Staruszek Brownie dostał nowe życie

Oddawane do kalifornijskich schronisk stare psy mają umierać na betonowej podłodze, samotnie, bo ich właściciele nie zdali egzaminu z człowieczeństwa. Niektórzy są bezduszni, inni okrutni, jeszcze inni myślą o sobie, że są niezwykle wrażliwi – tak wrażliwi, że nie znieśliby uczestniczenia w eutanazji „kochanego staruszka”, więc wolą się go pozbyć i zlecić wykonanie wyroku obcym.

Tak właśnie wyglądały losy pieska rasy chihuahua – Browniego. Piętnastoletni Brownie miał uszkodzone oko, nowotworowy guzek w pachwinie i tylko jeden ząb. Oddano go do schroniska z poleceniem uśpienia „dla jego dobra”.

W przytulisku był bardzo przestraszony, nie rozumiał, co się dzieje, nie umiał też jeść podawanej mu karmy. Żył z wyrokiem śmierci, jako zwierzak nie rokujący nadziei na adopcję. Na szczęście jeden z pracowników schroniska znający organizację Leave No Paws Behind zawiadomił jej wolontariuszy o smutnym losie Browniego. Dzięki fundacji pieska przewieziono do zaprzyjaźnionej lecznicy, gdzie zoperowano mu guzek i wyleczono chore oko. Stamtąd bardzo szybko trafił pod troskliwą opiekę wolontariuszki z Los Angeles, która zakochała się w nim i postanowiła, że jej dom będzie jego domem już na zawsze.

Brownie mimo, że jest staruszkiem, w nowych warunkach rozkwitł. Nazywany jest „śmiejącym pieskiem”, co widać czasem na zdjęciach. Ze swoją panią mały chihuahua bywa wszędzie, także w eleganckich sklepach, gdzie jest dobrze znany i zawsze mile witany. PŁ