Staruszek Hadi na urzędzie - Psy.pl - mamy nosa!

Staruszek Hadi na urzędzie

Hadi ma 16 lat i był chyba najstarszym psem w schronisku Medor. Do szczęścia nie potrzebował wiele: chwilę uwagi, pogłaskania po głowie i ciepłego pomieszczenia zamiast budy, ale ze względu na wiek przez 2,5 roku nikt nawet o niego nie zapytał. Los się jednak do niego uśmiechnął za sprawą Jacka Lipińskiego, burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego.

Burmistrz Lipiński (w 2011 roku uznany za najlepszego burmistrza w Polsce), który sam ma w domu dwa psy i pięć kotów ze schroniska, wpadł na pomysł, by Hadi zamieszkał w Urzędzie Miejskim. Tak opisał na Facebooku swoje spotkanie z Hadim:

„Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem staruszka Hadiego w schronisku Medor, od razu ujął mnie swoim smutnym, pełnym ciepła wzrokiem, od którego łzy same napływają do oczu… Podszedł tylko na chwilę, przywitał się, pomerdał ogonem i zaraz z powrotem ciężkim od ogromu życiowych przeżyć krokiem pomaszerował do budy… Jakby uwierzył w to, że nikt go nie chce, że nigdy nie opuści schroniska… Od dziś Hadi jest naszym kolegą pilnującym porządku na monitoringu w Urzędzie Miejskim… Jest bardzo otwarty i przyjacielski, posiada więc cechy dobrego urzędnika… Nie wiem, jak długo staruszek zostanie z nami, ale wierzę, że będą to najlepsze lata w jego życiu…!”.

Hadi to jeden z kilkudziesięciu psów odebranych w 2013 roku ze schroniska w Wojtyszkach przez gminę Aleksandrów Łódzki. Trafił do schroniska Medor w Zgierzu wraz ze swymi pobratymcami.

Wśród nich był też Beksa. Gdy trafił do schroniska, miał wykręconą łapę, był chudy i wyniszczony.  Najgłośniej płakał, wręcz wył w samochodzie, prosił o wolność, o normalne życie, o ratunek – mówi Katarzyna Rezler, wolontariuszka ze schroniska Medor. – W schronisku spędził ponad dwa lata. Dlaczego? – Ludzie podawali różne powody, patrząc na niego zza krat: bo za duży, bo za stary, bo ma krzywą łapę, bo nie lubi innych psów. I tak czekał w zapomnieniu do jesieni 2015 roku. W poszukiwania domu dla Beksy włączyli się wtedy posłanka Agnieszka Hanajczyk i burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego, ten sam, którego decyzja uratowała Beksę i dzięki której trafił odebrany przez gminę do Medoru. W trakcie rozmów powstał pomysł, by Beksa powrócił do Aleksandrowa Łódzkiego i w końcu znalazł swoje miejsce na ziemi. Arkadiusz Cichecki zdecydował, że Beksę zaadoptuje jako „emerytowanego pracownika” MOSIR w Aleksandrowie. Beksa zamieszkał w nowym boksie i w nowej budzie. W nocy grzeje swoje stare kości wewnątrz budynku. Ma zapewnione spacery, opiekę i wyżywienie, a także stał się zapewne maskotką MOSIR-u.

A ponieważ Beksa nie ma już powodu do płaczu, zmieniono mu imię na Farciarz. Oprócz niego i Hadiego, także Kleo i Reds znalazły swoje miejsce na ziemi i opiekunów – strzegą terenu przy ujęciu wody. W urzędzie miasta zadomowił się też miauczący czworonóg – rudzielec Blues.

Burmistrz zapowiada, że to nie koniec jego działań, zamierza stworzyć w Aleksandrowie Łódzkim wzorcowe schronisko z oddziałem geriatrycznym. Inne urzędy w mieście chcą iść za przykładem Urzędu Miejskiego i przygarniać zwierzaki.

A my stawiamy burmistrza za przykład innym szefom miast. Wystarczy odrobina empatii i pomysłowości, by rozwiązać problemy zdawałoby się nierozwiązywalne. MC  

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *