Thor z wysypiska śmieci - Psy.pl - mamy nosa!

Thor z wysypiska śmieci

Pośród kartonów, kawałków betonu, butelek i innych śmieci ukrywał się biały pitbul. Był przestraszony i zestresowany. Próby udzielenia mu pomocy kończyły się początkowo niepowodzeniem. Wolontariusze z Hope for Paws nigdy się jednak nie poddają.

Zarządzający wsypiskiem śmieci w Los Angeles zawiadomili organizację Hope for Paws, że widzieli na nim bezdomnego białego pitbula. Gdy wolonatriusze przyjechali tam, okazało się, że hałda śmieci jest wielka, a pies znalazł sobie legowisko pod samym jej szczytem. Pracownicy wysypiska musieli jakoś utorować drogę do niego. Inaczej wolontariusze nie mieliby jak tam dotrzeć.

Zwierzak, gdy zauważył zbliżającego się człowieka, odwrócił się i zaczął się wspinać jeszcze wyżej, aż na sam wierzchołek. Potem zaczął uciekać na drugą stronę. Eldad Hagar musiał poprosić Lisę Arturo, która była tam wraz z nim, by zwróciła na siebie uwagę zwierzaka. Dzięki temu on mógłby się zbliżyć do niego od tyłu. Jednak pies uciekł i schował się gdzieś na terenie wysypiska.

Następnego dnia do akcji zaangażowano koparkę i spychacz. Pitbul znów się pojawił i znów przestraszony uciekł wolontariuszom. Teraz było o tyle łatwiej, że zszedł z hałdy śmieci i znalazł się na równym terenie. Po kilku minutach udało się zabezpieczyć miejsce, po którym się poruszał. Otoczony ze wszystkich stron szczekał.

Eldad stał na rurach nad nim, co powodowało, że pitbul był jeszcze bardziej nerwowy. Dał psu pół godziny, by ten mógł się oswoić z jego obecnością. Potem spróbował się zbliżyć. Założenie smyczy nie było łatwe, ale w końcu się udało. Lisa nazwała go Thor. Już uspokojony zwierzak pokazał, jak bardzo jest słodki i kochany. W trakcie podróży samochodem spał przytulony do Lisy. Potem został wykąpany, a teraz czeka na nowy dom. To nie pierwszy zwierzak z wysypiska śmieci uratowany przez Hope for Paws. Przeczytajcie o Miley. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *