Świetlica dla psów - Psy.pl - mamy nosa!

Świetlica dla psów

Pierwsza w Polsce świetlica dla psów znajduje się w siedzibie starej fabryki mebli. Budynek jednak w żaden sposób nie przypomina hali przemysłowej. Starannie wyremontowany i odmalowany, zwłaszcza wewnątrz zaskakuje swoją przytulnością. Ogromne, zajmujące prawie całą ścianę okna, wpuszczają do wnętrza mnóstwo światła i umożliwiają psim lokatorom obserwowanie tego, co dzieje się na zewnątrz. Dlatego właśnie kiedy podjeżdżam przed budynek od razu wita mnie rozszczekany beagle.

Początki
Jest późne popołudnie i okazuje się, że nie poznam pozostałych podopiecznych świetlicy – wszystkie psiaki wróciły już do właścicieli, został tylko Gizmo, pies mojej rozmówczyni i założycielki Centrum Pozytywnego Szkolenia Psów ARISA, Katarzyny Pachockiej-Nowok. Kasia kilka lat spędziła w Stanach
i to stamtąd przywiozła pomysł na psią świetlicę. Tam też zdobyła całą swoją wiedzę na temat szkoleń i behawiorystyki. Po powrocie do kraju postanowiła przenieść na polski grunt to, co zobaczyła za oceanem i otworzyła centrum pozytywnego szkolenia. Szybko też okazało się, że świetlica dla psów jest ludziom bardzo potrzebna i na pierwszych chętnych nie trzeba było długo czekać. – Początkowo byli to nasi kursanci – opowiada Kasia. – Teraz informacja, że otworzyliśmy świetlicę dociera także do innych osób, więc chętnych jest coraz więcej. Trudniej było znaleźć odpowiednie miejsce na lokalizację – o domowym charakterze, na uboczu i z kawałkiem zieleni, takie, w którym psy czułyby się jak w domu, ale gdzie nikomu nie przeszkadzałoby ich szczekanie.
Zapytana o oczekiwania właścicieli przyprowadzających swoje psy do świetlicy, Kasia wyjaśnia, że osoby wpadające na pomysł oddania pupila pod jej opiekę zdają sobie sprawę z tego, iż podczas paru godzin nie da się go wychować: – Są to zazwyczaj ludzie, którzy albo chwilowo, albo przez dłuższy czas muszą dłużej zostać w pracy i nie chcą, żeby ich pies się nudził, siedząc sam w domu. Są to też osoby, które przygotowują się do większych imprez takich jak chrzciny czy komunia i nie mogą poświęcić psu tyle czasu co zazwyczaj, więc przyprowadzają go do nas. 

Zapoznanie

Przygoda ze świetlicą zaczyna się od spotkania zapoznawczego, podczas którego pies oswaja się
z miejscem, a jego zachowanie jest dokładnie obserwowane. – Przeważnie pierwszy raz pies przychodzi do nas, gdy już nie ma tu innych zwierząt, czyli po południu albo wieczorem. Patrzymy, jak radzi sobie ze wszystkimi zapachami, czy potrafi się uspokoić, położyć, wyluzować – opowiada Kasia. – Później oceniana jest także umiejętność zachowania w grupie. Sprawdzamy, czy pies potrafi się bawić z innymi podopiecznymi świetlicy, czy nie jest zaborczy jeżeli chodzi o zabawki albo jedzenie, czy nie jest agresywny. Dwa razy zdarzyło nam się mieć do czynienia z agresywnymi psami. W takim przypadku zapraszamy właścicieli na indywidualny kurs, bo świetlica problemów tego typu nie rozwiąże.
Jeśli podczas spotkania zapoznawczego psiak wypadnie źle, nie jest przyjmowany do świetlicy, gdyż nie byłoby to korzystne ani dla niego, ani dla grupy. – Jeżeli pies już od samego początku jest zestresowany i nie potrafi się zrelaksować, pobyt w świetlicy nie byłby dla niego przyjemnością, a my chcemy przede wszystkim, żeby czas spędzony z nami był dla zwierzaka frajdą.
Dzień jak co dzień
Do tej pory wrocławską świetlicę, która działa dopiero niecały miesiąc (od 19 lipca),  odwiedził jeden szczeniak. Pozostałe psy mają od 1,5 roku do 8 lat. Maksymalnie w ciągu jednego dnia mogłoby tu przebywać 10 psów, pod warunkiem, że byłaby to zgrana, znająca się ekipa. Dotychczas największa grupa liczyła 6 psiaków. Psy spędzają w świetlicy od 8 do 10 godzin.
– Gdy psy przychodzą do nas pierwszy raz są zszokowane, że jest tu tyle psich zapachów – opowiada rozbawiona Kasia. – Gdy już zaczyna się ich właściwy dzień, wszystko trzeba poznać, obwąchać, jakoś się przyzwyczaić i wkręcić w grupę.
Dzień w świetlicy zaczyna się o 7 rano. Między 7 a 9 psy się zjeżdżają, po niektóre trzeba pojechać. Po wielkim powitaniu psy bawią się, potem odpoczywają. Mają do dyspozycji własne kanapy, fotele, poduszki. Po drzemce idą na długi spacer, a po powrocie dostają kongi do wylizywania, albo grają
w gry np. w wyszukiwanie smakołyków wśród gazet. Potem znów jest odpoczynek. Czasem, gdy psów jest mało, przygotowuje się im mały tor agility, by mogły pobiegać i poskakać. – Dzień mija, pies się przyzwyczaja, czas płynie zupełnie normalnie – podsumowuje Kasia.
Świetlica 24 godziny na dobę współpracuje z weterynarzem, który, gdyby coś złego się stało, przyjeżdża natychmiast na miejsce. Poza Kasią pracuje tu jeszcze Dominika Kołodziej. Psy cały czas są pod opieką jednej z nich , nie zostają same ani na chwilę. Jeśli psów jest więcej niż 3 (lub w przypadku większych osobników – więcej niż 2) na spacer idą z dwiema opiekunkami. Solidne kierunkowe wykształcenie obu pań pozwala im na sprawne zarządzanie świetlicą. – Potrafimy czytać sygnały, wiemy kiedy coś się święci i przerywamy to – opowiada Kasia. – Jeśli widzimy, że któryś piesek ma gorszy dzień, dostaje konga i może się nim zająć, chowając się za przepierzeniem, z dala od innych. Nasz nadzór polega na zapobieganiu, na obserwowaniu psów. Nie musiałyśmy jeszcze ani razu interweniować i miejmy nadzieję, że tak zostanie – dodaje Kasia. Gdy przychodzi ktoś nowy, zapoznaje się z każdym psem z grupy osobno, na placu przed budynkiem, czyli na neutralnym gruncie. Dopiero później jest wprowadzany do środka, co także pozwala na uniknięcie niebezpiecznych sytuacji. – Jeśli trzeba kogoś na chwilę odizolować, możemy to zrobić, gdyż mamy do dyspozycji dwa pokoje na zapleczu. By uniknąć zamieszania, odbieramy psy od właścicieli na zewnątrz i tam też je oddajemy. Dla psów, które tutaj są, każde wejście nowej osoby to niesamowite wydarzenie. Potrafią przerwać zabawę albo sen i biec do wyjścia, szczekać i się denerwować. Mamy duże okna, więc widzimy, kiedy ktoś się zbliża, więc możemy odpowiednio wcześnie zareagować – objaśnia świetlicowe zasady Kasia.

 Same korzyści

Ze świetlicy psy wracają do domów zadowolone i bardzo zmęczone. – Jednak inaczej jest leżeć 10 godzin na kanapie, niż tutaj pójść na spacer, pobawić się. Gdy przychodzi właściciel, bywa różnie. Ostatnio zdarzyło nam się, że pies uciekł z bagażnika i wrócił do nas, tak mu się podobało – śmieje się Kasia. Przeważnie jednak psy cieszą się na widok właścicieli, chociaż w krótkiej historii świetlicy zdarzało się, iż ludzie obawiali się oddać psa, gdyż bali się, że nie będzie chciał wrócić do domu, albo że już ich nie będzie kochał. – A pies wraca, kocha tych swoich opiekunów, cieszy się, że ich widzi
i jest zadowolony, bo fajnie spędził dzień. Ludzie też są zadowoleni, bo nie mają wyrzutów sumienia, że byli dłużej w pracy, a pies siedział sam, tylko też zrobił coś ciekawego. Wracają razem do domu
i razem odpoczywają – mówi Kasia.
Na pytanie o plany na przyszłość Kasia odpowiada, że chciałaby aby, świetlica się rozrosła, aby pojawiła się stała psia ekipa, oraz by coraz więcej ludzi dowiedziało się o możliwości oddania tu psa.
– Ludzie coraz bardziej są świadomi tego, że pies nie jest zabawką, że ma swoje potrzeby, nie można go włączyć ani wyłączyć. Niektórzy oczywiście nas wyśmiewają, zwłaszcza gdy widzą, jak bardzo to miejsce przypomina zwyczajne przedszkole, ale jest też spora grupa ludzi, której wychodzimy naprzeciw – mówi Kasia. – Gdy ktoś przyjdzie tu raz, często do nas wraca, widząc zmiany
w zachowaniu swojego psa. Kiedy przychodzi do nas starszy pies, którego właścicielom wydaje się, że już wyrósł z okresu zabaw, tutaj wstępuje w niego młody duch. Nagle okazuje się, że pies odżył, bawi się z innymi, a świetlica mu służy. Wtedy przychodzą do nas częściej.
Psy w świetlicy uczą się też pokory, uczą się dzielić, zauważają, iż nie trzeba się chować ze swoimi zabawkami czy jedzeniem, bo każdy dostaje takie same rzeczy i nie trzeba o nic walczyć. Oprócz zabawy pobyt w świetlicy oferuje psom też nieco edukacji, gdyż dziewczyny ćwiczą ze swoimi podopiecznymi proste komendy, np. „siad”. Na życzenie klienta psiak może też zostać zawieziony do psiego salonu piękności.
Motto: Kochaj! Ty masz rodzinę, przyjaciół, znajomych, pracę, hobby. On ma tylko Ciebie
– Dla nas priorytetem jest to, by było to miejsce fajne przede wszystkim dla psów. To dla psów robimy to wszystko, a same jesteśmy wdzięczne za możliwość przebywania z tymi cudownymi stworzeniami, za to, że możemy obserwować, jak się ze sobą komunikują, bo inaczej jest przeczytać o tym w książce, a inaczej doświadczyć tego na żywo – podsumowuje Kasia. Także opiekunowie dużo się uczą dzięki temu, że oddają psy do świetlicy. – Opowiadamy im, co psiakowi się podobało, a oni często robią to
z nim w domu – wyjaśnia moja rozmówczyni. I dodaje: – W dzisiejszych czasach bardzo dobrze wywiązujemy się z miski, bo jest dużo smakowitych, gotowych karm, ale wspólne spędzanie czasu nie zawsze nam wychodzi. My staramy się przyjść z pomocą, żeby psiak miał coś fajnego do roboty.
Na tym kończy się nasza świetlicowa rozmowa, ale to jeszcze nie koniec atrakcji, czekających mnie tego dnia.

Ale tu fajnie!

Do drzwi puka czteroosobowa rodzina z młodziutkim, trzymiesięcznym whippetem, który właśnie przyszedł na swoje spotkanie zapoznawcze. Psiak jest rozentuzjazmowany i z zapałem obwąchuje wszystkie kąty. Kasia pozwala mu na swobodne zwiedzanie, a sama prosi opiekunów o to, by opowiedzieli jej coś o ich pupilu. Podczas ponad półgodzinnej rozmowy świeżo upieczeni właściciele whippeta zdobywają garść informacji o wychowaniu i pielęgnacji swojego psa. Maluch okazuje się być bardzo towarzyski i wydaje się, że pobyt w świetlicy będzie dla niego nie lada atrakcją. Po ustaleniu dat i pytaniach Kasi o konieczne szczepienia i odrobaczenie, właściciele dostają do wypełnienia ankietę, którą mają przekazać, gdy psiak przybędzie na swój pierwszy, prawdziwy dzień
w świetlicy. Ankieta, a raczej formularz zgłoszeniowy, służy temu, by pracownicy poznali psie zachowania, potrzeby, środowisko w jakim żyje, aby jego pobyt był bezstresowy. Wśród zagadnień znajdują się pytania np. o profil osobowości psa, czyli o jego umiejętności, charakter
i zachowanie, a także o stan zdrowia, czy harmonogram karmienia. Wyposażeni w ankietę i rady dotyczące wspólnego życia z psem opiekunowie odjeżdżają do domu. Spotkanie zapoznawcze przebiegło pomyślnie i Kasia zapisuje w kalendarzu termin przybycia nowego podopiecznego.
 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *