Uratowany przed uśpieniem nauczył się chodzić - Psy.pl - mamy nosa!

Uratowany przed uśpieniem nauczył się chodzić

Mick, sześciotygodniowy boston terrier, miał zostać uśpiony, bo cierpiał na chorobę, która nie pozwalała mu stanąć na własnych nogach, a tym bardziej chodzić. Uratowała go Mia Foundation.

Właściciel hodowli, w której urodził się boston terrier, chciał go uśpić, ale ostatecznie zdecydował się oddać go pod opiekę Mia Foundation, fundacji zajmującej się niepełnosprawnymi zwierzętami. Mia Foundation założyli właściciele chihuahuy Mii, która urodziła się z rozszczepem podniebienia. Najpierw opiekowali się Mią, a po jej śmierci postanowili pomagać innym chorym zwierzętom.

Gdy boston terrier trafił do Mia Foundation miał sześć tygodni i leżał jak rozpłaszczona żaba, bo urodził się z zespołem leżącego szczenięcia, polegającym na tym, że pies nie jest się w stanie podnieść na śliskiej podłodze w kojcu, ma płaską klatkę piersiową i mostek. Boston nie potrafił więc stanąć na nogach ani podnieść głowy. Takie pieski są zwykle usypiane i ten sam los groził Mickowi – tak w fundacji nazwano bostona.

Wszystko to działo się na początku lipca. Sue Rogers, założycielka fundacji, nie była pewna, czy rozpłaszczony jak naleśnik Mick będzie mógł kiedykolwiek chodzić, ale zaczęła natychmiast działać.  – Większość weterynarz myśli tak: w schroniskach jest tyle zdrowych psów, które mają szansę na adopcję, dlaczego tego nie uśpić. A ja myślę tak: jeśli się urodził, zasługuje na to, by mieć szansę na życie – powiedziała Rogers w rozmowie z portalem Today Pets. I zaczęła walkę o to, by Mick żył normalnie. Nie było czasu do stracenia.

>>> Przeczytaj o boston terrierze, który przywraca uśmiech chorym dzieciom <<<
 

Przygotowała specjalne urządzenie, za którego pomocą wkładała go do wanny z wodą, by mógł poruszać łapami. Podtrzymywanie psa wzmacniało jego klatkę piersiową. Zabawa z innymi psami też była formą terapii. Unoszenie Micka na szelkach sprawiało, że jego nogi znajdowały się we właściwej pozycji. Sue Rogers ćwiczyła z nim w ten sposób cztery razy dziennie po 15 minut. Poza tym wiązała bandażami przednie i tylnie łapki, by się nie rozjeżdżały. Różne zajęcia trwały cały dzień.

Mick stawał się coraz silniejszy, jego mięśnie pracowały coraz lepiej. Coraz szybciej pływał w wannie, wreszcie mógł sam usiąść, a nawet stanąć. Aż w końcu nadszedł dzień, gdy postawił jedną łapkę przed drugą i zrobił swój pierwszy krok. Potem było już tylko więcej i więcej i Mick zaczął nie tylko spacerować, ale i biegać. Nie minął więc nawet miesiąc i ze zwierzaka skazanego na śmierć stał się prawie normalnym szczenięciem. Terapia trwa nadal, a historia Micka dowodzi, że zawsze jest szansa i zawsze trzeba podjąć próbę. Zobaczcie sami uratowanego Micka. MC


 

5 na 5 na podstawie 1 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *