Traktowanie zwierzęcia jak przedmiot to już dzisiaj totalny obciach - Psy.pl

Traktowanie zwierzęcia jak przedmiot to już dzisiaj totalny obciach

Ambasadorka tegorocznej akcji społecznej „Zerwijmy łańcuchy” Pola Pospieszalska to piękna kobieta z pokolenia trzydziestolatków. Od 2002 roku mieszka w Londynie. Tam dzieli swój czas pomiędzy nagrania (jest piosenkarką, pochodzi zresztą ze znanej w Polsce wszechstronnie umuzykalnionej rodziny Pospieszalskich), wychowywanie dziesięcioletniego syna i działalność charytatywną na imponującą skalę.

W 2011 roku Pola i jej dwie koleżanki – znana prezenterka, Anneka Tanaka-Svenska i modelka Victoria Eisermann – założyły fundację K-9 Angels, aby ratować  bezdomne psy przebywające na rumuńskich (ale nie tylko tych) ulicach. Dotąd znalazły w Wielkiej Brytanii domy dla blisko 400 psów. Pola ma zresztą cztery przygarnięte czworonogi, z których dwa pochodzą właśnie z Rumunii. Aktywność Poli jest widoczna na każdym kroku – bierze udział w przyjęciach charytatywnych, organizuje zbiórki pieniędzy, zamieszcza apele na portalu społecznościowym Facebook, angażuje do pomocy w upowszechnianiu empatii do zwierząt wiele znanych z pierwszych stron gazet osób.

Czy da się to wszystko pogodzić, nie rezygnując z prywatnego życia? – Każdego dnia ustalam sobie listę priorytetów, bo już wiem, że czasami nie da się zrobić wszystkiego. Nauczyłam się, chociaż nie było to łatwe na początku, przekazywać niektóre sprawy innym osobom. Mimo to są takie dni, że z trudem ogarniam tyle spraw. Jeśli jednak coś się naprawdę kocha i robi to z pasją, czas zawsze się znajdzie.

Kiedy Pola po raz pierwszy usłyszała o naszym happeningu, jej uwagę zwrócił ogromny zasięg akcji. – Byłam zaskoczona, że idea akcji „Zerwijmy łańcuchy”, a więc protest przeciwko niehumanitarnemu traktowaniu psów łańcuchowych , a także forma happeningu polegającego na przykuwaniu się ludzi do bud, tak szeroko rozprzestrzeniła się w całej Polsce. I wtedy pomyślałam, że następnym razem muszę przyłączyć się do tego protestu. W Wielkiej Brytanii psy na łańcuchach nie są tak powszechnym zjawiskiem jak w Polsce. Zdarzają się takie przypadki, jak zresztą na całym świecie, ale są raczej odosobnione. Z pewnością prawa zwierząt są w Wielkiej Brytanii o wiele rzadziej łamane niż w Europie Wschodniej, a poza tym nie przechodzi się obok tego problemu obojętnie. Większość ludzi reaguje, kiedy widzi, że psu dzieje się krzywda i zgłasza to odpowiednim władzom.

Pola Pospieszalska za swoje wielkie poświęcenie dla poprawy losu zwierząt znalazła się w gronie szacownych nominowanych do nagrody w plebiscycie portalu Psy.pl „Serce dla Zwierząt” w 2013 roku. Wzięła udział w czerwcowej gali i już wtedy w naszej redakcji zrodził się pomysł, aby mianować ją ambasadorką tegorocznej akcji społecznej.

– Całym sercem wierzę w takie przedsięwzięcia, dlatego z dumą przyjęłam zaproszenie do bycia ambasadorką akcji. Dla mnie nie jest ważne to, skąd pies pochodzi. Serce kieruje mnie tam, gdzie zwierzęta wołają o pomoc. Lubię, kiedy ludzie różnych profesji, w rożnym wieku, kobiety i mężczyźni, ale przede wszystkim ludzie o dobrych sercach, jednoczą się, aby zrobić coś dobrego, i to jest właśnie taki przypadek. Forma happeningu, w której organizowana jest ta akcja, to naprawdę świetny pomysł. To postawienie problemu w sposób nieco prowokacyjny, ale jasny i zrozumiały dla wszystkich. Zapraszanie przechodniów, aby przykuwali się do bud, by poczuli ciężar łańcucha na szyi i wyobrazili sobie choć przez chwilę, jak czuje się pies na uwięzi, bez nadziei na spuszczenie, na odrobinę wolności, to dobra akcja, bo naprawdę trudno to sobie wyobrazić, jak marny i beznadziejny jest los takiego psa. Jestem pod wrażeniem, że w tym roku w akcji wzięły udział aż 63 miasta. To dobry znak, bo pokazuje, że wrażliwość na cierpienie czworonogów, ale też świadomość, że można pomagać, stale rośnie. Wierzę, że w przyszłych latach będzie nas jeszcze więcej.

Znowelizowana Ustawa o ochronie zwierząt weszła w życie w styczniu 2012 roku. Ale czy da się zmienić mentalność ludzi traktujących psy jak gorszy gatunek? – Myślę, że to kwestia pokolenia, może dwóch, ale to nieuniknione. Biorąc pod uwagę, jaka siłę ma przekaz internetowy, coraz więcej ludzi dowiaduje się, jak naprawdę traktowane są zwierzęta, nie tylko psy. Każdy może wtedy zrobić swój własny rachunek sumienia. To mobilizuje do niesienia pomocy, do zrobienia czegokolwiek dobrego. Traktowanie zwierzęcia jak przedmiot to już dzisiaj totalny obciach. PK

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *