Ukarany za elektryczną obrożę



Phillip Pook, właściciel Dougie, chcąc zapobiec ucieczkom psa z przydomowego ogródka, wyposażył go w elektryczną obrożę wysyłającą sygnał ostrzegawczy, kiedy tylko pies zbliżył się do płotu, a gdy to nie skutkowało – impuls elektryczny. Pies zdołał jednak uciec z posesji i błąkał się po pobliskiej plaży w Ogmore-by-Sea, gdzie znalazło go spacerujące tam małżeństwo. Powiadomili oni organizację Dogs Trust, która po odczytaniu informacji z czipa dotarła do właściciela czworonoga.
Obroży elektrycznych w Wielkiej Brytanii używa ok. 500 tys. osób. Phillip Pook jest pierwszym skazanym za wyposażenie psa w takie urządzenie. W Walii, gdzie mieszka, w marcu tego roku uznano je bowiem za nielegalne i zakazano ich używania.
Przed sądem Pook twierdził, że nic nie wiedział o zakazie używania elektrycznych obroży. Powiedział też, że border collie Dougie był znany w okolicznych schroniskach, do których trafiał po swoich ucieczkach, jako ten z „elektryczną obrożą” i że nikt nigdy nie poinformował go o tym, że urządzenie jest nielegalne. Te tłumaczenia nie przekonały jednak sądu.
Wyrok entuzjastycznie przyjął brytyjski The Kennel Club. Jego rzeczniczka napisała w oświadczeniu, że „elektryczne obroże powodują ból i strach zwierząt” oraz że są „mają się nijak do nowoczesnych metod szkolenia psów”.
W Walii maksymalna kara za stosowanie tego typu urządzeń wynosi do sześciu miesięcy więzienia i 20 000 funtów grzywny. Brytyjski parlament ma się wkrótce zająć kwestią legalnością elektrycznych obroży w Szkocji i Anglii.
Katarzyna Kopacz, Londyn