Rodzina Pufika

Wynędzniały, wyłysiały stary Pufik spoglądał smutno ze stron adopcyjnych grudniowego numeru naszego miesięcznika. Takie zwierzęta przygarniają ludzie o wielkich sercach. Dlatego postanowiliśmy poznać jego nowych właścicieli

Kapsel, bo tak przechrzciliśmy Pufika, był moim prezentem mikołajkowym – opowiada Wioletta Bilińska, prowadząc nas w stronę domu. – Chciałam dla odmiany jakąś puchatą kulkę, bo jednego dużego psa już mamy. Ale mąż zobaczył tego nieboraka i decyzja zapadła błyskawicznie. Otwieramy drzwi i podbiega do nas… nie, nie Kapsel, tylko owczarkopodobna suka. Sara jest u państwa Bilińskich już od paru lat. Ją też przygarnęli ze schroniska. Ona też nie była wówczas słodkim szczeniakiem, tylko trzyletnim psem z coraz mniejszymi szansami na nowy dom. Ale Pani Wioletta i pan Ryszard dają szanse tym, którzy się tego nie spodziewają. I to nie tylko zwierzętom…

Dom dla wszystkich
Wraz z Kapslem, którego poznajemy po siwej mordce, bo pod troskliwą opieką sierść pięknie mu odrosła, wita się z nami uśmiechnięta jasnowłosa dziewczynka. To Patrycja. Mieszka tu dopiero od dwóch lat, podobnie jak starsza Ania. Maciek, syn państwa Bilińskich, zyskał w krótkim czasie dwie siostry. Śmieje się, że teraz chciałby brata. U nowych rodziców dziewczynki, które nie miały dotąd łatwego życia, znalazły upragniony spokój. Ania dopiero teraz ma warunki do nauki i widać już efekty, mimo że musi też znaleźć czas na inne obowiązki.

– Dzieci mają rozpisane na tablicach swoje obowiązki – mówi pani Wioletta. – Gdy jesteśmy w pracy, muszą się zająć zwierzętami. W ten sposób uczą się odpowiedzialności i zasady, że trzeba pomagać innym.

Piesek pani
– Mają Państwo troje dzieci, w tym przysposobione, Sarę ze schroniska, dlaczego wzięliście jeszcze starego, zniedołężniałego psa, który wymaga szczególnie troskliwej opieki? – pytam. – Nie mogliście uznać, że dla świata już dość zrobliście?

– Pewnie, że mogliśmy wziąć zwierzę młode, zdrowe i mieć z nim mniej problemów – mówi pani Wioletta, głaszcząc przytulonego do nóg Kapsla, który szczególnie upodobał sobie właśnie ją (Sara jest bardziej „psem Rysia”). – Ale czy życie polega na tym, by we wszystkim iść na łatwiznę?

Mister obiektywu
Kapsel z rozkoszą wyleguje się przy kominku. Od dotkliwego zimna bardzo cierpią i chorują schroniskowe psy, zwłaszcza te, które wcześniej nie mieszkały na dworze. W domowym cieple zdrowie Kapsla znacznie się poprawiło. Przede wszystkim, mimo chorych stawów, zaczął chodzić o własnych siłach. Dopisuje mu apetyt, choć suchą karmą od nas podzieli się pewnie z Sarą, która jest młodsza i ma zdrowsze zęby…

Kapsel jednak nie słyszy, co nieco utrudnia spacery i prawie nie widzi. Mimo to, dzięki świetnemu węchowi, nie wpada na sprzęty. No i jest fantastycznym modelem, bo światło lampy błyskowej działa na niego jak magnez. Jeszcze nigdy nie spotkaliśmy psa, który by tak wytrwale i profesjonalnie pozował. Wraz z Kapslem ochoczo pozuje Patrycja. Co chwilę podbiega do fotografa, by zobaczyć na podglądzie, jak wypadło zdjęcie…

Żeby zobaczyli, że można
Pani Wioletta odprowadza nas do furtki. – Proszę to tak napisać, żeby ludzie zobaczyli, że naprawdę można. Można pomagać i ludziom, i zwierzętom – to się nie wyklucza. I można wszystko tak urządzić, żeby się dało…

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *