Skatowany cavalier wraca do zdrowia - Psy.pl - mamy nosa!

Skatowany cavalier wraca do zdrowia

10-miesięczny Maks, pies rasy cavalier king charles spaniel, był bity, rzucany o ścianę i podpalany. Kiedy przywieziono go do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu, prawie nie dawał znaków życia. Jego szanse lekarze oceniali na zaledwie 5-10 proc. Jednego oka nie udało się uratować, ale pies dochodzi do siebie i zaczął już stawiać pierwsze kroki. Sprawcy znęcania się nad nim odpowiedzą przed sądem.

Para młodych ludzi (właścicielka psa i jej chłopak) z Komornik pod Poznaniem 16 lipca w nocy przywiozła do kliniki weterynaryjnej cavaliera Maksa, który był bezwładny i miał liczne rany na całym ciele. Początkowo lekarze podejrzewali, że pies uległ wypadkowi komunikacyjnemu, co zresztą sugerowali opiekunowie. Potem próbowali wmówić lekarzom, że Maks został pogryziony przez innego psa. Wreszcie, że powodem była… samoobrona.

Trudno sobie jednak wyobrazić atakującego człowieka cavaliera, jednego z najłagodniejszych psów, a do tego tak niewielkich rozmiarów. Szczeniak nie miał też ran, które wyglądałyby na powypadkowe lub powstałe w wyniku pogryzienia. Był skatowany. Lekarze weterynarii nie mieli wątpliwości, że taką krzywdę mógł wyrządzić psu tylko wyjątkowo okrutny człowiek.

Na Facebooku na wydarzeniu poznańskiej Fundacji Ochrony Zwierząt Animal Security, która wzięła psa pod swoje skrzydła, czytamy: „Pies miał obrzęk mózgu, był nieprzytomny i ten stan utrzymywał się przez kilka dni. Prawdopodobnie był podpalany (stopione pazurki u łapki wskazywały na wcześniejsze przypalanie), ponadto stare ślady po skrępowaniu nóżek. Jego stan był bardzo ciężki, miał 10 proc. szans na przeżycie. Po tygodniu leczenia nadal nie był w stanie się podnieść, ustać na nóżkach, nie reagował na imię… Miał krwiaka i wysuniętą gałkę oczną, otarcia na szyi i nóżkach, poparzone kończyny”.

Film, który nagrano w czasie przyjęcia psa do kliniki, obejrzał wójt Komornik, skąd pochodzi właścicielka cavaliera, i natychmiast zdecydował o odebraniu jej praw do psa i przekazaniu go pod opiekę fundacji Animal Security.

Fundacja zmieniła czworonogowi imię na Lucky, aby w życiu spotkało go już wyłącznie szczęście. Po kilku dniach Lucky trafił do domu tymczasowego. Pod czujnym okiem opiekunów będzie nie tylko leczony, ale także przytulany i przyzwyczajany do normalnego życia z ludźmi. Już stawia pierwsze kroki na przydomowym trawniku, chodzi ostrożnie po pokoju i jest coraz bardziej zadowolony, chociaż jeszcze bardzo smutny. Niestety nie będzie widział na jedno oko, ale są duże szanse na wyleczenie pozostałych obrażeń. Kiedy odzyska zdrowie i siły, będzie gotowy do adopcji.

Fundacja zgłosiła sprawę policji. Postępowanie trwa. Utworzono też wydarzenie na Facebooku na którym można śledzić postępy leczenia i zachowania szczeniaka. Można też przyłączyć się do pomocy finansowej.

Numer konta:
Alior Bank: 11 2490 0005 0000 4500 2768 5532.

PK

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *