Urszula Dudziak - Psy.pl

Urszula Dudziak

W domu było nas troje rodzeństwa: starszy brat, młodsza siostra i ja. My - dzieci - a także nasz tato bardzo chcieliśmy mieć psa. Niestety mama stale powtarzała „Nigdy w życiu” - bo wciąż była zajęta.

Pracowała jako krawcowa, poza tym na jej głowie był cały dom: pranie, gotowanie, sprzątanie. Nie chciała, by do tych wszystkich obowiązków doszła jeszcze opieka nad psem. Jednak pewnego dnia tato przyniósł do domu małego łaciatego psiaka i powiedział, że musimy się nim chwilowo zaopiekować, bo właściciel zwierzaka, a jego kolega, wyjechał.

Dwa tygodnie minęły jak z bicza trzasł i nikt nie miał ochoty oddawać Lalusia. Nawet mama się z nim zaprzyjaźniła. I… został z nami, bo okazało się, że to wcale nie był pies kolegi, a tato użył podstępu. Towarzyszył nam przez wiele lat, a najbardziej lubił kłaść się na kolanach mamy, gdy szyła. Tak zaczęła się moja przygoda z psami.
Gdy miałam już własne córki, i Mika, i Kasia bardzo chciały mieć psa. A ja – jak mama – się sprzeciwiałam, bo choć mieszkaliśmy w Stanach Zjednoczonych, wakacje i święta spędzaliśmy u mojego brata w Szwecji. Jestem przeciwniczką przewożenia zwierząt w luku samolotu, więc nie chciałam narażać czworonoga na długie pobyty w hotelach dla zwierząt. Jednak moje córki tak pragnęły przygarnąć jakieś zwierzę, że w końcu to uczyniły. Były to… dwa białe szczury doświadczalne (w szkole przeprowadzano akcję ratowania takich zwierząt). Kiedyś jedna z córek przez tydzień mozoliła się nad esejem, a gdy trzeba go było oddać w szkole, zniknął. Okazało się, że szczur wymościł sobie nim gniazdo. Ale w końcu na 16 lat zagościł w moim domu Puszkin – chihuahua, którą dostałam na Boże Narodzenie. Podróżował ze mną po całym świecie.
Gdy wróciłam do Polski, przygarnęłyśmy z Miką sześciotygodniową kosmatą kulkę z Palucha – jak się później okazało, prawdopodobnie mieszankę owczarka niemieckiego (pyszczek) z jamnikiem (tułów i łapki). Gdy Mika przyniosła ją do domu, zrodził się spór, jak nazwać psiaka. Bo choć córka mówi dobrze po polsku, czasem nie czuje niuansów języka.
Gdy więc zdecydowała, że nazwie suczkę Monkey, czyli Małpa, sprzeciwiłam się. Kojarzyło mi się to z wyzwiskiem „ty małpo”. Mika się jednak nie poddała, a ja próbuję na wszelkie sposoby złagodzić brzmienie tego imienia: Małpelina, Małpi, Małpusia…
Małpelina to kochany i mądry psiak. Uprawiamy wspólnie taką grę obiadową: ona przynosi kulkę suchej karmy, kładzie ją koło mojej nogi i czeka, aż wymienię ją na jakiś kąsek z mojego talerza. Potem szybciutko biegnie po następną kulkę. Gramy też razem na gitarze: ja trzymam instrument i lewą ręką zmieniam akordy, a Małpelina szarpie łapką struny – i robi to całkiem rytmicznie! Wystąpiła już nawet w tej roli w telewizji. Poza tym, jak każdy pies, jest wrażliwa na wysokie dźwięki, więc gdy śpiewam, często mi wtóruje. Ma nie tylko talenty muzyczne, ale i sportowe: w specjalnych szelkach jak husky ciągnie mnie, gdy jadę na rowerze, a na korcie tenisowym przynosi mi piłki.
W moim domu często przebywa też inna przygarnięta z Palucha suczka – Kinga. Wziął ją stamtąd mój były mąż, Szwed, który mieszka w Warszawie. Świetnie się zna na szkoleniu psów, więc nauczył Małpelinę i Kingę wielu rzeczy i gdy razem chodzimy na spacery, obie są bardzo posłuszne. Wiedzą, co znaczy „stój", „do nogi", i znają wiele innych komend… po szwedzku.
Gdy tak z nimi wędrujemy, myślę sobie, że człowiek, który opiekuje się psem, staje się lepszy, czulszy i wrażliwszy. Pies nas uzdrawia, daje nam pozytywną energię. To my więcej zyskujemy niż zwierzak, któremu zapewniamy opiekę – bo on się staje naszym najwierniejszym przyjacielem. I dlatego bardzo mi było przykro, gdy kiedyś chciałam wejść do kościoła z Małpeliną i zwrócono mi uwagę, że to niestosowne. Sama msza w intencji zwierząt w dniu św. Franciszka nie wystarczy. Św. Franciszek opiekował się zwierzętami na co dzień.

Urszula Dudziak
Oprócz jazzu śpiewa utwory Bacha, Chopina i Paderewskiego. Zadebiutowała w 1958 r. jako solistka zespołu Krzysztofa Komedy, współpracowała też z orkiestrą Edwarda Czernego, a potem przez wiele lat z Michałem Urbaniakiem. Wielokrotnie występowała na festiwalu Jazz Jamboree. Długi pobyt w Stanach Zjednoczonych zaowocował m.in. współpracą z orkiestrą Gila Evansa.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *