane z porodem dotyczą głównie ras psów mocno zniekształconych przez człowieka – zminiaturyzowanych i wielkogłowych. Kiedy indziej wywołane są zwykle przez nadgorliwych opiekunów.
Proszę się wczuć w sytuację ciężarnej suczki, nad którą trzęsie się cała ludzka rodzina. Gdy zbliża się termin porodu (psia ciąża trwa średnio 63 dni), w domu ogłasza się stan wyjątkowy. Zdenerwowanie właściciela udziela się ciężarnej, a strach nie jest sprzymierzeńcem porodu. Nadgorliwi opiekunowie czytają wszystko, co się da, o patologii psiej ciąży i porodzie. Dowiadują się, że temperatura ciała suczki powinna spadać, zatem już od 58. dnia ciąży biedna psina musi znosić jej wielokrotne mierzenie. A żaden pies nie lubi, kiedy co parę godzin wtyka mu się w odbyt ciało obce.
Atmosfera się zagęszcza, gdy spadki temperatury rzeczywiście zostaną stwierdzone. Opiekunowie zapominają, że może ich być wiele jeszcze kilka dni przed porodem i nigdy nie przekraczają dolnej granicy 370 C. Na większy spadek – oznaczający, że poród nastąpi w ciągu 72 godzin – wcale nie muszą trafić. Ciągłymi ingerencjami prześladują i tak już przestraszoną suczkę. Każdy osobiście musi co chwila pomacać rozdęty brzuszek, a czasem nawet wzywa się lekarza, żeby sprawdził, „czy to już?”. „To już” i tak nastąpi, a jeżeli nie damy spokoju przygotowującej się do porodu suce, „to jeszcze” może się skończyć cesarskim cięciem.
W prawidłowo przebiegającym porodzie można tylko przeszkadzać. Nie znaczy to, że mamy suczkę zostawić samą w domu. Dajmy jej jednak spokój i czas na przygotowanie się do tej ważnej chwili. Pozwólmy, by sama wybrała miejsce na „porodówkę” i tam połóżmy legowisko. Posłanie trzeba grubo wymościć prześcieradłami, które będzie mogła „ścielić” do woli, ale nie trzymajmy jej na nim siłą. Jeśli chce wyjść na spacer, spełnijmy jej żądanie.
Na początku porodu suczka jest bardzo niespokojna. Drapie legowisko, co chwila chce wychodzić, często siusia i się wypróżnia. To skutek pierwszych skurczów macicy i rozwierania się jej szyjki.
Drugi etap to faza wypierania płodów. Rodząca pozostaje na posłaniu i często zmienia pozycję. Czasem zamiera, napina się i odgina ogon, prostując tylne kończyny – tak objawiają się właściwe bóle parte. Po chwili powinniśmy zobaczyć pęcherz płodowy lub – jeśli pęknie – zielonkawe wody płodowe (sami go nie przekłuwajmy). Na początku może się on pojawiać i znikać. Poczekajmy, a w niedługim czasie ujrzymy pierwszego szczeniaka. Jeżeli urodzi się w pęcherzu, nasza pomoc może być konieczna – zwłaszcza gdy suka została mamą po raz pierwszy. Trzeba jak najszybciej obrać szczenię z błon płodowych i dać jej do wylizania. Szczególnie nos wymaga wyczyszczenia. A co z pępowiną? Jeżeli nie przerwie się sama, musimy to zrobić palcami, nie bliżej niż 5-cm od brzucha szczenięcia.
Jeśli asystujemy przy porodzie po raz pierwszy, to dla naszego komfortu i dobra rodzącej powinien być obecny lekarz weterynarii. Jego rola podczas prawidłowej akcji porodowej ogranicza się do picia kawy z opiekunami i instruktażowej interwencji przy pępkach, błonach płodowych i łożyskach. Pokaże, jak można pomóc suce, kiedy szczeniak „wyszedł do połowy” – pociągnąć po łuku w dół i do tyłu. Jak pobudzić u noworodka oddychanie – pocierając energicznie jego kark. Jak oczyścić drogi oddechowe – potrząsając nim delikatnie głową w dół (trzeba ją przytrzymać, nie może dyndać swobodnie!).
Z lekarzem czy bez, nie wolno nam zapominać, że każdy szczeniak ma swoje łożysko, które też musi opuścić macicę. Liczmy zatem noworodki i łożyska – musi ich być tyle samo. Pozwólmy suczce zjeść kilka łożysk, bo ma to niebagatelny wpływ na laktację. Szczenięta powinny być przystawione do sutków zaraz po urodzeniu – przyspiesza to akcję porodową, a maluchy dostają pierwszy i najważniejszy pokarm w życiu: siarę, a w niej gotowe ciała odpornościowe.
Życzę wszystkim ciężarnym suczkom i ich opiekunom szczęśliwych porodów.
 

"Mój Pies" radzi: Kiedy przy porodzie musi interweniować lekarz
  • odeszły wody płodowe, a nie zaczęła się akcja porodowa
  • bóle parte trwają, a nic się nie pokazuje
  • widać pęcherz płodowy, a nie ma szczeniaka
  • przerwa między rodzeniem się kolejnychszczeniąttrwa dłużej niż godzinę
  • jeśli wystąpiły komplikacje, nie bójmy się cesarskiego cięcia; zaoszczędzimy suczce cierpienia i wzrośnie szansa na uratowanie wszystkich szczeniąt
  • nawet po prawidłowo odbytym porodzie suczka musi zostać zbadana przez lekarza weterynarii położnika
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *