W drogę z psem - Psy.pl - mamy nosa!

W drogę z psem

Nareszcie lato. Polacy tłumnie opuszczają miasta. Jeśli nie na urlop, to choć na sobotę i niedzielę. Samochodami, autobusami, pociągami i samolotami. Czy w tej plejadzie środków transportu jest miejsce dla psa? I tak, i nie.

Zakładając podróż czymkolwiek, nie wolno wykluczyć możliwości wypadku. W końcu słyszymy o nich każdego dnia. I tu kryje się „nie”. Kto udzieli pomocy psu? Ludzie mogą liczyć na każdy jej rodzaj, ale pies jeśli nawet nie doznał uszczerbku na zdrowiu, może tylko zamerdać ogonem do helikoptera z nieprzytomnym panem na pokładzie.

Znając nasz stosunek do zwierząt, nie spodziewajmy się, że ktoś zaopiekuje się psem, gdy trzeba ratować ludzi. To z tego powodu staram się unikać podróżowania ze zwierzętami. Zresztą, aby zabrać wszystkie, musiałabym mieć autobus. 84 łapy to nie byle jaka załoga.

Jednak większość opiekunów psów nie może się poszczycić tak dużą „rodziną”. Zabierają swoje psy na wakacje nie tylko dlatego, że nie mają ich z kim zostawić. Większość psów uwielbia podróże. Chcą być tam gdzie ludzkie stado. Napisałam – większość, bo mniejszość to te nienauczone podróżowania samochodem, bojaźliwe, lub zamknięte w transporterze, w luku bagażowym samolotu. Te z pewnością nie marzą o podróżach.

Jak nauczyć psa jazdy samochodem? Nie, nie trzeba zapisywać go na kurs prawa jazdy. Wystarczy zaprzyjaźnić z budą na kołach. Tu, konieczna jest uwaga: Auto nie może spełniać roli prawdziwej budy i nie wolno zostawiać tam psa bez opieki. Nawet w chłodne dni słońce zrobi z blaszanej puszki piekarnik. Jeśli planujemy wspólne podróże trzeba pokazać psu uroki przebywania w samochodzie. Najpierw kilka wizyt w kabinie bez włączania silnika. Każda zakończona smacznym kąskiem. Potem przekręcamy kluczyk w stacyjce, ale nie ruszamy. Gdy pies z radością wskakuje do auta, zaczynamy krótkie przejażdżki. Wydłużamy je systematycznie.

Oczywiście psa też obowiązują zasady bezpieczeństwa. Specjalne szelki można kupić w większości sklepów z akcesoriami dla zwierząt. Gdy konieczność podróży zaskoczy i nas, i psa trzeba się podeprzeć farmakologią. Lekarz weterynarii zaleci odpowiedni preparat przeciw chorobie lokomocyjnej. Nie znaczy to wcale, że ten zniweluje wszystkie jej objawy, a poza tym podróż ma być przyjemnością, a nie udręką.

Z pociągiem i autokarem jest podobnie. Wcześniej wystarczy powozić psa miejskimi środkami lokomocji. Najpierw tylko jeden przystanek. Nie wolno zapomnieć o biletach i kagańcu, który też wymaga wcześniejszego treningu. Znacznie gorzej jest z samolotem. Tu trening nie wchodzi w grę i jeśli to możliwe, lepiej nie narażać psa na tego typu atrakcje. Zamiast więzić go w lotniczym transporterze, zostawmy psa w domu pod czułą opieką babci, cioci lub zaprzyjaźnionej opiekunki. Przynajmniej ja korzystam z takiego wyjścia, a moje psy i koty nie zgłaszają żadnego sprzeciwu.

Kilka praktycznych porad:

  • Nie karm psa przed podróżą. Jeśli ma być długa, zabierz jedzenie ze sobą i podaj posiłek, gdy pies dobrze ją znosi.
  • Zawsze zabieraj ze sobą wodę i miskę.
  • Podczas podróży samochodem konieczne są toaletowe postoje, podczas których nie spuszczaj psa ze smyczy.
  • Do pociągu zabierz pieluchopodkłady kupione w aptece. Zazwyczaj pies łatwo odgaduje przeznaczenie kolejowej toalety i tam podkład zastępuje trawnik.
  • Najważniejsze, aby podróż nie była dla psa negatywnym przeżyciem, wówczas i my będziemy mogli się nią cieszyć.
Autor: Dorota Sumińska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *