Skąd masz psa? - Psy.pl

Skąd masz psa?

Zawsze, gdy wspominam tą historię, kręci mi się łza w oku i robi mi się żal. Ale na szczęście wszystko się dobrze skończyło...

Pewnego dnia w niedzielne popołudnie obok mojego domu leżał pies ale pare miesiecy temu mój pierwszy pies zginął byłam bardzo z tego powodu smutna. Gdy zobaczyłam tego samotnego, biednego, wychudzonego psa postanowiłam mu pomóc.
Nie potrafiłam odwrócić się od niego i zapomnieć, że zostawiłam go samego w trudnej sytuacji. Powoli chciałam się z nim zaprzyjaźnić , ale jednak był taki opór by nie traktować
go jak oswojonego psa. Podchodziłam do niego, każdy krok był przemyślany, bo nie chciałam
go wystraszyć,dlatego zawołałam mamę, tatę i siostrę. By zobaczyli tego psiaka.Wyszli z domu i cała rodzina postanowiła mu pomóc. Zrobiliśmy mu jedzdzienie i daliśmy mu .
On się przestraszył i nagle wstał, nie mógł ustać na nogach. Wyszedł na ulicę i poszedł w kierunku pola , nie chcieliśmy go tak zostawiać więc poszliśmy za nim. Ja i moja siostrzyczka postawiliśmy miskę z jedzeniem. On bał się przybliżyć lecz zobaczył w nas coś takiego i nie wycofał się. Podszedł zjadł i zastanowił się co robić dalej. My nie chcielismy mu się narażać i go wystraszyc, więc odeszliśmy od niego. Ja i tak przez okno patrzyłam i obserwowałam co on zrobi. Czy odejdzie i nigdy nie wróci czy zostanie z nami ? Patrzę, patrzę, patrzę i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. On wracał do nas jak do właściciela, którego by znał ponad rok. Stanął przed naszym domem i rozejrzał się, nagle zagrzmiało a on pomimo słabych sił wbiegł do naszego domu i stanął w korytarzu. Gdy wszedł leciała piosenka Hurta "Tak jak Bolek i Lolek" , a słowa w tym momencie były takie: tak jak Bolek i Lolek, Tytus, Romek i Atomek… . Zajrzał do kuchni… i popatrzył się na nas tak jakby chciał nam przekazać abyśmy przyjeli go i pokochali. Daliśmy mu koc i czekaliśmy co on dalej zrobi. On… nagle położył się na nim, aż do następnego dnia. Ja gdy wypuściłam go na dwór to on załatwiał się aż 3 minuty. Po załatwieniu się wbiegł do domu i znowu połozył się na kocyku, był nadal słaby. Tak zleciało 5 dni. Karmiliśmy go, opiekowaliśmy się nim i obserwowaliśmy co on robi. Szóstego dnia tak przywiązał się do nas, że aż wszedł do mnie do pokoju ,na górę. Tak jakby znał wcześniej to miejsce. Ja wierzę w to że dusza mojego poprzedniego psa wstapiła do niego. Siódmego dnia już wiedziliśmy , że zostanie z nami, więc postanowiliśmy go nazwać. To ja wymyśliłam jego imię. Nazwałam go Tytus, ponieważ gdy pierwszy raz wchodził do domu , tak jak wczesniej pisałam leciała piosenka Hurta. Więc nazwałam go imieniem jednego z bohaterów. Po pierwszym tygodniu bawiłam się już z Tytusem , biegałam z nim na polu i w ogóle zajmowałam się nim. Postanowiliśmy jeszcze nie przywiązywać się aż tak do niego, bo w każdej chwili mógł ktoś zapukać do drzwi właśnie po niego. Od tego czasu nikt nie przyszedł po Tytusa i nadal jest u nas. Pokochalismy go jak dawnego psa. Bardzo kocham Tytuska. Spędzam z nim każdą wolną chwlę.
Codziennie powtarzamy sztuczki i uczymy się nowych. Teraz Tytus jest bardzo oswojony z całą rodziną. Także dobrze dogaduję się z innymi ludźmi . Mam nadzieję że będzie ze mną jak najdłużej.

5 na 5 na podstawie 1 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *