Świetlica spokoju – reportaż z Finlandii - Psy.pl - mamy nosa!

Świetlica spokoju – reportaż z Finlandii

W piwnicach jednego z biurowców w Helsinkach znajduje się centrum kynologiczne Rakkaat Haukut (z fin. „szczęśliwy pies”). W jego skład wchodzi między innymi centrum dziennej opieki dla psów.

Takich „psich świetlic” jest w całej Finlandii kilkanaście, jednak w większości z nich psy są trzymane w zamkniętych klatkach lub boksach. W Rakkaat Haukut jest inaczej – klatki prawie zawsze stoją otwarte.

Poranek
Edit Suominen zjawia się w centrum o 7:20. Włącza komputer i czeka na pierwszego psa. Zwykle w środy jest ich osiem, lecz dziś będzie mniej, gdyż niektórzy klienci wyjechali na wakacje i zabrali swoje czworonogi ze sobą. O 7:40 przyjeżdża pierwszy pies. Edit odbiera od młodego chłopaka smycz, do której przypięta jest Mila. Mała terrierka macha swojemu panu ogonkiem na pożegnanie i ochoczo wchodzi do środka. Nie przepada za towarzystwem innych psów więc gdy przyjdą kolejne zwierzaki schroni się do klatki gdzie spędzi większość dnia. Teraz jednak ochoczo zwiedza zakamarki centrum. Nagle zatrzymuje się zdziwiona – na jednej z klatek zauważyła coś, co ją zaniepokoiło. Edit zauważa zaskoczenie Mili. Zdejmuje z klatki wielkiego pluszowego psiaka i kładzie go na podłodze mówiąc: – Zobacz Mila, to nie jest potwór. Mila obwąchuje zabawkę i uspokaja się. Jej ogon znów wędruje w górę.
 
Kilkadziesiąt minut później zjawia się kolejny pies. – Właściciele sygnalizują nam swoje przybycie komórką a nie domofonem, żeby nie stresować psów przebywających w środku. – wyjaśnia Edit i idzie po wielkią czarna kupę futra – Fridę, hiszpańskiego psa dowodnego. Gdyby nie białe końcowki łap i nietypowy wzrost przysięgłabym, że to pudel. Edit mówi o Fridzie „nasz szczeniak”, chociaż suczka ma już ponad rok. Ale jest stałą klientką centrum odkąd skończyła cztery miesiące i personel wciąż traktuje ją jak szczeniaka. Frida jest rzeczywiscie dość żywiołowa więc Mila, przywitawszy się z nią uprzejmie przy drzwiach szybko chroni się w klatce. Woli uciąć sobie drzemkę i zejść z drogi rozbrykanej suczce.

W ciągu następnej godziny przybywają jeszcze pinczerka Nana i jamniczka Elli. Nana i Frida są wielkimi przyjaciółkami i zaczynają się ze sobą szaleńczo bawić, a Elli, najbardziej lękliwa z całej grupy, zwija się w kłębek na posłaniu pod biurkiem Edit. Opiekunka pozwala Nanie i Fridzie przez kilka minut poszaleć, lecz gdy jamniczka zaczyna szczekać Edit przerywa zabawę delikatnie rozdzielając rozbawione psy i odwracając ich uwagę przy pomocy smakołyków. Wkrótce całe towarzystwo znajduje sobie wygodne miejsca i idzie spać.

Spokój nade wszystko
Utrzymanie emocji psów na niskim poziomie pobudzenia jest kluczowe dla zachowania spokoju. Dlatego personel i klienci przestrzegają wielu zasad, takich jak wspomniane już nieużywanie domofonu, przyprowadzanie psów nie później niż o godz. 9:00 czy przyjmowanie tylko jednego młodego psa w danym dniu.
W świetlicy Rakkaat Haukut mogą pracować wyłącznie osoby, które ukończyły kurs instruktorski w tej szkole. – Gdy przychodzą do nas nowi klienci myślą, że celem pobytu psa w naszej świetlicy jest jego zmęczenie podczas gdy właściciel jest w pracy. My mamy inne podejście. Staramy się zrelaksować psy tak bardzo jak to jest możliwe. Dzięki temu nasze psy nie ujadają i sąsiedzi nie mogą na nas narzekać, chociaż na początku byli przerażeni, że w ich budynku otwarto świetlicę dla psów – mówi Edit.

Rekrutacja
Do centrum opieki dziennej przyjmowane są psy, które nie mogą zostawać same w domu z powodu lęku separacyjnego, albo takie, których właściciele uważają, że przebywanie w grupie innych psów będzie dla nich korzystne.
Gdy personel decyduje się przyjąć nowego psa najpierw właściciel przychodzi ze swoim pupilem po godzinach pracy świetlicy, gdy nie ma tam już żadnych innych psów. Nowy pies zostaje spuszczony ze smyczy i zwiedza pomieszczenie, a właściciel odpowiada na szczegółowe pytania dotyczące zwierzaka. Zachowanie psa jest obserwowane przez personel. – Często już na tym etapie można wywnioskować, czy pies poradzi sobie w centrum czy nie – mówi Edit. – Jeśli pies wąchając zapachy pozostawione przez inne psy mocno się pobudza i podczas swojej pierwszej wizyty nie jest w stanie uspokoić się, nie ma sensu dalej próbować – wyjaśnia.
Bo największym problemem, z jakim muszą sobie poradzić opiekunowie w centrum nie jest agresja, lecz stres, który objawia się na przykład tym, że pies przez cały dzień chodzi w kółko po sali. Dla takiego psa pobyt w centrum nie będzie czymś dobrym i odbije się negatywnie na jego psychice.
Jeśli podczas pierwszej wizyty pies jest wyluzowany, to wówczas właściciel umawia się na trzy próbne wizyty, trwające po 4 godziny, w odstępach tygodniowych. Jest to czas, żeby zaobserwować, jak psiak sobie radzi, ale także dla właściciela, żeby zaobserwować ewentualne zmiany w psychice psa świadczące o stresie. Odstępy tygodniowe pomiędzy wizytami mają pozwolić psu zregenerować się po wizytach, które na początku są dla każdego psiaka wielkim przeżyciem.

Południe
O godzinie dwunastej przychodzi Maari. Zwykle o tej porze opiekunki zmieniają się, lecz dziś Edit ma dyżur cały dzień a zadaniem Maari jest wyprowadzenie psów, by załatwiły swoje potrzeby fizjologiczne. Spracery są krótkie i spokojne. Czasem opiekunki wychodzą ze wszystkimi podopiecznymi do pobliskiego psiego parku, lecz mogą to robić tylko wtedy, gdy na ogrodzonym wybiegu nie ma nikogo innego. – Gdy wyprowadzamy psy nie pozwalamy się im spotykać z obcymi psami. Jesteśmy za nie odpowiedzialne i nie możemy ryzykować – mówi Edit.
Po spacerze znów czas na sen. Psów nie trzeba do tego namawiać, same natychmiast układają się na swoich ulubionych miejscach. – O tej porze często kładę się z nimi i ucinam sobie drzemkę – uśmiecha się Edit. – Sama odpoczywam i psy też natychmiast się wyciszają. Niektóre kładą się koło mnie.
Po drzemce czas na trochę zajęć. Edit sięga po smakołyki i rozdaje je psom w zamian za proste zachowania, takie jak siad czy podanie łapy. Wrzuca do pudła z zabawkami garść smakołyków oraz podartych papierów. Suczki są zachwycone zabawą w poszukiwaczy skarbów. Edit pilnuje, by nie przeszkadzały sobie nawzajem by nie dochodziło do sytuacji konfliktowych. Na zakończenie każda suczka dostaje zamrożonego konga wypełnionego mięsem. Jeden dodatkowy kong leży na środku pomieszczenia, ma on zapobiec wyzwalaniu u psów zachowań związanych z zaborczością. Inkasuje go Frida, która zjadłszy połowę swojego deseru zainteresowała się dodatkowym kongiem, wciąż jeszcze pełnym. Im trudniejsze staje się wydobywanie jedzenia z zabawek tym częściej suczki zamieniają się kongami. Ten jeden dodatkowy gwarantuje, że nie dochodzi do sprzeczek.

O godzinie 16:00 wraca pierwszy właściciel. Uradowana Nana pierwsza idzie do domu. Jej koleżanki muszą jeszcze poczekać. Kładą się na legowiska i odpoczywają.

Problemy
Regularne przebywanie w świetlicy zwykle jest korzystne dla psów, ale Edit podkreśla, że w świetlicy nie  ma miejsca na resocjalizację psa. – Często zgłaszają się do nas ludzie którzy wyobrażają sobie, że regularne wizyty w centrum pomogą ich pupilom poradzić sobie z takimi problemami jak lękliwość czy agresja. Nigdy nie zgadzamy się na to. Jeden problemowy pies zestresowałby wszystkie pozostałe. – mówi Edit. – Chociaż oczywiście, opiekując się psiakami uczymy ich pewnych rzeczy, na przykład chodzenia na luźnej smyczy, reagowania na zmiany kierunku podczas spaceru czy reagowania na rozdzielanie ciałem. Nasi klienci obserwują, że ich psy stają się spokojniejsze i bardziej pewne siebie.

Wizyty w świetlicy to też doskonała socjalizacja dla szczeniąt. Chociaż pracownicy starają się przyjmować raczej dorosłe psy, to zgadzają się na jednego szczeniaka lub młodego psa dziennie.

Przez 7 lat istnienia centrum opieki dziennej doszło tylko do jednej sytuacji, w której pies przestał sobie radzić. – Pewna suczka, która przychodziła do nas regularnie, na początku czuła się świetnie. Jednak jej właścicielka stwierdziła, że dla jej dużego psa nie nadają się łagodne metody szkoleniowe, więc poszła na szkolenie do tradycyjnej szkoły. Po tym szkoleniu zachowanie suczki zaczęło się pogarszać. Najpierw stała się bardzo bierna, całymi dniami leżała w kącie i nie ruszała się. Potem zaczęła desperacko szukać kontaktu u personelu świetlicy, ponieważ właściciele suczki dostali przykazanie, by ją ignorować w domu. Suczka zaczęła bronić innym psom dostępu do opiekunki, warczeć i szczekać na inne psy. Stała się bardzo niespokojna. Skończyło się na poważnej  rozmowie z właścicielką. Suczka przestała do nas przychodzić – opowiada Edit.

Miłość
Opiekunowie mocno zżywają się z psami, szczególnie z tymi, które przychodzą do świetlicy każdego dnia. – W ubiegłym roku odszedł labrador, który przez ostatnie lata swojego życia był u nas codziennie. Ciężko chorował, staraliśmy się nim opiekować najlepiej jak potrafiliśmy, ale pewnego dnia dostaliśmy mail, że pies już więcej nie przyjdzie. Razem z Maari płakałyśmy bez końca – wspomina Edit. Do dziś jego zdjęcie wisi w świetlicy na lodówce.

Co pół roku personel organizuje przyjęcie, na które zapraszani są wszyscy klienci ze swoimi psami. Dostają oni wtedy zdjęcia swoich pupili i dyplomy uznania, na przykład dla najbardziej łakomego czy najbardziej rozbrykanego psa w centrum. Obserwując doskonałe relacje pomiędzy opiekunami i psami właściciele wiedzą, że ich pupile są w dobrych rękach.
 

W dniach 3-4 lipca Raili Halme poprowadzi w Krakowie seminarium o tym, jak profesjonalnie opiekować się grupą psów. Więcej informacji i zapisy pod adresem: www.psiawachta.pl
 
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *